Ziemniaki gratinowane
Pierwszy raz zrobiłem tę kombinację z kryzysu nastroju i braku inspiracji, gdy patrzyłem do lodówki i nie mogłem znaleźć niczego, co wyciągnęłoby mnie z monotonii klasycznych gotowanych ziemniaków. Spróbowałem czegoś na oko i, o dziwo, okazało się to jednym z najbardziej docenianych dań, które postawiłem na stole – wręcz doszło do kłótni o ostatni kawałek, nie żartuję. Od tamtej pory powtarzam to danie i zawsze znajduję powody do improwizacji, zwłaszcza że to jedno z przepisów, które nie wymagają wielkiego wysiłku, a mimo to robią wrażenie. Szczerze mówiąc, za pierwszym razem usmażyłem wszystko za długo i ser na górze wyszedł zbyt chrupiący, ale właśnie to wszystkim się spodobało. Próbując, nauczyłem się nie stresować, jeśli nie mam wszystkich rodzajów sera pod ręką lub jeśli boczek jest zastąpiony tym, co akurat mam, i tak będzie dobrze. To jedzenie dla ludzi, a nie dla magazynów kulinarnych.
Czas przygotowania: około 1h20 w sumie, z czego dużą część po prostu czekam, aż się upiecze w piekarniku. Dla 4-5 głodnych osób. Trudność: myślę, że można to zrobić nawet bez dużego doświadczenia, tylko nie zapomnij naczynia w piekarniku (ja też to zrobiłem, ale na szczęście zapach uratował mnie na czas).
Lubię to robić, ponieważ nie wymaga ode mnie niczego wyszukanego. To rodzaj przepisu, w którym, jeśli masz ochotę, możesz zmieniać tu i ówdzie, a efekt i tak będzie smaczny. U nas weszło to do „rotacji” leniwych weekendów, zwłaszcza gdy mamy resztki serów lub boczku do wykorzystania. Nie musisz stać nad nim non-stop, więc możesz robić coś innego w międzyczasie – tylko nie zapomnij o nim, bo aromat ucieka przez okno, jeśli zostawisz go za długo w piekarniku.
1. Ziemniaki, jak zwykle, obieram i gotuję w osolonej wodzie. Muszą być ugotowane w trzy czwarte, nie całkowicie, w przeciwnym razie się kruszą i nie będziesz miał co ładnie ułożyć w naczyniu. Powinny gotować się około 15-20 minut, w zależności od odmiany, więc sprawdzam widelcem, czy wchodzi łatwo, ale nie rozpada się całkowicie. Niektórzy gotują je w mleku, ja też tak robiłem, ale nie sądzę, że jest dużą różnicą w smaku – jeśli masz dużo mleka w domu i nie wiesz, co z nim zrobić, możesz spróbować.
2. Podczas gotowania ziemniaków, wlewam trochę oleju (na dno, nie mierzę) na patelnię i szklę posiekaną cebulę, nie za drobno, i dwa ząbki czosnku. Po dwóch-trzech minutach dodaję pokrojony w kostkę lub paski boczek. Wiele osób dodaje za dużo boczku i potem nie czujesz nic z reszty, więc ja zatrzymuję się na 5-6 plasterkach. Smażę wszystko, aż cebula stanie się szklista, a boczek nabierze trochę koloru, nie robię chipsów, bo i tak idzie do piekarnika.
3. Wyjmuję ziemniaki i zostawiam je do ostygnięcia na chwilę – inaczej oparzysz sobie palce, gdy je kroisz. Kroję je tak równomiernie, jak potrafię, na około centymetr grubości. Przyznaję, czasami pomijam etap ostygnięcia, gdy się spieszy, ale to nie jest przyjemne.
4. Rozgrzewam piekarnik do 180 stopni. Smaruję naczynie (naczynie żaroodporne, może być też głębsza blacha) masłem, nie za dużo, tylko tyle, żeby się nie przykleiło. Zaczynam układać warstwę pokrojonych ziemniaków, układam je mniej więcej, to nie jest konkurs piękności. Posypuję solą, pieprzem, a następnie połową mieszanki cebuli, czosnku i boczku. Posypuję też odrobiną startego sera – zazwyczaj to, co mam, próbowałem z mozzarellą, goudą, serem żółtym, mieszane, wszystko jest w porządku, nie bądźcie skąpi, ale też nie zakrywajcie wszystkiego, ziemniaki muszą być widoczne na dole.
5. Powtarzam z drugą warstwą ziemniaków, znów sól, pieprz, reszta boczku z cebulą i co tam jeszcze mam z sera. Tutaj, w drugiej warstwie, kładę prawie cały pozostały ser na wierzchu. Ważne jest, żeby nie oszczędzać na serze, bo inaczej nie uzyskasz tej grubej skórki, która naprawdę robi całą robotę.
