Ziemniaki pieczone
Pewnego dnia zadzwoniła moja siostra, żeby powiedzieć, że przyjeżdża do mnie z dziećmi, tak po prostu, w porze lunchu. Nie miałam czasu na jakieś wyrafinowane plany kulinarne, a poza tym, kiedy w domu jest hałas z dziećmi, nie zabieram się za skomplikowane przepisy z trzema tysiącami kroków. Otworzyłam lodówkę i, na słowo, nie miałam zbyt wiele—jakieś dwa marchewki, cebulę zapomnianą w rogu, czosnek i torbę ziemniaków. Tylko tyle. Więc zrobiłam ten przepis na pieczone ziemniaki, który ciągle udoskonalam z każdą próbą, to z większą papryką, to z kurkumą, bo widziałam w internecie, że ładnie wygląda, to z suszonym rozmarynem od mamy, bo wciąż wisiał w spiżarni. Za pierwszym razem dodałam za mało wody i ziemniaki się lekko przykleiły, ale teraz nauczyłam się, ile wody dodać i żeby mieć na nie oko. To danie, które może być zarówno daniem głównym, jak i dodatkiem, w zależności od tego, jak bardzo jesteś głodny w danym dniu. Nie ma w nim nic pretensjonalnego, ale przysięgam, że smakuje tak dobrze, że wszyscy proszą o podwójną porcję, nawet ci mali, którzy normalnie uciekają od warzyw jak od stracha na wróble.
Aby szybko zorientować się: z tych ilości wychodzi jedzenie dla około 6 głodnych osób (lub 8, jeśli dodasz jakąś pieczeń). Potrzebujesz około 20 minut na pokrojenie i wymieszanie wszystkiego, potem około 45 minut w piekarniku w 180 stopniach, z małymi przerwami, żeby zobaczyć, czy potrzeba więcej wody. Więc, mówiąc zaokrąglając, z myciem naczyń nie przekraczasz godziny i kilku minut. Poziom? Każdy może to zrobić, zwłaszcza jeśli nie ma wymagań co do krojenia warzyw na milimetry.
Dlaczego tak często sięgam po tę wersję? To dokładnie to jedzenie awaryjne, kiedy nie chcesz się zbytnio męczyć, ale masz ochotę na coś sycącego. Nie brudzisz za dużo naczyń, a jeśli masz coś do zrobienia, wrzucasz wszystko do piekarnika i możesz zająć się czymś innym, podczas gdy się piecze. Poza tym w całym domu pachnie „prawdziwym” jedzeniem i nie musisz nikomu tłumaczyć, co ugotowałeś, bo każdy rozpoznaje ten zapach. I nie wiem jak u was, ale u mnie nigdy nie widziałam, żeby ktoś zostawił coś na talerzu. Pasują świetnie do każdego rodzaju mięsa, a nawet same, z sałatką. I to jest taki przepis, w którym możesz wrzucić dowolne warzywo, które smutno wisi w lodówce. Ponadto, jeśli masz gości, łatwo jest zwiększyć lub zmniejszyć ilości bez zbędnego stresu.
