Naleśniki z dżemem borówkowym i lodami
Powiem Wam o tych naleśnikach, bo pewnego wieczoru miałem ochotę na coś słodkiego i szczerze mówiąc, chciałem zrobić coś innego, ale znowu skończyło się na nich. Zawsze mówię, że już nie zrobię, że bardziej lubię męczyć się z ciastem niż smażyć naleśniki jeden po drugim, ale oto znowu sięgnąłem po nie, kiedy wpadło mi w ręce coś dobrego do nadzienia. Dokładnie tak było i tym razem: chciałem wziąć jakieś kiszonki z spiżarni (no cóż, szedłem po coś na kanapki na wieczór), a tu natrafiłem na ten mały słoiczek z dżemem borówkowym. Nie wiem jak inni, ale w moim zamrażalniku zawsze jest jakaś zapomniana lody, a wtedy zaświeciła mi się lampka – naleśniki z dżemem i lodami, no nie ma w tym wielkiej filozofii, ale mają swój moment chwały w życiu człowieka.
Czas przygotowania: z całym staniem przy patelni, około 40 minut, może 50, jeśli się rozgadujesz. Z moich proporcji wychodzi 12 naleśników, grubszych, nie cienkich jak w restauracji, ale raczej puszystych, jak lubię, gdy chcę włożyć solidną łyżkę czegoś do środka. Jeśli chodzi o trudność, myślę, że każdy może, ale i tak trzeba cierpliwości. To praca dla ludzi cierpliwych, co tu dużo mówić.
Dlaczego tak często zabieram się za ten przepis? Cóż, prawda jest taka, że uwielbiam wykorzystywać resztki – nie wyrzucam nic. Ten jogurt zapomniany w lodówce? Idealnie się nadaje. Resztka śmietany? Wrzucam bez żalu. Dobry i aromatyczny dżem robi całe show, ale i ciasto ma znaczenie. I szczerze, jeśli dodasz te lody, masz deser, który łączy dzieciństwo z przyjemnością dorosłych, bo nie musisz niczego ważyć, tylko je napełniasz, zwijasz i jesz. To taki deser, który można postawić na stole zarówno podczas spotkania z przyjaciółmi, jak i gdy siedzisz sam przy filmie i chcesz poczuć się jak na wakacjach. U mnie żaden naleśnik nie przetrwa po takim wieczorze.
1. Łamię dwa jajka do miski, od razu, bez zbędnych ceregieli, i wsypuję cukier. Dobrze miksuję przez kilka minut – nie wiem, czy to ma znaczenie dla objętości, ale tak się przyzwyczaiłem.
2. Wlewam jogurt. Może być dowolny, ale naturalny, nie owocowy ani z dodatkiem cukru. Znowu mieszam.
3. Śmietana, niech będzie jak najbardziej tłusta. Dodaje puszystości, tak mi się wydaje. Wrzucam bez oszczędzania, jeśli nie chcesz ważyć, wrzuć łyżką tyle, ile uważasz.
4. W deszczu, robię tak ręką i dodaję mąkę. Zazwyczaj oceniam na oko, ale tutaj dla pewnych wyników lepiej między 130-160 g, w zależności od tego, jak płynne chcesz ciasto.
5. Dodaję paczkę cukru wanilinowego, najlepiej bourbon. Daje delikatny zapach, nie intensywny, żeby nie było za słodko.
6. Wlewam również łyżkę oliwy z oliwek. Tak, wiem, wielu się krzywi, ale mi się podoba tekstura, jaką zostawia – naleśnik nie przywiera do patelni i nie musisz się martwić o smarowanie.
7. Wszystko ubijam mikserem lub trzepaczką, ale tak, aby nie pozostały grudki. Tutaj tkwi cały sekret: mieszam, mieszam, kiedy widzę, że jest gładkie, zaczynam powoli wlewać wodę mineralną, aby je rozrzedzić. Zależy od mąki, ile wchłonie, ale musi być lejące, nie całkiem wodniste.
8. Zostawiam na około 10 minut. Odpoczywa i robi fajne bąbelki. Czasami nie mam cierpliwości i robię je od razu, ale wolę je zostawić.
9. Dobrze nagrzewam patelnię, bez dodatkowego oleju (lub jeśli naprawdę chcesz, posmaruj pędzelkiem co drugą lub trzecią naleśnik).
10. Wlewam chochlą, żeby były grubsze – nie dążę do przezroczystości jak na zdjęciach z Instagrama, u mnie czuć ciasto w każdym kęsie.
