Naleśniki z kremem z awokado i kalafiora
Pierwszy raz, kiedy spróbowałem nadziać naleśniki kremem z awokado i kalafiora, w ogóle nie miałem pewności, że mi się to spodoba, zwłaszcza że mama ciągle pytała: „Co znowu wymyśliłeś, znowu ten awokado, nie mamy go już dość?”. Sprawa jest taka, że za pierwszym razem dodałem więcej rozmarynu niż trzeba i wyszło to trochę dziwnie, przyznaję, ale teraz, po zrobieniu tego przepisu jakieś 4-5 razy, już robię to na oko, nie ważę nic na gram. No dobrze, przy naleśnikach nie można się pomylić, ale przy kremie – jeśli dodasz za dużo zielonego czosnku, poczujesz coś jakby sałatkę z zeszłej wiosny, a nie delikatny krem. Zdarzyło mi się też zepsuć awokado, znaleźć w środku brązowe, a mimo to kontynuowałem przepis… więc pozwólcie, że powiem wam, jak teraz postępuję po tylu próbach.
Zajmuje to około 1 godziny, może 1 godzinę i kwadrans, jeśli poruszasz się wolniej lub jeśli kalafior gotuje się dłużej. Na jakieś 4-5 osób, na luzie. Nic trudnego, jeśli masz ochotę pobrudzić sobie ręce i pobawić się blenderem lub widelcem. Na poziomie, powiedzmy… średnim w kierunku łatwego – nie mówię łatwego, bo nadzienie wymaga trochę uwagi do tekstury, żeby nie zrobić papki.
Robię tę kombinację dość często, bo naprawdę nie mogę już znieść widoku tylko omletów i serów do smarowania na śniadanie lub brunch. Poza tym, jeśli masz dzieci lub wybrednych przyjaciół, awokado i kalafior w naleśnikach brzmią elegancko, a jednak to coś prostego. I, przysięgam, kończą się zanim zdążysz zjeść trzeciego naleśnika. Jeśli ktoś lubi awokado, to naprawdę zmienia zdanie na temat „tego zielonego czegoś”. Poza tym, nadzienie nadaje się też jako dip do innych rzeczy – testowałem z grissini, paluszkami, plackami, praktycznie wszystkim.
1. Zaczynam od naleśników. Ubijam jajko z dobrą szczyptą soli (jeśli nie dodasz wystarczająco, wyjdą mdłe i smutne). Dodaję zimne mleko, przesianą mąkę – żeby nie było grudek – a potem wodę mineralną, która zdecydowanie pomaga w puszystości (i nie pytaj mnie dlaczego, bo nie znam się na chemii ciast, ale działa). Dodaję też trochę świeżego pieprzu, rozmarynu i odrobinę tymianku – nie za dużo, tylko na tyle, żeby pachniało „czymś innym”. Łyżka oliwy z oliwek dla konsystencji. Nie zapomnij o tym, inaczej będą się źle smażyć na patelni. Dobrze mieszam, daję na chwilę do lodówki, przynajmniej na 10-15 minut – nie pomijam tego kroku, odkąd zauważyłem, że tekstura lepiej się układa po przerwie, nie zostaje mączna.
2. W międzyczasie zajmuję się kalafiorem. Jeśli masz małego kalafiora, łamiesz go na małe różyczki, myjesz z poczuciem odpowiedzialności (nie mam ochoty na ziemię między zębami), a potem wrzucasz do wrzącej wody z solą. Około 15 minut, ale musi być miękki, nie rozgotowany. Jeśli delikatnie włożysz nóż i łamie się bez wysiłku, jest gotowy. Odcedzam i zostawiam do ostygnięcia.
3. Gdy kalafior się gotuje, wrzucam jajka do gotowania – ja stawiam je na średnim ogniu, w zimnej wodzie, dokładnie przez 10 minut od momentu, gdy zacznie wrzeć. Nie wiem dlaczego, ale wydają mi się lepsze niż gdy gotujesz tylko 7-8, przynajmniej do nadzienia.
4. Awokado – tutaj kluczowe jest, aby znaleźć jakieś w miarę dojrzałe, miękkie w dotyku, ale nie rozgotowane. Kroję, wyjmuję pestkę, obieram ze skórki, wyrzucam wszystko, co brązowe lub podejrzane. Rozgniatam widelcem, szybko, aby pozostało trochę grudkowate, nie puree dla niemowląt. Od razu skrapiam sokiem z cytryny, żeby się nie zbrązowiło. Czasami zatrzymuję się tutaj i próbuję – czy jest dobra w podstawie.