Aby przygotować dobrą porcję pieczonych ziemniaków (tak, jak je robię i nie odchodzę od tego zbyt często), potrzebujesz następujących składników:
2 kg ziemniaków (najlepiej takich do gotowania/pieczenia, nie mączystych, które się rozpadają; wybieram je na oko, ale szczerze mówiąc, nie obrażam się, jeśli jakaś miękka kawałek zostanie w blaszce)
2 średnie marchewki (dodają słodyczy i trochę koloru)
2 większe cebule (dodają smaku, lubię cebulę żółtą, ale może być każda)
100 ml oleju (używam oleju słonecznikowego, ale może być też oliwa, byle nie była zbyt gorzka w smaku)
1 łyżka delikatu lub innej przyprawy warzywnej (żeby nikogo nie obwiniać, każdy dodaje to, co lubi, jeśli nie chcesz delikatu, sól i zioła wystarczą)
1 łyżka słodkiej papryki (dla smaku i koloru; jeśli chcesz pikantne, możesz dodać ostrą paprykę, ale nie za dużo)
Sól i pieprz do smaku (na początku jestem oszczędny z solą, uzupełniam w trakcie)
4 łyżki gęstego koncentratu pomidorowego (żeby wszystko się połączyło i dało fajny sos; nie dodaję pasty pomidorowej, bo jest zbyt kwaśna)
2 łyżki kurkumy w proszku (nie jest konieczna, ale daje ładny kolor i podobno jest zdrowa)
1 łyżka suszonego tymianku (może być też świeży, jeśli masz szczęście, żeby go znaleźć)
1 łyżka rozmarynu (wcieram go lekko w dłoniach przed dodaniem, żeby uwolnić aromat)
1 szklanka wody, około 100 ml, na początku (i tak jeszcze dopełnię, jeśli trzeba)
5-6 ząbków czosnku (nigdy nie dodaję zbyt dużo; jeśli nie masz ochoty na obieranie, przynajmniej dwa-trzy muszą być)
Pierwszy krok jest prosty, chociaż nie lubię tej części: obieram ziemniaki, marchewki i cebulę. Wszystko dokładnie myję, a następnie kroję ziemniaki na ćwiartki, tak, żeby były na jeden kęs, nie za małe, bo zrobią się papką. Marchewki i cebulę kroję na mniejsze kawałki, mniej więcej wielkości kciuka. Nie trzymam się linijki co do wielkości, to nie jest ciasto, żeby wymagało perfekcji.
W dużym garnku wrzucam wszystkie pokrojone warzywa. Na nie wlewam olej, sól, pieprz, paprykę, delikat i tymianek oraz rozmaryn. Czasami dodaję też liść laurowy. Lubię mieszać rękami, bo tak czuję, czy trzeba coś dodać, ale można też użyć dużej łyżki, jeśli nie lubisz się brudzić.
Osobno, w małej misce, mieszam koncentrat pomidorowy z kurkumą i 2-3 łyżkami wody, żeby powstała pasta. Nie wiem czemu, ale jeśli mieszam koncentrat bezpośrednio z warzywami, nie przylega do wszystkiego, a z tą kolorową pastą, wydaje się, że wszystkie kawałki ładnie się pokrywają. Wylewam pastę na ziemniaki i jeszcze raz wszystko dokładnie mieszam, żeby było jak najbardziej równo.
Potem wylewam te wszystkie pyszności do dużej blaszki (jeśli masz tę od piekarnika, jest idealna). Lekko wyrównuję łyżką, ale nie dociskam zbyt mocno, żeby ziemniaki się nie rozpadły. Na brzeg blaszki wlewam wodę, żeby nie wypłukać aromatów. Nie wlewam wszystkiego na początku, bo nigdy nie wiem, jak soczyste są ziemniaki. Jeśli masz blaszkę nieprzywierającą lub wyłożoną papierem, nie będą się kleić, ale i tak nie jest tragedią, jeśli coś się lekko przypali na dnie, mi się wydaje, że dodaje to dobrego smaku.
Wkładam blaszkę do nagrzanego piekarnika na 180 stopni. Przez pierwsze 35 minut nie dotykam ich, tylko zaglądam przez szybkę, żeby zobaczyć, czy zaczynają nabierać koloru. Po upływie pół godziny, za pomocą łopatki, delikatnie przewracam ziemniaki, żeby nie przypaliły się z góry i piekły się równomiernie. Jeśli widzę, że cała woda wyparowała, dodaję trochę więcej, żeby nie były suche ani nie kleiły się bez sensu.
Podczas gdy ziemniaki się rumienią, zajmuję się czosnkiem. Obieram go i dobrze zgniatam płaską stroną noża, a następnie mieszam z dwiema łyżkami wody (w ten sposób usuwa się ostrość, a aromat lepiej się rozprowadza). Kiedy ziemniaki są prawie gotowe (czyli wkładasz widelec i wchodzi łatwo, ale nie rozpada się całkiem), wlewam mieszankę czosnku na wierzch i wkładam blaszkę z powrotem do piekarnika na kolejne 10 minut. To jest moment, który wszystko zmienia, nie wiem czemu, ale jeśli dodasz czosnek na początku, przypala się i nie ma żadnego smaku.
