Warzywa z mielonym indykiem pieczone
Pierwszy raz, kiedy zrobiłem to danie z udźcem indyka w piekarniku, zabrałem się do pracy około 20:00, po długim dniu. Niezbyt miałem ochotę, ale miałem udziec i dużo warzyw, które teściowa wciąż przypominała mi, żebym nie pozwolił im się zepsuć. Wskoczyłem do kuchni i pomyślałem: no, nie może być to skomplikowane, zobaczę w trakcie. Na początku się pomyliłem, pokroiłem mięso za dużymi kawałkami, było jeszcze na kości, a nie miałem cierpliwości do warzyw, przyznaję, że niektóre zostały trochę chrupiące. Jednak od drugiej próby zaczęło być inaczej, a za trzecim razem wyszło mi naprawdę dobrze: mięso było mączyste, delikatne, warzywa zrumienione, wszystko smaczne. Teraz robię to dość często, zwłaszcza gdy mam gości lub gdy chcę coś łatwego, ale sycącego. Nigdy nie wychodzi identycznie, i to mi się najbardziej podoba, zależy od tego, jakie mam warzywa, ile mam ochoty na krojenie i jakie przyprawy wpadną mi w ręce tego dnia.
Abyś miał pojęcie, to wygląda tak: przygotowanie zajmuje około 25 minut (jeśli nie oglądasz seriali w międzyczasie), gotowanie około godziny i trochę. Więc powiedzmy, że w sumie to około półtorej godziny. Z ilości, które ja używam, wychodzi około 4 solidnych porcji, a nawet 5, jeśli nie jesz jak po poście. Co do trudności... nie wiem, nie ma tu zbyt wiele do zepsucia, może tylko przesuszyć mięso, jeśli zostawisz je zbyt długo bez folii, w przeciwnym razie nadaje się nawet dla początkujących.
Dlaczego robię to cały czas? Bo wyciąga mnie z każdej opresji. Mam mięso, mam warzywa, wkładam do piekarnika i zapominam o nich. Nic się nie przypala, jeśli nie masz ochoty stać przy piekarniku. Poza tym możesz żonglować tym, co masz w lodówce, nikt cię nie ogranicza do tego, co jest na liście. I to jest taki rodzaj jedzenia, które wydaje się lepsze następnego dnia. Smakuje tak samo dobrze nawet po podgrzaniu. Jest dobre dla całej rodziny, dzieci nie narzekają, że im się nie podoba, a dorośli nie czują się „oszukani” dietetycznym jedzeniem.
Teraz przejdźmy do kroków, bez poezji:
1. Weź udziec indyka, najlepiej większy. Zawsze męczę się z jego odkostnieniem, ale szczerze mówiąc, nigdy nie wychodzi mi to „jak w książce”. Tak długo, jak wyjmiesz duże kości, nie ma znaczenia, czy zostanie trochę skóry lub kawałek chrząstki. Kawałki powinny być mniej więcej wielkości dłoni (no, nie jestem chirurgiem, kroję jak potrafię).
2. Przechodzę do warzyw. Ziemniaki – obieram, kroję w kostkę nie za małą, nie za dużą, powiedzmy, że jak kostka do gry, może trochę większą. Jeśli zrobię je za małe, rozpadną się i przykleją do blachy. Cukinia – powinna być młoda, bez dużych nasion, kroję ją w kostkę. Marchewki obieram i kroję w dość grube krążki, bo inaczej zamieniają się w papkę. Cebula – kroję ją w plasterki, nie za cienko. Papryki kroję w paski, bo lubię widzieć kolorowe kawałki w blaszce.
3. Wszystkie te warzywa wkładam do dużej miski, bo inaczej zrobię bałagan na stole. Mieszam ręką, dodaję sól i pieprz, mniej więcej na oko. Wiele osób przyprawia tylko mięso, ale to nie jest dobre, warzywa też powinny nabrać smaku.
4. Wybieram dużą blachę, najlepiej nie za głęboką, ale szeroką, żeby warzywa nie leżały na sobie. Wkładam wszystko do środka. Na warzywach układam kawałki mięsa. Często mięso jest pół-zakopane w warzywach, nie stresuję się, żeby wszystko było idealnie uporządkowane.
5. Przyprawy: tutaj jest historia. Zazwyczaj dodaję słodką paprykę, czasem wędzoną, suszony tymianek i czasem trochę rozmarynu, ale tylko jeśli mam ochotę na mocniejszy aromat. Świeżo mielony pieprz, jeśli mam, soli daję około 2-3 „zdrowe szczypty”, w zależności od wielkości blachy.