6. Osobno, ubijam dwa jajka z około 200g gęstej śmietany (nie słodką śmietaną, Boże broń, raz mi się zdarzyło i nikt już nie chciał spróbować), dodaję też 50-70ml mleka, żeby płyn był rzadszy. Mieszam wszystko trzepaczką, żeby było jednolite. Powoli wlewam na ziemniaki, starając się pokryć jak najlepiej, żeby płyn dotarł wszędzie. Czasami, jeśli widzę, że nie wystarcza, szybko ubijam jeszcze jedno jajko z odrobiną mleka i wlewam na wierzch, nikt się nie obrazi.
7. Wstawiam wszystko do piekarnika na około 45 minut lub do momentu, gdy ładnie się zarumieni, a ser zrobi złotą skórkę. Możesz zostawić dłużej, jeśli lubisz bardziej opieczone. Odkryłem, że jeśli wbijesz wykałaczkę, aby sprawdzić, czy przechodzi łatwo przez wszystkie warstwy, to znaczy, że się dobrze upiekło.
8. Musi stać 10-15 minut, aby się ustabilizować, zanim pokroisz, w przeciwnym razie wszystko się kruszy i wypływa. Nic nie szkodzi, smak i tak zostaje. Zazwyczaj u nas nie wytrzymuje zbyt długo na stole.
Jeśli nie masz boczku, można użyć szynki, też pasuje z resztkami wędlin – nie ma w tym nic wyrafinowanego, ale nikt się nie zorientuje. Ser może być dowolny, jaki masz w lodówce, ale najlepiej, żeby był z tych, które się ładnie topnieją (mozzarella jest bardziej elastyczna, ser żółty bardziej tłusty, ja używam wszystkiego). Do picia pasuje wszystko: kieliszek schłodzonego białego wina latem, lekko gorzkie piwo, jeśli chcesz czegoś bardziej rustykalnego, a dzieci zawsze proszą o kefir lub jogurt. Sałatka z kapusty lub pomidorów obok łagodzi ciężkość i dobrze uzupełnia posiłek – tak robię, gdy czuję, że trzeba „zazielenić” talerz.
Możesz zastąpić śmietanę gęstym jogurtem, jeśli martwisz się o kalorie, ale nie wyjdzie tak kremowe. Kto chce czegoś bardziej sycącego, może dodać też kilka plastrów smażonych grzybów w warstwie, nie zaszkodzi. Jeśli masz ser z burdą lub telemeę w lodówce, możesz posypać między ziemniakami, doda to fajnego smaku.
Lubię podawać to z kiszonymi ogórkami lub świeżą sałatą, a jeśli chcesz zrobić pełne menu, klarowna zupa na początek i coś prostego na deser (jogurt z owocami lub naleśniki) to więcej niż wystarczające. Przypomina wrażeniem musakę, ale bez mielonego mięsa i całego zamieszania z warstwami ułożonymi co do milimetra. Próbowałem dodać, dla urozmaicenia, cienkie plasterki cukinii między ziemniakami – nie jest źle, ale nie wiem, czy warto się wysilać, jeśli akurat nie masz na to ochoty.
Wariacją, która mi wyszła najlepiej, jest smażenie ziemniaków zamiast ich gotowania. Po prostu kroję je w plastry i szybko rumienię na patelni z odrobiną oliwy z oliwek – nie za dużo, tylko tyle, żeby złapały skórkę. Tak, jest bardziej kaloryczne, ale smak jest jeszcze intensywniejszy. Kto nie boi się tłuszczu, niech tak robi. Czasami posypuję też odrobiną wędzonej papryki na serze i była bardzo doceniana. Posypanie świeżą cebulką po wyjęciu z piekarnika dodaje koloru i świeżości. Niektórzy posypują wszystko bułką tartą lub panko przed pieczeniem, ale ja zazwyczaj nie mam cierpliwości i wydaje mi się, że odbiera to smakowi sera.
Spośród wszystkich dodatków, kiszone ogórki pozostają moimi ulubionymi – ogórki lub niedojrzałe pomidory, w każdej formie. Pasuje też jako danie główne, nie tylko jako dodatek. Jeśli chcesz uzupełnić posiłek, możesz dodać sałatę z rzodkiewką, odrobiną oleju i cytryny. Lubię jeść to z kawałkiem chleba, żeby zebrać cały sos, nawet jeśli nie jest to najbardziej „fine dining” wersja. Jako danie główne pasuje do każdej mięsa przygotowanego szybko na patelni lub w piekarniku – pierś z kurczaka, kotlet, co chcesz.
Często zadawane pytania przez przyjaciół:
Czy mogę użyć tylko sera żółtego lub tylko mozzarelli? Tak, ale nie polecam używać tylko mozzarelli, bo staje się zbyt elastyczna i pozbawiona smaku. Mieszanka serów jest najlepsza, dla równowagi między kremowością a smakiem.