11. Smażę je przez około 1,5 minuty z każdej strony, przewracam, kiedy widzę, że brzegi lekko się odklejają.
12. Wyjmuję na talerz, trzymam przykryte, żeby nie wyschły.
Szybkie wskazówki: nie wlewaj za dużo ciasta naraz, chyba że chcesz naleśniki jak pancakes. Jeśli widzisz, że ciasto gęstnieje w trakcie, rozrzedź je wodą mineralną. Jeśli się przykleja, to znaczy, że patelnia nie jest wystarczająco rozgrzana lub dodałeś za mało oleju do ciasta.
Kiedy przychodzi do nadzienia, to proste: gruba warstwa dżemu, rozsmarowujesz lekko, zwijasz lub pakujesz, według upodobania. Lody waniliowe – lubię, gdy są z polewą czekoladową, ale pasuje wszystko, co masz pod ręką. Kiedy lekko topnieją na naleśniku… eh, nie ma co więcej wyjaśniać.
Porady i zamienniki: jeśli nie masz borówek, użyj jakiegoś dżemu – śliwki, morele, wiśnie, cokolwiek pasuje. Na wersję wegańską możesz zastąpić jajka rozgniecionym bananem, a śmietanę mlekiem roślinnym. Czuć różnicę, ale wciąż są dobre. Z napojem, ja bym je podał z mocną kawą lub, jeśli jest wieczór, świeżą lemoniadą. Z kieliszkiem półwytrawnego białego wina, w chłodny wieczór, czujesz się jak w raju. Jeśli robisz pełne menu, możesz podać naleśniki jako deser po lekkim daniu, na przykład sałatce z serem lub prostych makaronach. Pasują też po lżejszym gulaszu, jeśli chcesz kontrastu.
Dla tych, którzy szukają szybkich przekąsek, te naleśniki mogą być również wytrawne (bez cukru, z odrobiną pieprzu i ziół w cieście) i nadziewane serem lub resztkami mięsa, ale to inna rozmowa, nie wchodzę w to.
Wariacje: spróbuj dodać do ciasta odrobinę startej skórki cytrynowej dla aromatu, lub zastąp jogurt kefirem, jeśli masz ochotę na eksperymenty. Możesz zrobić je mniejsze, serwować jak pancakes, lub rozwałkować na całą patelnię, żeby były cienkie, ale wtedy zmniejsz mąkę o 20-30 g i nie nadziewaj ich zbyt dużą ilością dżemu, bo się porwą. Jeśli masz ochotę, spróbuj też z dżemem pomarańczowym, lub nutellą, albo nawet z świeżymi owocami i odrobiną miodu.
Najlepiej smakują rano przy kawie lub po obiedzie, kiedy chcesz czegoś słodkiego i niezbyt skomplikowanego. Uważam, że są dobre zarówno na śniadanie, jak i na deser, jeśli masz z kim je dzielić. Jeśli połączysz je z lodami, z pewnością staną się atrakcją na każdym luźniejszym spotkaniu z przyjaciółmi.
Często zadawane pytania i odpowiedzi (szczerze):
1. Co zrobić, jeśli nie mam wody mineralnej?
Możesz użyć mleka, będą trochę gęstsze i bardziej treściwe. Raz próbowałem z wodą niegazowaną, ale nie mają tej samej puszystej tekstury – nie wiem dlaczego, ale bąbelki z wody mineralnej naprawdę robią różnicę w naleśnikach.
2. Dlaczego moje naleśniki przywierają do patelni?
Najczęściej dlatego, że patelnia nie jest wystarczająco rozgrzana. Musi być bardzo dobrze rozgrzana przy pierwszym naleśniku, potem utrzymuj średni do dużego ognia. Jeśli chcesz, możesz bardzo, bardzo lekko posmarować olejem między naleśnikami, ale nie przesadzaj.
3. Czy mogę używać tylko jogurtu lub tylko śmietany?
Tak, ale szczerze mówiąc, tekstura się zmienia. Tylko z jogurtem wychodzą lżejsze, tylko ze śmietaną są trochę gęstsze i aromatyczne. Najbardziej zrównoważona wersja to z obu.
4. Czy mogę przygotować ciasto z wyprzedzeniem?
Pewnie, można je przygotować 2-3 godziny wcześniej i trzymać w lodówce. Działa nawet po dniu, tylko dobrze wymieszaj przed smażeniem, bo może się oddzielić.
