Naleśniki z jabłkami i karmelem
Kilka lat temu próbowałem zrobić wyjątkowe naleśniki, bo moje dziecko prosiło mnie, żebym zrobił coś „z jabłkami, ale nie szarlotkę, mamo!”. Za pierwszym razem mi się nie udało. Wyszły mi grube naleśniki, surowe w środku, bardziej przypominały nieudane omlety z jabłkami. Wyrzuciłem całą partię (no dobrze, zjadłem jeden, żeby sprawdzić, czy przynajmniej smak jest ok, nie był), a potem próbowałem znaleźć odpowiednią kombinację ciasta i jabłek, żeby nie wyszła ta kleista masa, która się nie piecze. Teraz już znam sposób, robię „na oko”, ale wpadłem na pomysł, żeby to spisać, żeby nie zapomnieć, jak to robić, żeby nie wyszło źle.
Z mojego punktu widzenia, w 35-40 minut wszystko jest gotowe, łącznie z karmelem. Jeśli masz już wszystko na stole, to idzie jeszcze szybciej. Wychodzi około 8-10 naleśników, jeśli nie nałożysz zbyt dużo ciasta. Nie jest to trudne, powiedzmy… ocena 6 na 10, jeśli kiedykolwiek robiłeś naleśniki, poradzisz sobie łatwo, ale jeśli masz dwie lewe ręce, musisz trochę pilnować patelni.
Nie wiem, jak to jest u innych, ale dla mnie naleśniki są ratunkiem na popołudnie, kiedy nie wiesz, co słodkiego podać na talerzu, a wszyscy chcą deser, ale nie masz ochoty na jakieś skomplikowane pieczenie. Poza tym jabłka, szczerze mówiąc, zawsze masz w domu (albo ja mam). Dziecko prosi, ja robię, oglądamy coś razem, przynajmniej wiem, dlaczego myję patelnię. Ale część z karmelem jest dla mnie, bo wydaje mi się, że podnosi smak. Bez niego są ok, z nim, jakby były w garniturze.
1. W dużej misce ubijam jajka z cukrem i szczyptą soli. Nie używam miksera, tylko trzepaczką lub dużą widelcem, żeby nie posypać wszystkiego. Na początku wlałem cały płyn naraz i zrobiły się grudki, więc nie. Mleko i wodę mineralną wlewam stopniowo, podczas mieszania, żeby mąka nie wyskoczyła i nie było szoku termicznego, nie wiem, czy tak to się nazywa, ale to ważne.
2. Mąkę mieszam osobno z proszkiem do pieczenia. Kiedy dodaję mąkę do ciasta, posypuję ją stopniowo i mieszam, żeby nie powstały grudki, bo inaczej będą wyczuwalne w naleśniku, a tego nie lubię. Olej dodaję na końcu, myślę, że tak lepiej się wszystko łączy.
3. Teraz z jabłkami: wybieram twarde, niezbyt słodkie, ale też nie kwaśne, obieram je, ścieram na dużych oczkach (koniecznie dużych, inaczej wyjdzie woda i nic nie poczujesz). Trochę wyciskam sok, nie całkowicie, trochę zostawiam, żeby naleśniki były soczyste, ale jeśli masz bardzo soczyste jabłka, musisz dobrze odcisnąć. Wrzucam jabłka do ciasta, delikatnie mieszam, tylko tyle, żeby jabłka się rozproszyły.
4. Rozgrzewam patelnię, na początku dodaję trochę oleju, potem już nie jest potrzebny. Łyżkę napełniam do trzech czwartych, nie do pełna, bo inaczej się nie rozłożą i wyjdą grube i nie upieką się w środku. Rozkładam je szybko, nie mieszam zbyt długo. Ogień powinien być średni, nie maksymalny, bo przypalają się na zewnątrz, a w środku pozostają surowe (zdarzyło mi się to za dużo razy).
5. Przewracam je, gdy zaczynają się pojawiać bąbelki na powierzchni, a brzegi wyglądają na rumiane. Przewracanie idzie lepiej dużą łopatką, jeśli są zbyt delikatne, używam też drugiej łopatki, żeby się nie połamały.
