Wegańska szarlotka na patelni

Pustynia: Wegańska szarlotka na patelni | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM

Pierwszy raz ta szarlotka wyszła mi bardziej jak nieudane naleśniki, ale co za śmiech miałam wtedy z siostrą, z mąką na bluzce i jabłkami na podłodze, próbując obrócić na patelni coś, co się rwało i kleiło. Na szczęście wytrwałam, w przeciwnym razie zostałabym z apetytem i nieukończoną historią, a szczerze mówiąc, nie pomyślałabym, że uda mi się to zrobić na oko, bez stresowania się wagą, tylko z tym poczuciem, że „może być tak”. Kiedy mama była w domu, miała cierpliwość, by robić je jedno po drugim, ale ja trochę przyspieszyłam i wyszły całkiem dobre, a może nawet lepsze, gdy się je je w biegu, obok kuchenki.

Około 40-50 minut, tak powiem, jeśli nie zacznie cię śmieszyć lub jeśli ktoś nie zacznie cię ciągnąć za rękaw, żebyś mu potajemnie dała kawałek. Z tego, co robię, wychodzi około 6-8 porcji, w zależności od tego, jak bardzo chcesz je napełnić lub czy masz gości z dużymi apetytem przy stole. Trudność? To jak jazda na rowerze – jak tylko ci wyjdzie, nie możesz się wycofać, ale pierwsza próba może sprawić, że pomyślisz, że „lepiej byłoby kupić w sklepie”. To nie ma nic wspólnego z luksusowym cukiernictwem, nadaje się dla każdego początkującego z dwiema rękami i zdrowym apetytem.

Dlaczego to ciągle powtarzam? Jest szybkie, nie potrzebujesz piekarnika i nie robisz wielkiego bałaganu. Poza tym, jeśli zostaniesz bez jajek lub mleka (co mi się zdarzało wiele razy), nie ma problemu, znajdziesz resztę w spiżarni. I podoba mi się, że mogę je napełniać tym, co mam – jeśli nie ma jabłka, dodaję inne owoce, które znajdę. To jak domowe jedzenie, które nie trzyma się przepisu, tylko apetytu.

1. Najpierw włożyłam do miski około szklanki wody. Nie mierzę dokładnie, po prostu wlewam, aż poczuję, że ma sens. Dodaję olej – około 3 łyżki, żeby ciasto nie było suche – i łyżkę octu (jabłkowego, jeśli mam, ale zwykły też pasuje). Sól, żeby nie było mdłe. Nie wiem dlaczego, ale jeśli zapomnisz soli, ciasto nie ma smaku, więc nie pomijaj.
2. Mąka… tu jest zabawna część. Zaczynam od 2-3 szklanek i dodaję, aż zobaczę, że się łączy. Musi być miękkie, nie może się mocno kleić do rąk, ale też nie może być twarde jak beton. Jeśli jest za twarde, dodaję trochę wody, jeśli za miękkie, dodaję mąki. Na początku dobrze mieszam łyżką, a potem wyrabiam ręką, aż czuję, że już nie mam ochoty i wygląda elastycznie, jak miększa plastelina.
3. Dzielę ciasto na dwie części, bo łatwiej mi je obrabiać. Każdą część formuję w kulkę, a następnie wałkuję na stolnicy posypanej mąką, jak najcieńsze, prawie tak, żeby widać było stół przez nie, ale żeby się nie rwało.
4. Jabłka – około trzech dużych sztuk. Zajmuję się ich dokładnym umyciem i ścieraniem ze skórką, bo tak jest mi prościej, a lubię też teksturę. Jeśli mam pigwę, dodaję jedną, bo nadaje ładny zapach, ale można też bez niej, lub, jeśli najdzie mnie ochota jesienią, dodaję też dynię lub gruszki.
5. Wszystkie wkładam do sitka i dobrze odciskam z soku. Nie żałuj tu, bo jeśli zostawisz sok, ciasto zrobi się miękkie na patelni i nie będzie ci się podobać na końcu.
6. Posypuję łyżeczką cynamonu, dodaję brązowy cukier, tyle ile uważam, że potrzeba (między 100 a 150g, ale zawsze próbuję nadzienie, żeby nie było ani kwaśne, ani za słodkie). Jeśli jabłka są słodkie, zmniejszam ilość cukru. Jeśli mam rodzynki, wrzucam też garść, bo mama je lubi, a ja też ich nie odmawiam.
7. Rozkładam połowę nadzienia na cienkim cieście, zostawiając wolny brzeg na około palec. Zwijam w rulon, nie za ciasno, żeby nadzienie nie wypadło na końcach. Kroję na kawałki około 7-8 cm, ale mogą być też mniejsze dla dzieci lub większe, jeśli nie masz ochoty na krojenie.
8. Wlewam olej na rozgrzaną patelnię, tak, aby pokrył dno na około palec – nie za dużo oleju, ale też nie za mało, żeby się nie przypaliły. Kiedy olej skwierczy, gdy wrzucisz okruszek, wkładam kawałki szarlotki z zrolowaną stroną w dół.
9. Smażę z każdej strony przez około 2-3 minuty na średnim ogniu, aż ładnie się zrumienią, nie przypalają. Ostrożnie je obracam, żeby się nie rozpadły. Wyjmuję na ręcznik papierowy, bo inaczej pozostaną tłuste.
10. Postępuję tak samo z drugą połową ciasta i nadzienia.