5. Jak zrobić, aby nie było grudek?
Mieszaj mąkę z płynami stopniowo, nie wlewaj wszystkiego naraz. Ja wlewam mąkę w deszczu, ubijam trzepaczką lub mikserem i nie miałem problemów. Jeśli jednak pojawią się grudki, przetrzyj ciasto przez drobne sitko, wyjdzie idealnie.
6. Czy mogę dodać coś innego zamiast dżemu?
Absolutnie. Pasuje wszystko: dżem, miód, krem czekoladowy, masło orzechowe, a nawet świeże owoce. Próbowałem też z pokrojonymi brzoskwiniami, są bardzo dobre.
Przybliżone wartości odżywcze: w jednym naleśniku z tych 12 masz około 110-130 kcal, w zależności od tego, ile dżemu lub lodów dodasz. Węglowodany – około 18-20 g na sztukę (bez nadzienia), białka około 3 g, tłuszcze gdzieś 4-5 g. Jeśli dodasz i dżem, i lody, spokojnie przekroczysz 200 kcal/sztuka. Dlaczego są w porządku? Bo masz tam też trochę białka i dobrych tłuszczów (z jajek i śmietany/jogurtu), nie tylko cukru. To nie jest deser do jedzenia codziennie, bo nie trzyma w pasie, ale na weekendową ochotę na coś słodkiego, nie widzę powodu, żeby nie.
Jak przechowywać i podgrzewać: jeśli nie zjesz wszystkich od razu (mało prawdopodobne, ale powiedzmy), owijam je w folię lub wkładam do pojemnika. W lodówce wytrzymują 2-3 dni bez problemu. Kiedy chcesz je znowu ciepłe, wrzucasz na 20-30 sekund do mikrofalówki lub na minutę na patelnię, żeby znowu się zmiękły. Nie można ich zamrażać z nadzieniem, ale jeśli masz tylko puste naleśniki, możesz je zamrozić, a po tygodniu rozmrozić, nic się nie stanie.
Składniki i ich rola:
- Jajka: łączą składniki i nadają strukturę; nie polecam ich pomijać, bo inaczej nie wyjdą naleśniki, tylko słodka omlet.
- Jogurt: sprawia, że naleśniki są bardziej delikatne, pomagają, żeby nie były suche. Każdy jogurt naturalny działa, najlepiej, żeby nie był zbyt kwaśny.
- Tłusta śmietana: dodaje smaku, puszystości i lekkości; jeśli dodasz za mało, naleśniki mogą być trochę suche.
- Mąka: baza ciasta, trzyma wszystko razem. Zazwyczaj używam białej mąki, ale możesz spróbować też z połową pełnoziarnistej.
- Cukier: dla słodyczy, ale nie dodawaj za dużo, bo dżem i lody też dają wystarczająco.
- Cukier wanilinowy bourbon: delikatny zapach, jeśli masz coś tańszego, też może być, ale jeśli chcesz zapach cukierni, weź bourbon.
- Oliwa z oliwek: nadaje teksturę i zapobiega przywieraniu. Jeśli uważasz, że jest za intensywna, użyj oleju neutralnego, ale nie masła, bo się przypala.
- Woda mineralna: rozrzedza ciasto i sprawia, że jest napowietrzone, lekko musujące. Bez wody mineralnej będą grubsze i nie tak puszyste.
- Dżem borówkowy: aromatyczne nadzienie, nadaje główny urok; każdy dżem pasuje, ale borówki mają wyjątkowy, lekko kwaśny smak.
- Lody waniliowe z polewą czekoladową: dla kontrastu zimno-ciepło i chrupiącej tekstury, ale pasują też inne smaki według upodobań.
Mieszamy jajka z cukrem, dodajemy śmietanę i jogurt, następnie cukier bourbon, mąkę i oliwę z oliwek. Mieszamy energicznie, aby uniknąć grudek, a następnie rozcieńczamy wodą mineralną. Dobrze rozgrzewamy patelnię i zaczynamy robić naleśniki. Zrobiłem 12, zrobiłem je nieco grubsze. Napełniamy je dżemem, zawijamy i kładziemy na wierzch lody, to prawdziwa rozkosz....
Składniki: 2 jajka, 1 jogurt naturalny Danone, 50 g śmietany, 150 g mąki, 2 łyżki cukru, 1 paczka cukru waniliowego bourbon, 1 łyżka oliwy z oliwek, woda mineralna, dżem borówkowy, lody waniliowe z polewą czekoladową.