Zupa porowa
Wciąż pamiętam pierwszy raz, kiedy zrobiłem tę zupę. Byłem w pośpiechu, nawet nie byłem pewien, czy uda mi się przygotować coś jadalnego, czy tylko jakąś rozwodnioną papkę, ale miałem w lodówce nieco oschłego pora i zapomnianego ziemniaka. Myślę, że chciałem szybko coś przygotować, ale żeby nie było ciężkie ani skomplikowane, zwłaszcza że moja córka miała mnóstwo pomysłów na różne „diety” i ciągle przeszukiwała, co kładzie na talerzu. Aha, nie zapomnę tego: obudziłem się, gdy dodałem za dużo zupy od razu i blendowałem, mając wrażenie, że gotuję dla 10 osób, a nie dla 2. Na koniec, mimo że pomieszałem proporcje, wyszło lepiej, niż się spodziewałem. Od tamtej pory, za każdym razem, gdy robię tę zupę, pamiętam, żeby na czas przestać dodawać płyn i nie zapominać o maśle, bo inaczej traci swój urok.
Szybko opowiem ci kilka technicznych rzeczy, żebyś wiedział, w co się pakujesz. Robię tę zupę w około 30 minut, maksymalnie 40, jeśli się kręcę lub robię coś innego obok. Ilość wystarcza na dwie solidne porcje, ewentualnie trzy, jeśli nikt nie jest zbyt głodny. Jeśli chodzi o trudność... każdy, kto potrafi pokroić cebulę i trzymać blender w ręce, może to zrobić. To znaczy, bardzo łatwo, nie ma się co pomylić, tylko zapomnieć zupy na ogniu i zostać bez płynu.
Co sprawia, że wracam do tego przepisu za każdym razem? Po pierwsze, to jedna z nielicznych prostych rzeczy, która nie pozostawia uczucia „jem powietrze”. Czuję się syty, ale nie przejedzony. I to chyba jedyny przepis z porem, który moja córka je bez krzywienia nosa, więc znalazł się na krótkiej liście „może być, zostawmy tak”. Poza tym jest bardzo dostępny — nie trzeba mieć jakichś drogich lub skomplikowanych składników, tylko to, co znajdziesz w zwykłej lodówce.
Składniki (na dwie-trzy porcje, idealne na kolację):
1 duża łodyga pora (około długości przedramienia, nigdy nie mierzę dokładnie, ale ważne, żeby mieć około 200-250 g oczyszczonego pora)
1 litr bulionu warzywnego (może być też woda, jeśli nie masz pod ręką, wyjdzie łagodniejsza w smaku)
1 duży ziemniak (lub dwa małe, około 200 g, żeby nadać konsystencję i bardziej kremową teksturę)
1 mała kostka masła (ja dodaję około 20-30 g, może nawet mniej, jeśli nie chcesz, żeby była zbyt tłusta)
sól do smaku (ale nie oszczędzaj, jeśli nie dodasz, będzie bardzo mdła)
świeży koperek, solidna garść (dla świeżości, żeby nie pachniało sianem)
A teraz powiem ci, do czego służy każdy składnik: por, oczywiście, jest gwiazdą – nadaje ten słodkawy, charakterystyczny smak. Ziemniak nie jest tam tylko dla dekoracji, bez niego zupa byłaby wodnista i uboga, więc dodaj go bez wahań. Bulion warzywny łączy wszystko, ale woda też się nada, jeśli zajdzie taka potrzeba (ale nie zapomnij lepiej doprawić smaku solą i ziołami). Masło to to, co nadaje gładkości na końcu, nie wiem czemu, ale jest różnica między z dodatkiem i bez. Koperek... możesz go pominąć, ale ja mówię, żeby nie rezygnować, naprawdę ma znaczenie.
1. Przede wszystkim, dokładnie oczyść pora. Ja kroję go wzdłuż i płuczę pod bieżącą wodą, bo zbiera ziemię między warstwami. Po oczyszczeniu kroję go w cienkie plasterki, nie na tyle, żeby był niewidoczny, ale też nie w duże kawałki, z których trzeba by gryźć. Ziemniaka, po obraniu, kroję w małe kostki – żeby szybko się ugotował.