6. Wlewam dwie solidne łyżki oliwy z oliwek na wszystko. Próbowałem też z olejem rzepakowym, ale nie podoba mi się, jak pachnie po pieczeniu, więc jeśli mam oliwę z oliwek, dodaję bez wahania. Mieszam wszystko, żeby olej nie był tylko na mięsie lub w jednym rogu blachy.
7. Przykrywam wszystko folią aluminiową. Tutaj popełniłem błędy: jeśli nałożysz folię zbyt ciasno, para nie ucieka i warzywa wychodzą gotowane, a nie pieczone. Jeśli zostawisz luźno, szybko wysychają. Ja ściągam ją na brzegach, ale robię kilka małych dziurek widelcem, tak na chybił trafił.
8. Piekarnik, nagrzany wcześniej, na 190 stopni. Wkładam blachę na środkową półkę i spokojnie czekam godzinę. Nie otwieram, nie mieszam.
9. Po godzinie ściągam folię, i tutaj zaczyna się część z cierpliwością. Pozwalam mięsu dobrze się zrumienić przez około 20-30 minut, czasem nawet dłużej, jeśli kawałki są duże lub gdy chcę, żeby była chrupiąca skórka.
10. Kiedy wydaje mi się, że jest gotowe (wkładam widelec w mięso, jeśli wchodzi łatwo, jest idealne), wyjmuję i zostawiam na 10 minut przed podaniem. Nie dlatego, że się spieszę, bo możesz poparzyć język i nie poczujesz smaku.
Porady i wskazówki: jeśli wydaje ci się, że nie ma wystarczająco dużo sosu w blaszce, gdy ściągasz folię, możesz skropić trochę klarownego bulionu lub wody (nie za dużo, pół szklanki). Ale zazwyczaj warzywa zostawiają wystarczająco dużo płynów. Jeśli dodasz więcej warzyw z dużą ilością wody (np. pomidory), zmniejsz olej, bo inaczej obudzisz się z wodnistym i tłustym daniem. Czasem dodaję też czosnek, ale tylko pod koniec, bo jeśli dodasz go na początku, staje się gorzki. Jeśli masz ochotę, można dodać odrobinę białego wina w połowie pieczenia, ale nie każdy lubi ten aromat, więc to już twoja decyzja.
Napój? Pasuje do białego wina wytrawnego lub nawet półwytrawnego, coś prostego, nic wymyślnego. Na pewnej okazji piłem też jasne piwo, było całkiem dobre, zwłaszcza latem. Zimą pasuje z zimnymi kiszonkami, ogórkami lub pomidorami, w zależności od tego, co masz w słoiku.
Obok tej blachy możesz szybko przygotować sałatkę zieloną, jeśli chcesz poczuć, że zjadłeś „zdrowo”. Czasem dodaję też sos jogurtowy z czosnkiem, idealny dla tych, którzy chcą czegoś orzeźwiającego obok.
Pełne menu? Możesz zacząć od klarownej zupy warzywnej lub, jeśli chcesz czegoś bardziej sycącego, zupy krem z tego, co zostanie z cukinii lub marchwi. Na koniec deserem może być tarta z jabłkami (bo robi się szybko, gdy jedzenie jest w piekarniku).
Wariacje – tutaj mogę się rozpisywać. Z warzywami możesz żonglować w zależności od sezonu: jesienią dodawałem też pokrojoną buraczkę, która nadaje super kolor i słodki smak. Jeśli masz słodkie ziemniaki w domu, możesz wymieszać je pół na pół z normalnymi, żeby zobaczyć, co fajnie wyjdzie. Cukinię można zastąpić bakłażanem, jeśli chcesz coś bardziej treściwego. Jeśli chcesz lekko orientalnego smaku, dodaj kminek lub trochę curry i już masz zupełnie inne danie. A mięso, jeśli nie masz indyka, można zastąpić udźcem kurczaka, udźcem wieprzowym, a nawet piersią (ale kroisz ją grubiej, żeby się nie wysuszyła). Jeśli pościsz lub chcesz, żeby było wegetariańskie, rezygnujesz z mięsa, dodajesz dużo dużych pokrojonych grzybów, może też trochę ugotowanej ciecierzycy.
To danie najlepiej smakuje z domowym, chrupiącym, ciepłym chlebem, którym można zebrać sos z dna blachy. Albo z prostym ryżem, ale ja tego nie robię, bo już mam wystarczająco dużo warzyw. Jadłem też z polentą, w razie potrzeby, jeśli tęsknisz za czymś rustykalnym. Pasuje też do kiszonek, jak powiedziałem, zwłaszcza w sezonie zimowym. Jako danie główne, nie potrzebujesz nic więcej.