Co zrobić, jeśli nie mam śmietany? Możesz użyć greckiego jogurtu, ale musi być jak najtłustszy, w przeciwnym razie wyjdzie zbyt kwaśny. Lub, w przypadku całkowitej awarii, mleko i jeszcze jedno jajko, ale nie będzie miało takiej samej delikatnej tekstury.
Jeśli nie mam piekarnika, mogę to zrobić na kuchence? Nie tak samo, ale możesz spróbować na bardzo małym ogniu, pod przykryciem, w głębokiej patelni. Nie zrobi tej samej skórki, ale można improwizować.
Czy można to zrobić wcześniej? Tak, to naprawdę smakuje lepiej następnego dnia, podgrzane. Tylko musisz trzymać to w lodówce, przykryte, i podgrzać w piekarniku (10 minut) lub w mikrofalówce, jeśli nie masz czasu.
Czy można zamrozić? Próbowałem, nie jest to świetne pod względem tekstury, ale jeśli pokroisz na małe kawałki, włożysz do zamrażarki i powoli podgrzejesz w piekarniku, to jakoś wyjdzie. Zawsze lepsze jest świeże lub z dnia na dzień w lodówce.
Nie jest przyjazne dla kalorii – jeśli liczę na oko, 100g ma około 180-220 kcal, w zależności od tego, ile sera lub boczku dodasz. Duża porcja, powiedzmy 250g, łatwo przekracza 450 kcal, z dość dużą ilością tłuszczu (około 25-30g) i białka na poziomie 15-18g. Węglowodanów nie ma zbyt wiele, to zależy od tego, ile ziemniaków użyjesz. Nie jest to danie dietetyczne, nie oszukuj się, ale nie jest też bombą, od której należy się trzymać z daleka – ma błonnik, wapń, trochę białka i, jeśli wybierzesz lżejsze sery lub wyeliminujesz boczek, możesz zmniejszyć kalorie. Dla mnie to nie jest jedzenie na co dzień, ale też nie stoję z wagą przy stole, gdy gotuję, życie jest za krótkie.
Dobrze się przechowuje w lodówce, nawet przez dwa dni, tylko przykryj, żeby nie przejęło zapachów. Do podgrzewania najlepiej użyć piekarnika, w temperaturze 180-200 stopni, około 10-12 minut, żeby odzyskało skórkę na wierzchu. W mikrofalówce staje się bardziej miękkie i nie ma już tej fajnej tekstury, ale jeśli się spieszysz, to trudno. Jadłem to też na zimno, jest zaskakująco dobre.
Składniki:
Około 1 kg ziemniaków (żeby mieć grubą warstwę, nie cienką, i żeby starczyło dla wszystkich)
Jedna średnia cebula (dla słodyczy i smaku)
2 ząbki czosnku (dla aromatu, ale nie dominującego)
5-6 plasterków boczku lub szynki (dla słonego i lekko wędzonego smaku)
Ser starty (gouda, ser żółty, mozzarella – dla skórki i efektu kremowego rozciągania)
200g gęstej śmietany (dodaje kremowości i łączy warstwy)
50-70ml mleka (rozrzedza sos, żeby nie był zbyt ciężki)
2 jajka (żeby wszystko połączyć i dodać objętości)
Masło do posmarowania naczynia (żeby się nie przykleiło i dla smaku)
Olej do smażenia (nie ma znaczenia jaki, ale ja preferuję słonecznikowy, bo jest neutralny)
Sól i pieprz (nie sądzę, że muszę wyjaśniać dlaczego, ale każdy według smaku)
Gotujemy ziemniaki z solą. Na średnim ogniu podgrzewamy olej i lekko smażymy cebulę, czosnek i bekon. Smarujemy naczynie żaroodporne odrobiną masła, kładziemy warstwę pokrojonych w plastry ziemniaków, sól, pieprz i mieszankę z patelni, trochę startego sera oraz drugą warstwę ziemniaków, sól, pieprz i cały starty ser. W misce ubijamy śmietanę z mlekiem i dwoma jajkami, a następnie wylewamy na potrawę. Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni, aż się zarumieni i utworzy złotą skorupkę. Smacznego!!
Jeśli chcemy, możemy ugotować ziemniaki w mleku zamiast w wodzie. Jeśli nie zależy nam na kaloriach, a na smaku, zamiast gotować, możemy je lekko usmażyć na patelni z oliwą z oliwek.
Składniki: 1 kg ziemniaków, 6 plastrów bekonu, 1 cebula, 2 ząbki czosnku, starty ser (Gouda, mozzarella lub cheddar), 200 g śmietany (tej, którą używamy do ubijania, ale niesłodzonej), 50 g mleka, 2 jajka, sól, pieprz, olej
Tagi: zapiekane ziemniaki