6. Na każdy naleśnik, zaraz po zdjęciu z patelni, posypuję mieszanką cukru i cynamonu. Jeśli nie posypiesz na gorąco, nie rozpuści się i nie przylegnie dobrze. Następnie je zwijam lub składam, każdy jak chce.
7. Do karmelu, wsypuję cukier do małego garnka, na małym ogniu. Nie mieszam, dopóki nie zobaczę karmelu na brzegach, dopiero wtedy delikatnie poruszam drewną łyżką. Kiedy cały cukier jest roztopiony i złoty (nie pozwól, żeby się przypalił, bo ma okropny smak), zdejmuję z ognia, dodaję masło i mieszam, aż całkowicie się roztopi. Śmietanę wlewam powoli, po trochu, ostrożnie, bo robi bąbelki i może pryskać. Mieszam, stawiam garnek z powrotem na ogień na jeszcze dwie minuty, żeby trochę zgęstniał (i tak stężeje po schłodzeniu). Zostawiam do ostygnięcia, zanim wleję na naleśniki, bo na początku jest zbyt płynny.
8. Układam jeden na drugim, wlewam karmel, ile uważam, nie przesadzam, bo wszystko z umiarem, i gotowe. Zauważyłem, że jedzą się równie szybko na ciepło, jak i na zimno, więc nie musisz podawać na miejscu.
Jeśli nie masz ochoty robić karmelu, można polać je odrobiną miodu, albo całkowicie pominąć ten krok i zostawić tylko z cynamonem. Jeśli chcesz czegoś świeższego, dodaj obok trochę owoców leśnych lub zwykły jogurt, bo inaczej na końcu są dość słodkie. Do kawy pasują, ale nie może być bardzo gorzka, bo kontrast jest zbyt duży. Czarny herbata lub ciepłe mleko są jeszcze bardziej odpowiednie, według mnie. Jeśli chcesz pełne menu na weekendowy posiłek: zrób zupę warzywną, przygotuj lekkie kanapki, a na deser podaj te naleśniki. Nadają się też na śniadanie, jeśli nie dodasz karmelu, żeby nie były zbyt słodkie rano.
Próbowałem dodać gruszki zamiast jabłek, nie przypadło mi do gustu. Z pigwami wychodzi ciekawie, ale muszą być bardzo drobno starte, bo inaczej są zbyt twarde i nie pieką się dobrze. Jeśli nie masz wody mineralnej, możesz użyć tylko mleka, ale stracisz trochę z puszystości. Kto chce robić bez jajek, czytałem, że można użyć „mąki z ciecierzycy”, ale nie testowałem, nie wiem co powiedzieć. Możesz dodać też łyżeczkę skórki z cytryny lub pomarańczy do ciasta, jeśli chcesz bardziej aromatycznego smaku.
Najlepiej widzę je na leniwym śniadaniu lub po południu, z przyjaciółmi lub dziećmi, które nie mają cierpliwości. Możesz zabrać je na piknik w pudełku, ale pamiętaj, żeby włożyć papier między nie, bo kleją się od karmelu. Kto jest w biegu, może zabrać je na wynos, chociaż karmel twardnieje na zimno, ale można je jeść i bez niego.
Pytania, które często dostaję:
1. Jeśli nie mam wody mineralnej, co użyć? — Mleko, mleko roślinne lub nawet woda mineralna, ale nie wyjdzie tak puszyste.
2. Czy mogę użyć miękkich jabłek? — Tak, ale musisz je dobrze odcisnąć. Miękkie jabłka puszczają dużo wody i psują teksturę ciasta.
3. Czy można zrobić karmel z czegoś innego? — Możesz użyć miodu, syropu klonowego lub gotowego sosu, ale nie będzie to ten sam smak, według mnie.
4. Co zrobić, jeśli naleśniki się przypaliły? — Zmniejsz ogień, zmień patelnię lub ponownie ją natłuść, i nie wlewaj pełnej łyżki.
5. Czy mogę zrobić te naleśniki bez cukru? — Tak, tylko pamiętaj, że jabłka muszą być słodsze, a karmel możesz zastąpić jogurtem lub dżemem, jeśli chcesz.
6. Czym mogę zastąpić zwykłą mąkę? — Mąką pełnoziarnistą lub bezglutenową, ale trzeba dostosować płyn, w przeciwnym razie staną się gęste i suche.