5. Gdy wszystko ostygnie, kroję kalafior na małe kawałki. Mieszam go z awokado, a potem dodaję jogurt (koniecznie taki gęstszy, inaczej zrobi się zupa, a nie krem), musztardę z ziarnami, jeśli mam ochotę na coś chrupiącego, gotowane i drobno posiekane jajka, sól, biały pieprz, jeśli mam, w przeciwnym razie normalny pieprz też się nada. Nie zapominam o zielonym czosnku, żeby nie dać za dużo, i trochę koperku i pietruszki, na oko. Na końcu dodaję oliwę z oliwek, nie za dużo, tylko odrobinę, dla blasku.
6. Jeśli masz ochotę wyczyścić patelnię w międzyczasie, robisz naleśniki jeden po drugim – patelnia teflonowa, odrobina oliwy na pierwszą turę, potem idzie bez. Nie muszą być grube, ale cienkie, żeby były elastyczne i można je było zawijać.
7. Nadziewam naleśniki, gdy są jeszcze ciepłe, żeby smaki się dobrze połączyły. Nie wkładam nadzienia na końcu, tylko na środku, żeby móc je zawijać bez uciekania wszystkiego na zewnątrz. Zawijam je ciasno, kroję na pół, czasami kładę je na talerzu jeden na drugim, na syto.
Dobrze też smakuje z odrobiną serka kremowego obok, jeśli masz gości, którzy wolą coś bardziej tłustego. Można je podawać na zimno lub ciepło, to nie ma większego znaczenia, dobrze się utrzymują.
Jeśli nie masz rozmarynu, odłóż go na bok, to nie koniec świata. Możesz zastąpić go posiekanym bazylią, wychodzi trochę inaczej. Jeśli nie masz gęstego jogurtu, użyj śmietany, ale daj mniej, żeby nie było zbyt płynne. W wersji bezjajecznej możesz pominąć gotowane jajka, ale dodaj więcej awokado, ewentualnie trochę tofu dla tekstury.
Pewnego dnia dodałem do nadzienia kilka suszonych pomidorów pokrojonych bardzo drobno – zmieniło to całą historię, nieźle, ale od razu czuć, że zmieniłeś przepis. Jeśli chcesz czegoś świeżego, dodaj kilka szczypiorków zamiast czosnku lub nawet ostrej papryki, ale nie przesadzaj. Próbowałem też z rozgniecioną ciecierzycą w kremie – nie jest źle, zwłaszcza jeśli chcesz, żeby były bardziej sycące.
Ja piłem to z zieloną herbatą lub białym winem wytrawnym, dobrze smakuje też z zimną wodą mineralną na śniadanie. Jeśli chcesz zrobić bardziej brunchowe menu, możesz postawić na stole sałatkę z rukoli z rzodkiewkami lub jakieś warzywne kotleciki. Pasuje też do lekkich zup lub nawet jako przystawka na większym stole.
Jeśli chcesz coś zmienić, możesz dodać trochę drobno posiekanej mięty do kremu, dla orzeźwiającego klimatu. Lub zastąp połowę awokado pokruszonym serem feta – wyjdzie bardziej słone, ale nie jest źle. Możesz też spróbować z brokułami zamiast kalafiora – tekstura jest trochę twardsza, ale smak jest fajny.
Najlepiej smakują z sałatą lub plasterkami ogórka i koperkiem, lub, jeśli jesteś „hardcore”, z wędzonym rybą obok (wiem, że brzmi dziwnie, ale pasuje). Próbowałem też z hummusem zamiast kremu z awokado, ale to inna historia, nie do końca ta sama.
Pytania, które zadawali mi przyjaciele lub które sam zadawałem na początku:
– Czy mogę zrobić naleśniki wieczorem?
Tak, trzymaj je w lodówce, dobrze przykryte, żeby nie wyschły. Możesz je szybko podgrzać na patelni następnego dnia, nie wysychając za bardzo. Nadzienie rób w dniu, w którym je jesz, w przeciwnym razie awokado utlenia się i staje się brązowe.
– Czy mogę użyć mrożonego kalafiora?
Tak, próbowałem, ale dobrze go odcedź po gotowaniu i zostaw do ostygnięcia, w przeciwnym razie ryzykujesz, że zostawi za dużo wody w kremie. Smak jest praktycznie ten sam, tylko tekstura jest nieco miększa.
– Czy jogurt można zastąpić czymś innym?
Pewnie, możesz użyć śmietany lub nawet gęstego kremu roślinnego. Jeśli chcesz wegańskiego, wybierz jogurt sojowy lub migdałowy, ale musi być jak najbardziej kremowy.
– Czy awokado musi być bardzo dojrzałe?
Idealnie tak, żeby łatwo je rozgnieść i nie pozostawić twardych kawałków, ale jeśli masz tylko twardsze, możesz włożyć je na 5 sekund do mikrofalówki (bez pestki, bez skórki!), tylko na tyle, żeby lekko zmiękło. Nie czyni cudów, ale pomaga.
– Jakiej mąki mogę użyć?
Próbowałem z normalną mąką pszenną, ale też działa pełnoziarnista (są trochę bardziej rustykalne w smaku). Raz próbowałem z mąką owsianą, ale mi nie smakowały, wydawały się za gęste.
Pod względem wartości odżywczych, to około 250-300 kcal na dobrze nadziewany naleśnik (zależy, ile dodasz do każdego). Masz dobre tłuszcze z awokado i oliwy z oliwek, trochę błonnika z kalafiora, mało białka z jajek i jogurtu. To nie jest „lekka” receptura, ale też nie bomba kaloryczna. Idealna, jeśli chcesz zjeść coś świeżego, bez mięsa, i nie czuć się ciężko po. Dzięki warzywom i jogurtowi masz witaminy (C, K, B) i minerały (potas, magnez). Jeśli zmniejszysz ilość oliwy i wybierzesz jogurt o niskiej zawartości tłuszczu, zredukujesz również liczbę kalorii, oczywiście. I tak, nie jesz pięciu na raz, więc nie martw się.
Przechowują się w lodówce około 1-2 dni, dobrze przykryte folią, ale nie dłużej, bo awokado utlenia się, nie ma co mu zrobić. Jeśli zostały ci puste naleśniki, trzymaj je osobno, a krem w szczelnie zamkniętym pojemniku – i nawet wtedy nie przetrwa dłużej niż 2 dni, zanim zmieni kolor. Do podgrzewania, włóż naleśniki do mikrofalówki na 20-30 sekund (jeśli upierasz się, żeby je jeść na ciepło), ale nie podgrzewaj kremu osobno, nie ma sensu, się rozwarstwi. Proste naleśniki wytrzymują w lodówce do 3 dni, nadzienie nie.
SKŁADNIKI:
Na naleśniki:
– jajko – łączy i pomaga w teksturze, nie oszczędzaj na nim, jeśli chcesz więcej naleśników, dodaj jeszcze jedno
– mleko – sprawia, że naleśniki są miękkie, jeśli nie masz, daj tylko wodę mineralną, ale wyjdą bardziej „gumowate”
– mąka – baza, możesz eksperymentować z rodzajem (patrz wyżej)
– woda mineralna – daje puszystość, nie wiem dlaczego, ale bez niej nie wyjdą tak samo
– oliwa z oliwek – odrobina dla smaku i żeby się nie kleiły
– sól, pieprz, rozmaryn, tymianek – dla smaku, sól i pieprz koniecznie, reszta tylko jeśli masz ochotę
Na krem:
– awokado – baza, daje kremowość, nie pomijaj cytryny, żeby się nie zbrązowiło
– kalafior – błonnik, „ciało” kremu, nie dodawaj za dużo, żeby nie zrobił się zbyt twardy
– zielony czosnek – smak, ale nie dodawaj za dużo, bo zdominuje wszystko
– musztarda w ziarnach – tekstura i kwaskowatość, nie jest konieczna, ale jest dobra
– jogurt (bez zbyt dużej ilości serwatki) – łączy krem, daje świeżość
– gotowane jajka – dla sytości, i żeby wszystko połączyć, bez nich jest ok, jeśli chcesz lżej
– koperek i pietruszka – dla zieleni i smaku, nie za dużo, żeby nie zdominowało reszty
– oliwa z oliwek – odrobina dla blasku i smaku
– cytryna – antyoksydacja i dla smaku
– sól, świeżo mielony biały pieprz – dla równowagi, biały pieprz nie jest konieczny, ja dodawałem tylko, gdy miałem.
Składniki: Na naleśniki: 1 jajko, 150 ml mleka, 159 g mąki, 150 ml wody gazowanej, 1 łyżka oliwy z oliwek, sól, tymianek, rozmaryn, świeżo mielony pieprz. Na krem z awokado i kalafiora: 2 awokado, 1 mały kalafior, kilka szczypiorków, 1 łyżka nasion musztardy, 2 łyżki jogurtu (bez wody), 2 jajka, koperek i świeża pietruszka, oliwa z oliwek, cytryna, sól, świeżo mielony biały pieprz.
Tagi: naleśniki z awokado