Kiedy są gotowe, wyjmuję je i zostawiam na około 5-10 minut, żeby „oddychały”, bo inaczej poparzysz sobie język i nic nie poczujesz. Nie wydają się trudne do zrobienia, ale wiedz, że ważne jest, żeby ich zbytnio nie wysuszyć, zwłaszcza jeśli masz starszy piekarnik lub bez wentylacji.
Przydatne wskazówki (nie pomijaj ich):
1. Nie dodawaj za dużo wody na początku, bo obudzisz się z zupą ziemniaczaną, a nie z dodatkiem do pieczenia. Lepiej dopełniać małymi porcjami, jeśli widzisz, że wysychają za szybko. Każdy piekarnik jest inny, to trochę loteria.
2. Jeśli masz młode ziemniaki, skróć czas pieczenia i miej na nie oko, bo są bardziej delikatne i ryzykują, że się rozpadną.
3. Wędzona papryka dodaje smaku, ale nie może być jej za dużo, bo może być gorzka.
4. Nie dodawaj czosnku na początku. Naprawdę, staje się gorzki i nie ma przyjemnego smaku.
5. Jeśli chcesz bardziej dietetycznie, możesz zmniejszyć ilość oleju do połowy lub nawet zastąpić go odrobiną bulionu warzywnego.
Zamienniki i adaptacje:
Jeśli nie masz kurkumy, nie ma sprawy, ale jeśli masz, użyj jej, nadaje ładny, intensywny żółty kolor. Możesz również zastąpić koncentrat pomidorowy sosem pomidorowym lub przetartymi pomidorami. Jeśli nie chcesz delikatu lub vegety (bo wiem, że wielu unika dodatków), zwiększ trochę ilość soli i dodaj mieszankę suszonych ziół (bazylii, oregano). Dla wersji bezglutenowej upewnij się, że koncentrat i przyprawy nie zawierają glutenu (miałam z tym problem z niektórymi paprykami).
Wariacje:
Czasami wrzucam między ziemniaki inne warzywa, które mi zostają: cukinię, pietruszkę, paprykę, a nawet kilka plasterków buraka (ale nie za dużo, bo zmienia smak). Możesz też wrzucić kilka czarnych oliwek, dla odrobiny soli i innego aromatu. Lub, jeśli chcesz zamienić wszystko w pełny posiłek, dodaj na koniec trochę wędzonych kiełbas lub boczku, pokrojonego w cienkie plastry, bezpośrednio na wierzch, i piecz jeszcze przez 10 minut. Czasami tak robię, gdy mam ochotę na coś „męskiego”.
Pomysły na podanie:
Te ziemniaki pasują do każdego rodzaju mięsa—pieczonego kurczaka, wieprzowiny, a nawet ryby pieczonej. Jeśli robisz je na post, sałatka z kapusty lub kiszonek to wszystko, co potrzebujesz. Łączyłam je też z sałatką z pieczonej papryki lub nawet z sosem jogurtowym z czosnkiem i wyszło zaskakująco dobrze. Na większe imprezy stawiam blachę bezpośrednio na stole i każdy bierze, ile chce, bo nie ma problemów z porcjowaniem.
Często zadawane pytania (naprawdę, pytano mnie o to):
Jak długo muszą być w piekarniku?
To zależy od ziemniaków i piekarnika, ale generalnie między 45 a 55 minut. Jeśli masz większe kawałki, zostaw je trochę dłużej. Ważne, żeby były miękkie na widelcu, ale nie stały się papką.
Czy mogę dodać inne warzywa?
Absolutnie. Cukinia, pasternak, papryka, nawet brokuły pasują dobrze, jeśli nie zostawisz ich za długo, żeby nie stały się papkowate. Uważaj tylko na te, które wydają dużo wody (np. cukinia), żeby dostosować płyn.
Co mogę zrobić, jeśli wszystko przykleja się do blachy?
Albo dodałeś za mało wody, albo blacha nie jest naprawdę nieprzywierająca. Spróbuj wyłożyć ją papierem do pieczenia następnym razem lub dobrze nasmarować. To w porządku, jeśli coś się przypali na dnie, tylko niech nie spali się całkowicie.