2. W średnim garnku (żeby nie martwić się, że wykipi), podgrzewasz bulion. Gdy zacznie wrzeć, wrzucasz pora i ziemniaka. Tak, wszystko naraz, żeby nie komplikować sprawy.
3. Gotujesz wszystko na średnim ogniu przez około 15-20 minut. Patrzysz od czasu do czasu – gdy ziemniak łatwo wchodzi widelcem, a por jest miękki, jest gotowe.
4. Teraz zdejmujesz garnek z ognia. Ja odlewam około połowy płynu do osobnej miski, nie wyrzucam, żeby móc kontrolować konsystencję (tutaj nauczyłem się, żeby nie zaczynać od zupy zbyt rzadkiej).
5. Za pomocą blendera ręcznego, miksujesz wszystko bezpośrednio w garnku. Jeśli wydaje się zbyt gęste, dodajesz odłożony bulion stopniowo. Nie wlewaj wszystkiego naraz, bo ryzykujesz, że wyjdzie zupa wodnista. Chcesz, żeby miała kremową, ale wciąż płynną konsystencję, nie jak puree ziemniaczane.
6. Gdy tekstura ci odpowiada, dodajesz masło (ja kroję je na małe kostki, żeby ładnie się rozpuściło). Mieszasz, aż nie zobaczysz już śladów tłuszczu unoszącego się na wierzchu. To sprawia, że zupa staje się bardziej delikatna.
7. Doprawiasz do smaku solą. Uważaj tutaj – masło czasami wydaje się „słodzić” wszystko, więc spróbuj jeszcze raz. Nie dodawaj pieprzu, nie pasuje tutaj, zrujnuje smak pora.
8. Na koniec, drobno siekasz koperek i posypujesz nim na wierzchu. Jeśli chcesz, możesz go także wymieszać w całej zupie, ale ja wolę zostawić go na wierzchu, każdy może dodać tyle, ile chce.
9. Podawaj na ciepło, z świeżym chlebem. Jeszcze nie spotkałem nikogo, kto by odmówił, ale też nie staram się przekonywać wybrednych.
Porady
Nie daj się zwieść – ta zupa jest prosta, ale bardzo łatwo ją zepsuć, jeśli przedłużysz z płynem lub jeśli pominiesz masło. Kiedy robiłem ją po raz pierwszy, dodałem cały litr bulionu od razu i wyszła dość wodnista, prawie jak woda warzywna. Teraz wolę gotować wszystko w pełnym płynie, ale odlać część przed blendowaniem, tak mogę regulować konsystencję. Inna rada – nie trzymaj zbyt długo na ogniu po dodaniu masła, tylko na tyle, żeby się rozpuściło. Nie chcesz, żeby się oddzielało lub gotowało zbyt mocno, bo stracisz smaki.
Zamienniki i adaptacje
Jeśli nie masz bulionu warzywnego pod ręką, dobrze sprawdzi się też woda, ale dodaj trochę selera do gotowania (kilka małych kostek, obok ziemniaka). Dla wersji wegańskiej, pomiń masło i dodaj łyżkę oliwy z oliwek na końcu – nie wyjdzie tak gładko, ale jest znośna. Dla osób z problemami z laktozą lub nietolerancjami, istnieją margaryny roślinne, które dają radę. Ziemniaka można też zastąpić selerem korzeniowym, jeśli chcesz mocniejszego smaku, ale uwaga, jest dość intensywny i nie każdy to lubi.
Wariacje
Niektórzy dodają łyżkę śmietany na końcu, dla jeszcze większej delikatności. Ja nie czułem potrzeby, ale nikt ci nie broni spróbować. Dla tych, którzy chcą bardziej sycącej wersji, można dodać ugotowane jajko na wierzchu, albo nawet aromatyczne grzanki czosnkowe. Możesz użyć pietruszki zamiast koperku, jeśli wolisz. Nigdy nie próbowałem z bazylią czy innymi „egzotycznymi” ziołami, bo psują cały profil smaku.
Pomysły na podanie
Najlepiej smakuje z świeżym chlebem – czy to bagietka, czy gruba kromka domowego chleba, żeby moczyć bezpośrednio w zupie. Jeśli to na bardziej poważną kolację, możesz podać ją z prostą sałatką lub z pastą hummusową lub wędzonym rybą (jeśli nie pościsz). Co do napoju? Mała szklanka wytrawnego białego wina pasuje całkiem dobrze, ale zazwyczaj zostaję przy wodzie lub zielonej herbacie, żeby nie zepsuć „lekkiego” klimatu.