Jeśli chcesz być elegancka, możesz posypać cukrem pudrem, ale szczerze mówiąc, jem je nawet same, na ciepło, zanim zdążą ostygnąć.

Porady z moich doświadczeń: nie dodawaj za dużo nadzienia, nawet jeśli masz ochotę, że będzie „lepsze”. Pęknie podczas smażenia i wchłonie wszystko w olej. Inna wskazówka: jeśli widzisz, że ciasto się klei, posyp mąkę pod nim, gdy je wałkujesz. Do picia dobrze pasuje czarna herbata lub miętowa, albo, jeśli chcesz czegoś poważniejszego, zimne piwo, pasuje ponad oczekiwania. Ta szarlotka dobrze komponuje się z zupą ziemniaczaną lub nawet na bardziej wytrawnym śniadaniu, z kiszonkami, jeśli masz ochotę na dziwne połączenia.

Jeśli nie masz jabłek, możesz dodać startą dynię, odciśniętą i osłodzoną w ten sam sposób, lub twarde gruszki, a wyjdzie inna szarlotka, również szybka. Możesz dodać trochę posiekanych orzechów do nadzienia, ale nie za dużo, żeby nie stało się ciężkie. Niektórzy dodają też startą skórkę cytryny, ale ja nie jestem wielką fanką połączenia z cynamonem.

Najbardziej lubię tę szarlotkę z ciepłym lub zimnym mlekiem migdałowym, ale pasuje też idealnie z jogurtem roślinnym, jeśli jesteś na diecie. Kiedyś, gdy miałam gości, podawałam też miseczkę z kwaśnym dżemem, żeby każdy mógł maczać według gustu.

Często zadawane pytania:

Jak długo ta szarlotka się trzyma? Około 2-3 dni w lodówce, w pudełku lub przykryta folią. Jeśli zostawisz ją na stole, wyschnie na krawędziach, więc lepiej w chłodnym miejscu.

Jak ją podgrzać, żeby się nie rozmiękła? Najlepiej, wkładasz je na patelnię teflonową, bez oleju, i zostawiasz 2-3 minuty z każdej strony. Można je też włożyć do piekarnika, ale nie do mikrofalówki, bo staną się gumowate.

Czy mogę przygotować ciasto z wyprzedzeniem? Tak, wyrabiasz je, zawijasz w folię i wkładasz do lodówki na maksymalnie 24 godziny. Musisz je zostawić, żeby osiągnęło temperaturę pokojową, zanim je rozwałkujesz.

Czy można zamrażać? Nadzienie jabłkowe, tak, bez cukru – wkładasz je do zamrażarki po odciśnięciu. Ciasto nie bardzo, bo zmienia swoją teksturę i nie wyjdzie już tak kruche.