Pytania, które otrzymałem lub które sam miałem, bo nie jestem jakimś mistrzem kuchni:
1. Czy mogę użyć innej części indyka lub innego mięsa?
Tak, możesz dać to, co masz. Udo górne wydaje mi się najdelikatniejsze, ale jeśli masz udko dolne lub nawet pierś, też będzie dobrze. Musisz tylko dostosować czas pieczenia, pierś indyka robi się szybciej i może się łatwo wysuszyć. Z kurczakiem, podobnie, udka są najlepsze, nie pierś.
2. Co zrobić, jeśli nie lubię cukinii?
Możesz ją całkowicie wyeliminować lub zastąpić bakłażanem, papryką, a nawet dużymi pokrojonymi grzybami. Nie musisz trzymać się listy warzyw, użyj tego, co masz i co lubisz.
3. Czy można to zrobić bez folii?
Tak, ale wtedy musisz trochę zmniejszyć temperaturę i dodać płyn w trakcie, w przeciwnym razie mięso się wysuszy lub warzywa się przypalą. Z folią masz lepszą kontrolę, ale jeśli chcesz bardziej chrupiącej skórki, zostaw bez na ostatnie 20-30 minut, jak ja to robię.
4. Co zrobić, jeśli na końcu mam za dużo płynu w blaszce?
To się zdarza, jeśli warzywa są bardzo wodniste (pomidory, duża cukinia, dużo cebuli). Możesz łyżką wyjąć płyn lub zostawić do odparowania bez folii na końcu, zwiększając trochę temperaturę. Czasami wlewam go na ryż lub makaron, żeby nie marnować.
5. Czy można to zamrozić?
Tak, dobrze znosi zamrażanie, zarówno mięso, jak i warzywa, jeśli włożysz je do pojemników z pokrywką. Kiedy podgrzewasz, najlepiej w piekarniku, żeby odzyskało swoją teksturę. W mikrofalówce wszystko się rozmiękcza, ale w razie potrzeby też działa.
Wartości odżywcze – krótko mówiąc, to nie jest bomba kaloryczna, ale też nie jest to jedzenie dietetyczne. Porcja ma około 400-500 kalorii (w zależności od ilości oleju i mięsa). Białka – sporo z indyka, około 35-40g na porcję. Węglowodany z ziemniaków i marchwi, powiedzmy, że około 40g, a tłuszcze, jeśli dodasz tylko 2 łyżki oleju, około 10-12g. Jest bogata w błonnik, witaminy (marchew, papryka, cukinia zawsze wnoszą coś dobrego). Nadaje się też dla tych, którzy są na diecie, bo nie jest smażona, nie ma tłustego sosu, tylko naturalny tłuszcz mięsa i dodany olej. Poza tym, jeśli zrezygnujesz z oleju lub zmniejszysz ilość ziemniaków, dojdziesz do jeszcze lżejszych wersji.
Jak przechowywać i podgrzewać: w pojemniku z pokrywką, w lodówce, trzyma się około 3 dni bez problemów. Jeśli chcesz zjeść to następnego dnia, jest nawet lepsze, smak jakby się „układa”. Podgrzewam w piekarniku, 10 minut w 180 stopniach, żeby znów się zrumieniło. Jeśli się spieszę, w mikrofalówce, ale nie zachowuje tej skórki, którą chcę. Jeśli masz jedzenie zbyt suche podczas podgrzewania, skrop wodą lub bulionem.
Składniki, jak ja to robię:
1 kg ziemniaków – nadają konsystencję, „wiązają” całe danie, wchłaniają aromaty i dają sytość
1 czerwona papryka – dla koloru i słodkiego smaku
1 zielona papryka – dodaje lekko gorzkiego smaku, równoważy wszystko
1 cebula – dla smaku i odrobiny słodyczy, bez cebuli mi nie smakuje
3 marchewki – nadają kolor, teksturę i słodki akcent
pół cukinii – dla soczystości i świeżości, sprawia, że warzywa nie są suche
1 udziec górny indyka – główne źródło białka, nadaje smak „mięsny”, którego potrzebujesz, żeby nie czuć, że to tylko warzywna potrawka
sól, pieprz, przyprawy (papryka, tymianek, rozmaryn według smaku) – dodają całego uroku, nie zapomnij o nich
2 łyżki oliwy z oliwek – żeby wszystko ładnie się zrumieniło, żeby nie wyszło suche i mdłe
Składniki: 1 kg ziemniaków, 1 czerwona papryka, 1 zielona papryka, 1 cebula, 3 marchewki, 1/2 cukinii, 1 górna noga indyka, sól, pieprz, przyprawy, 2 łyżki oliwy z oliwek
Tagi: pieczona pierś z indyka