Czosnek jest za mocny, co robić?
Zmniejsz ilość lub dodaj go w całości, tylko zduszony, i wyjmij na koniec, żeby zostawić tylko aromat. Jeśli w ogóle ci nie smakuje, możesz zrezygnować, chociaż nie będzie to to samo.
Czy można je zrobić bez oleju?
Tak, ale smak się trochę zmieni. Możesz użyć łyżki-dwóch bulionu warzywnego lub nawet wody, ale wtedy musisz częściej mieszać w połowie czasu, żeby się za bardzo nie wysuszyły.
Przybliżone wartości odżywcze:
Jeśli policzymy na podstawie powyższego przepisu, dla rozsądnej porcji (około 300-350g), masz około 240-270 kalorii, w zależności od tego, ile oleju użyjesz i ile koncentratu ma cukru. Białko około 4-5g, tłuszcze 6-8g (jeśli zmniejszysz olej, spadną), węglowodany gdzieś około 45g/porcję. Ma dobre błonnik z ziemniaków i marchewki, nie jest ciężkie na żołądku, ale jednak nie jest to całkiem dietetyczne danie, jeśli dodasz cały olej i zjesz połowę blachy. Ale na normalny posiłek lub jako dodatek, jest jak najbardziej w porządku, zwłaszcza jeśli w reszcie dnia nie przesadzasz z chlebem lub innymi skrobiami. Bezglutenowe, bez laktozy, bez niczego podejrzanego, jeśli używasz prostych przypraw. Jeśli chcesz zmniejszyć kalorie, użyj mniej oleju i zwiększ ilość warzyw nie-skrobiowych (papryka, brokuły, cukinia).
Jak przechowywać i podgrzewać:
Jeśli zostaną ci ziemniaki, wrzucasz je do pojemnika z pokrywką i trzymasz w lodówce, wytrzymują około 2-3 dni bez problemu. Najlepiej podgrzewać w piekarniku lub na patelni, z łyżką wody, żeby się nie wysuszyły. W mikrofalówce mogą stwardnieć lub stać się jak plastelina, w zależności od ziemniaków. W każdym razie, jeśli podgrzewasz na patelni, możesz dodać odrobinę oleju lub nawet trochę koncentratu, jeśli cały sos wyparował. Nie polecam mrożenia, bo tekstura się zmienia i nie jest to samo, gdy je wyciągasz.
Tak właśnie zawsze robię te ziemniaki w piekarniku: prosto, bez zmartwień, z tym zapachem, który wypełnia dom i z pewnymi improwizacjami w zależności od tego, co mam pod ręką. To nie jest danie na specjalne okazje, ale ratuje wiele obiadów, zwłaszcza gdy przychodzą niezapowiedziani goście i chcesz, żeby wyglądało, że się bardziej postarałeś, niż to w rzeczywistości było.
Czyścimy i myjemy ziemniaki, a następnie kroimy je na ćwiartki. Tak samo postępujemy z marchewką i cebulą, ale kroimy je w kostkę. W garnku umieszczamy ziemniaki, olej, przyprawę, sól, pieprz do smaku, paprykę, tymianek i rozmaryn. Osobno w misce z bulionem dodajemy proszek kurkumy. Powstałą pastę dodamy do ziemniaków. Lekko podsmażamy tę mieszankę, a następnie wlewamy wszystkie składniki do naczynia do pieczenia, wlewamy wodę wokół brzegów naczynia i pieczemy przez około 45 minut w temperaturze 180 stopni. Zgniatamy czosnek i dodajemy 2 łyżki wody, a gdy ziemniaki są prawie gotowe, dodajemy czosnek i pieczemy przez kolejne dziesięć minut. Smacznego! W razie potrzeby możemy dodać więcej wody. Podajemy na ciepło.
Składniki: 2 kg ziemniaków 2 marchewki 2 cebule 100 ml oleju 1 łyżka delikatesu 1 łyżka papryki sól, pieprz, do smaku 4 łyżki bulionu 2 łyżki proszku kurkumy 1 łyżka tymianku 1 łyżka rozmarynu 1 szklanka wody (100 ml) 5-6 ząbków czosnku
Tagi: ziemniaki pieczone