Najczęściej zadawane pytania
Czy zupę z pora można zamrozić?
Tak, można, tylko nie dodawaj koperku przed zamrożeniem, bo zmienia smak. Pozwól jej ostygnąć, porcjuj w małych pojemnikach i włóż do zamrażarki. Przy rozmrażaniu, podgrzewaj powoli na ogniu, mieszając od czasu do czasu. Jeśli się zwarzy lub wydaje się „oddzielona”, zmiksuj ją jeszcze raz i dostosuj z odrobiną masła lub wody.
Czy można zrobić bez blendera, tylko tłucząc widelcem?
Można, ale nie wyjdzie tak gładko. Tekstura będzie bardziej rustykalna, z kawałkami pora i ziemniaka. To awaryjna opcja, jeśli nie masz blendera, ale nie oczekuj tej jedwabistej zupy.
Czy mogę użyć innych ziół?
Pietruszka jest w porządku, ale nie dodawaj kolendry ani lubczyku – przykrywają smak pora i nie sądzę, że warto. Jeśli nie lubisz koperku, po prostu go pomiń.
Jakie ziemniaki są najlepsze?
Najlepsze są ziemniaki mączyste (te do puree), wychodzą bardziej kremowe. Jeśli masz różowe, nie ma sprawy, tylko gotują się trochę dłużej.
Co zrobić, jeśli nie mam bulionu warzywnego?
Woda się nada, pod warunkiem, że nie zapomnisz o soli i dodasz trochę selera do gotowania lub nawet liść laurowy, jeśli chcesz poczuć, że zrobiłeś coś „specjalnego”.
Wartości odżywcze (na dużą porcję):
Ta zupa jest niskokaloryczna, około 130-150 kcal na porcję, w zależności od ilości masła i tego, czy oszczędzasz na ziemniaku. Bez śmietany, masz około 3-4 g tłuszczu, około 23-25 g węglowodanów (z powodu ziemniaka) i prawie żadnych białek – może 2-3 g na porcję, więc to nie jest pełny posiłek, ale jako przystawka lub lekka kolacja sprawdza się doskonale. Por przynosi trochę błonnika, a ziemniak trzyma głód w ryzach. Masło dodaje trochę tłuszczu, ale nic przesadnego, a jeśli zastąpisz je oliwą z oliwek, kalorie spadną trochę. W tej wersji nie ma glutenu (jeśli nie podajesz z chlebem). Jest idealna dla tych, którzy są na diecie postnej z małymi adaptacjami, lub dla tych, którzy dbają o sylwetkę, ponieważ nie obciąża żołądka i nie powoduje nadęcia.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli ci zostało, włóż zupę do pojemnika, do lodówki, i dobrze trzyma się przez 2 dni, maksymalnie 3. Przy podgrzewaniu, rób to na małym ogniu, delikatnie mieszając, żeby się nie przypaliła. Może zgęstnieć po pewnym czasie – jeśli jest zbyt gęsta, dodaj odrobinę wody lub bulionu i ponownie wymieszaj. W mikrofalówce też się da, ale trzeba wymieszać w połowie, żeby nie mieć zimnych i gorących miejsc. Nie polecam przechowywać z koperkiem już dodanym, lepiej dodawać świeże zioła przy każdym podaniu. Jeśli chcesz ją zamrozić, jak już wspomniałem wcześniej, zostaw zioła na koniec i zmiksuj ponownie po rozmrożeniu, jeśli czujesz, że nie jest już tak gładka.
Umyj por, pokrój w plasterki i gotuj, aż zmięknie w zupie warzywnej razem z pokrojonymi w kostkę ziemniakami; odcedź, następnie zblenduj za pomocą blendera ręcznego, rozrzedź zupą według uznania, przypraw, dodaj masło i podawaj z świeżym koperkiem.
Składniki: 1 por, 1 litr zupy warzywnej, 1 ziemniak, 1 kostka masła, sól morska, świeży koperek
Tagi: zupa porowa