Przybliżone, jeden naleśnik ma około 120-140 kalorii, bez karmelu, i około 200 z karmelem. Są umiarkowane pod względem kaloryczności, nie są dietetyczne, ale też nie są bombą kaloryczną. Mało białka, umiarkowane tłuszcze (głównie z masła i jajek), wystarczająco węglowodanów. Jabłka sprawiają, że są trochę bardziej sycące i mają trochę błonnika, ale jeśli chcesz zmniejszyć cukier, możesz ograniczyć karmel lub nie dodawać cukru do ciasta. Tak czy inaczej, nie są do jedzenia codziennie, ale jako deser rodzinny, to nie jest żadna tragedia.
Możesz je przechowywać do 2 dni w lodówce, w pudełku z pokrywką, ale włóż między nie papier do pieczenia lub folię, w przeciwnym razie się kleją. Przy podgrzewaniu, albo w mikrofalówce (10-20 sekund), albo na patelni na małym ogniu, z pokrywką, żeby się nie wysuszyły. Karmel twardnieje na zimno, więc możesz go podgrzać osobno lub wlać na naleśnik dopiero po podgrzaniu. Jeśli widzisz, że stały się zbyt miękkie, szybko je zwijaj i jedz jak pancakes, a nie jak tradycyjne naleśniki.
Składniki (tak jak ja to robię, z rolą każdego):
— Jajka: łączą ciasto, nadają mu trochę struktury, nie zastępuj ich, jeśli nie musisz.
— Sól: równoważy smak, nie pomijaj jej, inaczej nie wyjdzie tak samo.
— Cukier: dla słodyczy, ale nie przesadzaj, masz karmel na końcu.
— Mąka: baza, oczywiście. Im bardziej ją przesiejesz, tym lepiej.
— Mleko: sprawia, że są bardziej puszyste, plus aromat.
— Woda mineralna: sprawia, że naleśniki są bardziej puszyste, lekko chrupiące na brzegach.
— Olej: zapobiega przywieraniu, nadaje miękką teksturę.
— Proszek do pieczenia: trochę wzrostu, żeby nie wyszły ciężkie i pełne.
— Jabłka: nadają smak, soczystość, trochę kwasowości. Moje zawsze są rumuńskie, niezbyt słodkie.
— Cukier + cynamon (do nadzienia): smak dzieciństwa, łatwo się topi na ciepłym naleśniku.
— Cukier (do karmelu): baza sosu, bez niego nie ma karmelu.
— Masło: nadaje kremowości i bogatego smaku karmelowi.
— Śmietana do ubijania: rozrzedza i nadaje gładką teksturę karmelowi, nie używaj zwykłej śmietany do gotowania, bo nie wyjdzie tak samo.
Do ciasta mieszamy jajka z cukrem i szczyptą soli, a następnie stopniowo dodajemy mleko, wodę gazowaną i olej. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i delikatnie włączamy do ciasta. Na koniec dodajemy obrane jabłka starte na dużych oczkach. Mieszamy, aż masa będzie jednolita. Na rozgrzanej patelni wlewamy chochlę mieszanki i smażymy z obu stron przez kilka minut. Do nadzienia mieszamy cukier z cynamonem i posypujemy każdą naleśnik, a następnie je zwijamy. Przygotowujemy także karmel. W garnku topimy cukier, aż stanie się złoty, następnie odkładamy, dodajemy masło i mieszamy. Wlewamy śmietanę cienkim strumieniem i mieszamy, aż masa będzie jednolita. Następnie stawiamy na ogniu i gotujemy, aż zacznie gęstnieć. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do lekkiego ostudzenia. Podajemy naleśniki polane karmelem :).
Składniki: Ciasto: 2 jajka 1 szczypta soli 2 łyżki cukru 125 g mąki 125 ml mleka 125 ml wody gazowanej 1 łyżka oleju 1,2 łyżeczki proszku do pieczenia 2-3 średnie jabłka Farsz: 2 łyżki cukru 1 łyżeczka cynamonu mielonego Karmel: 100 g cukru 35 g masła 75 g śmietany do ubijania
Tagi: naleśniki z jabłkami