Czy mogę użyć oleju kokosowego lub innego tłuszczu? Można, ale będzie miało inny, dość intensywny smak. Z olejem słonecznikowym jest neutralne, nie zmienia aromatu owoców.

Nie mam cynamonu, mogę dodać coś innego? Jeśli lubisz, dodaj trochę gałki muszkatołowej lub mielonego imbiru, ale nie przesadzaj. Możesz też zrobić bez niczego, jeśli jesteś w stylu „czystym”.

Przy średniej porcji (około 150g) dostajesz około 250-300 kcal, w zależności od tego, ile cukru dodasz i ile oleju pozostanie w szarlotce po odsączeniu. Węglowodany to ponad 40g, z mąki i owoców. Białka mało, około 3-4g, bo nie ma nic zwierzęcego w składzie. Tłuszcze zależą od tego, ile wchłonie szarlotka podczas smażenia, ale około 8-12g na kawałek, jeśli dobrze odsączysz. Zaletą jest to, że nie jest ciężka na żołądek, jest wegańska, i jeśli pilnujesz cukru i nie przesadzasz z olejem, jest ok nawet dla tych, którzy są na diecie, zwłaszcza jeśli jesz ją na śniadanie, a nie na kolację o 10 wieczorem (choć i to robiłam).

Jeśli zostaną, przechowuj je w pojemniku z pokrywką w lodówce przez maksymalnie 3 dni. Najlepiej podgrzać je na patelni lub w piekarniku, żeby znów stały się chrupiące na wierzchu. Jeśli masz wiele warstw, włóż papier do pieczenia między nie, żeby się nie skleiły. Nie zostawiaj ich na powietrzu, bo mocno wyschną.

Składniki, jak je widzę:

Woda – łączy wszystko, sprawia, że ciasto jest miękkie i łatwe do rozwałkowania
Mąka – nadaje ciaśnieniu, bez niej nic nie zrobisz, ja dodaję tyle, ile potrzeba
Sól – wydobywa smak, sprawia, że ciasto nie jest mdłe, już mówiłam
Olej – do ciasta i do smażenia, nadaje kruchość i nie pozwala się przypalić
Ocet – pomaga, żeby ciasto było bardziej elastyczne i nie stało się gumowate
Jabłka (lub gruszki, pigwa, dynia) – podstawowe nadzienie, przynosi słodycz, teksturę i aromat
Cynamon – nadaje klasyczny zapach i smak, ale jest opcjonalny, jeśli nie lubisz
Brązowy cukier – słodzi i lekko karmelizuje krawędzie podczas smażenia
Rodzynki – dla dodatkowej tekstury i słodyczy, ale nie jest to obowiązkowe
Olej (do smażenia) – żeby nie przypalić szarlotki, ale żeby była ładnie zrumieniona

Wlewamy wodę do miski, dodajemy olej, ocet i sól. Dodajemy również mąkę, nie mierząc ilości, tylko na oko; ciasto powinno być elastyczne. Dobrze mieszamy i dzielimy ciasto na dwie części. Każdy kawałek rozwałkowujemy jak najcieńsze. Jabłka i pigwy myjemy i ścieramy. Odsączamy z soku i mieszamy z cynamonem, a następnie kładziemy na rozwałkowane ciasto. Dodajemy rodzynki i cukier. Zawijamy i kroimy na kawałki (porcjujemy). Rozmiar wybieracie sami. Na patelni rozgrzewamy trochę oleju. Gdy jest dobrze gorący, dodajemy kawałki ciasta i smażymy. Postępujemy w ten sposób ze wszystkimi kawałkami. Bardzo lubię ciasto robione w ten sposób. Można również użyć dyni i gruszek.

 Składniki: 1 szklanka wody, mąka do smaku, 1/2 łyżeczki soli, 3 łyżki oleju, 1 łyżka octu, 3 jabłka, 1 pigwa, 1 łyżeczka cynamonu, 100g-150g brązowego cukru, olej do smażenia

 Tagiszarlotka przepisy postne

Wegańska szarlotka na patelni
Pustynia: Wegańska szarlotka na patelni | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM
Pustynia: Wegańska szarlotka na patelni | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM