Mieszana szarlotka
Pierwszy raz zrobiłem to ciasto z jabłkami bardziej z nerwów. Miałem kilka jabłek, które zostały z nieudanej tarty (zapomniałem dodać cukru, tak, na serio), kilka jajek na wykończeniu, i kawałek margaryny, po którą nikt się nie garnął. Postanowiłem zrobić z tego coś, bo nie potrafię wyrzucać jedzenia. Nie bawiłem się w ładne krojenie jabłek, posiekałem je w pośpiechu, jak mi wyszło, i wrzuciłem do miski z drobnymi niedoskonałościami, kawałkiem skórki, zapomnianym pestką, rzeczy normalne, gdy się spieszy lub jest się zdenerwowanym. Nie obchodziło mnie to, w końcu to ja będę to jeść. Szczerze mówiąc, za pierwszym razem się nie stresowałem, wrzuciłem wszystko na oko i pomyślałem: jeśli wyjdzie, to wyjdzie; jeśli nie, to i tak zjemy to rano z kawą. Cud, wyszło nawet lepsze, niż się spodziewałem. Od tamtej pory robię je regularnie, raz z starszymi jabłkami, raz z innymi świeżymi, to moje „ciasto na ratowanie resztek”. Zaczęto mnie o nie prosić w pracy, w rodzinie, nawet dziecko powiedziało, że mu smakuje.
Czas przygotowania: nie tracisz zbyt dużo czasu — 20 minut i gotowe do pieczenia. Pieczenie, zależy od piekarnika, u mnie trwa około 45-55 minut. Porcje: 8-10, zależy jak hojnie kroisz (u nas znikają dwie z blachy, zanim zdążę je ostudzić). Trudne? Nie jest. Jeśli nie panikujesz przy myciu jabłek i nie boisz się ciasta, nadaje się na każdy poziom.
Ciągle wracam do tego przepisu, bo jabłka mam zawsze w domu, jakoś pojawiają się, nawet gdy ich nie kupuję. Stare, lekko obite lub brzydkie, nie ma znaczenia, więc to sposób, by nic nie wyrzucać. Poza tym, nie trzeba się martwić o rozwałkowane ciasto ani specjalne arkusze, mieszam wszystko i wkładam do piekarnika. I tak, można też z gruszkami, ale nie są tak dobre, żebyście wiedzieli.
1. Najpierw obieram jabłka. Czasami dokładnie je myję i nie obieram całkowicie ze skórki, jeśli są z tych, które nie były pryskane. Kroję je w kostkę, większą lub mniejszą, wedle humoru lub czasu. Wrzucam do miski i sypię sporą garść cukru (około 2-3 łyżki, zależy jak słodkie chcesz jabłka), oraz łyżeczkę cynamonu. Mieszam ręką, żeby poczuły zapach i nie ściemniały (choć szczerze, jeśli trochę zbrązowieją, to nie tragedia).
2. W innej misce wrzucam margarynę. Jeśli jest twarda, zostawiam ją na chwilę, żeby się ogrzała, w przeciwnym razie nie wymiesza się dobrze. Dodaję szklankę cukru (u mnie około 200 g) i ubijam trzepaczką lub mikserem, aż nie będzie dużych kawałków i będzie wyglądać puszyście. Za pierwszym razem wrzuciłem cały cukier na raz i wyszło trochę za słodkie, więc nie przesadzaj, bo jabłka to zrównoważą.
3. Teraz dodaję jajka. Po jednym, nie wszystkie naraz. Jeśli wrzucisz je wszystkie razem, nie połączą się i zostaną grudki, miałem tak. Mieszam po każdym, żeby zobaczyć, że dobrze się wchłonęły w „ciasto”. Nie musi być idealnie gładkie, tylko żeby nie było surowych kawałków jajka.
4. Na talerzu przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia. Ten proszek, jeśli dodasz za dużo, ciasto wyrośnie za bardzo i potem opadnie, więc u mnie wystarcza pół opakowania (około 5 g). Dodaję też szczyptę soli, żeby nie było wszystko mdłe.
5. Włączam mąkę do mieszanki margaryny i jajek, używając silikonowej szpatułki lub drewnianej łyżki, bo babcia powiedziała, żebym nie zepsuł „siły” ciasta. Tutaj nie przesadzam, tylko upewniam się, że nie zostało mąki na dnie. Jeśli widzę, że jest za gęste, dodaję odrobinę mleka lub nawet dwie łyżki jogurtu, na oko.
6. Aromaty, tutaj się bawię: jedna wanilia i jedna rumowa, nie dodaję ich wszystkich naraz, najpierw rum (łyżeczka), potem wanilię, żeby nie zabić zapachu cynamonu. Szczerze, używałem też skórki cytrynowej, gdy zabrakło mi rumu, nie jest to złe.
7. Na koniec wrzucam jabłka na całe ciasto. Szpatułką delikatnie mieszam, żeby nie zgnieść jabłek. Nie wrzucam ich wcześniej, bo inaczej opadną na dno.
8. Wykładam blachę papierem do pieczenia lub, gdy mam ochotę być „old school”, smaruję smalcem i posypuję mąką. Wlewam mieszankę, wyrównuję łyżką (ale nie męczę się zbytnio). Piekarnik nagrzewam wcześniej, na około 180°C.
9. Wkładam do piekarnika na środkową półkę i zostawiam na około 50 minut, ale szczerze... zaczynam zaglądać po 40. Kiedy na górze pojawi się skórka i zacznie pachnieć pieczonymi jabłkami, jest gotowe. Wbijam wykałaczkę, jeśli wychodzi w miarę czysta, wyjmuję. Nie panikuj, jeśli w środku jest trochę wilgotne, tak ma być.
10. Zostawiam do ostygnięcia w blaszce, bo jeśli wyjmę za szybko, się łamie. Kroję, gdy jest ciepłe, nie całkiem zimne, bo wtedy lepiej czuć aromat i nikt u nas nie czeka, aż całkowicie ostygnie.
Jeśli nie masz jabłek, możesz użyć gruszek, pigwy, nawet dyni, ale wtedy trzeba dodać trochę więcej cukru i może orzechów. Raz dodałem też rodzynki, ale nikt się do nich nie garnął, u nas nie łapią. Można też z jogurtem zamiast margaryny, wychodzi bardziej puszyste, ale smakuje inaczej. Kto chce, może posypać orzechami lub mielonymi migdałami na wierzchu, dla „efektu”. Jeśli nie masz esencji rumowej, nie ma sprawy, czasami używam likieru (co mam w domu). Czarna herbata lub kawa są najlepsze do tego, nie pasuje z mlekiem, bo staje się za ciężkie.
Na pełne menu, dobrze jest podać lekką zupę na początku (ja bym zrobił zupę krem z warzyw) i coś prostego na końcu, jak sałatka z bakłażana lub ser z pomidorami. To ciasto syci i nadaje się na śniadanie, nie tylko jako deser.
Ciekawą opcją jest zamiana jabłek na śliwki. Albo na wiśnie (ale wyjmij pestki!). Widziałem, że niektórzy dodają nawet startą marchewkę i wychodzi coś prawie jak babka, wegańska, jeśli nie dodasz jajek. Próbowałem też z odrobiną kakao, gdy chciałem wyglądać na wyszukanego, ale szczerze, uważam, że z prostymi jabłkami jest najlepsze. Jeśli chcesz, żeby było jeszcze bardziej chrupiące, posyp odrobiną cukru przed włożeniem do piekarnika, zrobi skórkę.
Z czym to podawać? Najlepiej z mocną kawą, parzoną w tygielku, lub czarną herbatą z cytryną. Ja nie piłbym soku ani lemoniady, wydaje mi się to dziwne. Jeśli naprawdę chcesz zamienić to w świąteczny deser, dodaj trochę niesłodzonej śmietany lub lodów waniliowych obok.
Pytania, które zawsze się pojawiają:
1. „Czy mogę użyć masła zamiast margaryny?” — Oczywiście, wychodzi bardziej aromatyczne, ale musi być w temperaturze pokojowej, inaczej się zsiada. Robiłem to wiele razy z masłem, tylko że nie zawsze mam je w domu.
2. „Czy wyjdzie, jeśli dam więcej jabłek?” — Tak, ale nie przesadzaj, bo opadną na dno i nie upieką się dobrze. Cztery-pięć dużych jabłek to wystarczająco. Jeśli chcesz więcej, zwiększ też ilość mąki, w przeciwnym razie stanie się zbyt wodniste.
3. „Czy można zrobić bez jajek?” — Tak, próbowałem z dodatkiem dwóch łyżek jogurtu lub nawet z rozgniecionym bananem. Jest w porządku, ale nie jest tak puszyste.
4. „Jak wyciągnąć ciasto z blachy, żeby się nie połamało?” — Jeśli masz papier do pieczenia, nie przywiera. W przeciwnym razie, pozwól mu dobrze ostygnąć, przejedź nożem po brzegach i ostrożnie wyjmij. U mnie też czasami się łamie, nie stresuję się tym.
5. „Czy można zamrozić?” — Szczerze, nie polecam, tekstura zmienia się po zamrożeniu, staje się wilgotna i traci urok. Lepiej trzymać w lodówce i zjeść w ciągu 2-3 dni.
Wartości odżywcze, jeśli cię to interesuje: jedna porcja ciasta (około 1/10 blachy) ma około 230-270 kcal, z całym cukrem i margaryną. Węglowodany dużo, zwłaszcza z cukru i mąki, około 35-40 g na porcję, tłuszcze około 7-8 g (zależy od margaryny lub masła). Białka niewiele, 3-5 g na porcję, głównie z jajek. To zdecydowanie nie jest deser dietetyczny, ale też nie jest przerażający. Jeśli zmniejszysz cukier lub użyjesz jogurtu, kalorie spadną, ale nie drastycznie. Jabłka dostarczają też trochę błonnika, a około jednej trzeciej cukrów pochodzi z owoców, a nie tylko z dodanego cukru. Dla tych, którzy dbają o cholesterol, lepiej użyć margaryny roślinnej lub oleju (ale nie za dużo, bo inaczej wyjdzie zbyt tłuste).
Jeśli coś zostanie, trzymam ciasto w lodówce, w zamkniętej puszce lub nawet przykryte folią. Wytrzymuje 2-3 dni bez problemów, nawet dłużej, ale staje się nieco twardsze. Podgrzewam w piekarniku przez około 5 minut w 150°C, lub po prostu w mikrofalówce, ale nie przesuszaj, bo stwardnieje. Jest dobra i na zimno, jeśli nie jesteś zbyt wybredny. Jeśli chcesz przechować dłużej, pokrój i włóż kawałki do woreczków, ale, jak mówiłem, nie smakuje tak samo po zamrożeniu.
Składniki (ich rola, bo ludzie zawsze pytają, do czego służą):
- Jabłka: dla objętości, smaku i wilgotnej tekstury. Bez nich, to nie ciasto z jabłkami, to suche ciasto.
- Jajka: łączą wszystko, sprawiają, że ciasto jest puszyste, nadają strukturę.
- Cukier: słodzi, ale także pomaga w kolorze skórki, lekko karmelizując.
- Mąka: baza, trzyma wszystko w jednym miejscu.
- Margaryna (lub masło): nadaje delikatność, sprawia, że ciasto jest miękkie, nie suche.
- Proszek do pieczenia: pomaga w wyrośnięciu i zapobiega, by nie wyszło jak kamień.
- Cynamon: dla klasycznego smaku ciasta z jabłkami, bez niego nie ma uroku.
- Esencja waniliowa i rumowa: dla aromatu, żeby nie było mdłe ani zbyt słodkie.
- (Opcjonalnie) Szczypta soli: aby zrównoważyć słodycz i nadać smaku.
Czyścimy jabłka i kroimy je w kostkę na talerzu, dodajemy garść cukru i łyżeczkę cynamonu na nie. W głębokiej misce ubijamy margarynę z cukrem, aż stanie się puszysta. Dodajemy jajka jedno po drugim. Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, dodajemy wanilię i rum. Dodajemy jabłka i delikatnie mieszamy szpatułką. Wyłożymy blachę do pieczenia i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Smacznego !!
Składniki: 4 jabłka, 4 jajka, 1 szklanka cukru, 2 szklanki mąki, paczka margaryny, jedna esencja waniliowa i jedna esencja rumowa, 1 łyżeczka mielonego cynamonu, 1/2 opakowania proszku do pieczenia
Tagi: szarlotka