Puszyste pączki
Dziś rano wszedłem do kuchni, żeby zrobić omlet, ale na stole leżała torba mąki – nie mogłem przestać o niej myśleć, nie wiem dlaczego. Zatrzymałem się akurat przy pączkach. Prawdopodobnie przez wspomnienie mojej babci, która nie chciała mi pozwolić ich obracać w oleju, bo mówiła, że robię bałagan, ale ostatecznie zawsze mi pozwalała, jeśli nie było gości w pobliżu. Kiedy spróbowałem po raz pierwszy sam, wlałem mleko prosto z lodówki (klasyka), ciasto w ogóle nie urosło i włożyłem wszystko do piekarnika, żeby zobaczyć, co wyjdzie – nie próbujcie tego, wychodzi coś ciężkiego i wilgotnego, że nawet ptaki na zewnątrz tego nie jedzą. Teraz, po niezliczonych próbach, doszedłem do wersji, która naprawdę mi się podoba, a poza tym można ją szybko dostosować, jeśli masz ochotę na coś innego lub lenistwo, żeby iść do sklepu. Puszyste pączki, niezbyt słodkie, idealne do zjedzenia bez wyrzutów sumienia nawet na śniadanie, na zimno, z mlekiem obok. Już mówię, jak je robię u siebie, z dobrymi i złymi rzeczami, z tym, czego nauczyłem się po drodze.
A propos, im mniej się komplikujesz, tym lepiej wychodzą. Nie daj się nabrać na różne „cudowności” z internetu, że wyjdzie co innego – jeśli w miarę przestrzegasz kroków, nie masz szans na porażkę, tak mi się wydaje.
Czas: razem z rośnięciem, zajmuje około 2 godziny. Jeśli się spieszysz, włóż ciasto w ciepłe miejsce i wyjmij po godzinie. W praktyce, pracy jest jakieś 30-40 minut, resztę czekasz. Z tych ilości wychodzi mi około 20 pączków, w zależności od tego, jak duże je kroisz – u mnie wychodzi duża blacha. Poziom? To nie jest wielka inżynieria, potrzebna jest tylko cierpliwość i trochę chęci do zagniatania. A, i nie spiesz się z smażeniem, bo inaczej zjesz je surowe w środku, co przerobiłem na własnej skórze.
Robiłem te pączki w wielu sytuacjach – gdy ktoś niespodziewanie przychodził, gdy chciałem deser dla dzieci (bo nie są pełne oleju, jeśli dobrze je odsączysz), ale przede wszystkim, gdy miałem ochotę na coś prostego, bez mierzenia wszystkiego na miligramy. Nie potrzebujesz jakichś specjalnych narzędzi – wystarczy miska do sałaty, kubek, szklanka z szerokim otworem do krojenia. Za każdym razem wychodzą prawie tak samo, tzn. puszyste, ale nie jak wata cukrowa, tylko z smakiem świeżej mąki i wanilii. Kiedy nie masz ochoty na pieczenie w piekarniku lub chcesz czegoś szybkiego i klasycznego, to jest przepis, do którego wracam.
Składniki – nigdy nie byłem super restrykcyjny, ale mniej więcej tak to robię:
Mąka – 500 gramów. Powinna być biała, typ 000, jeśli masz, w przeciwnym razie też wyjdzie, tylko nie używaj pełnoziarnistej, bo nie urosną tak ładnie. Rola mąki, oczywiście, to podstawa – nie zmieniaj na nic innego, jeśli chcesz klasyczne pączki.
Mleko – 150 ml, podgrzane (nie gorące, żebyś mógł trzymać w nim palec bez krzyku „au!”). Pomaga w rośnięciu, sprawia, że pączki są bardziej miękkie, i aktywuje drożdże.
Świeże drożdże – 25 gramów. Możesz użyć też suchych, równowartość to około 7 gramów, ale szczerze mówiąc, ze świeżymi wychodzą lepsze pod względem konsystencji. Jeśli dasz za mało, nic nie urośnie, jeśli dasz za dużo, będą miały smak drożdży, więc lepiej dokładnie 25g.
Cukier – 100 gramów. Daje słodycz, ale także pomaga drożdżom fermentować. Jeśli chcesz, żeby były naprawdę słodkie, dodaj więcej, ale uważam, że to wystarczająco – tak czy inaczej, posypujesz cukrem pudrem na wierzchu.
Cukier waniliowy – 1 opakowanie, czyli około 8-10 gramów. Oczywiście dla aromatu. Wiele osób go pomija, ale bez niego jest bardziej mdło.
Skórka z cytryny – z jednej małej cytryny, żeby nie była gorzka. Daje świeżość, nie pomijaj, jeśli masz dzieci, możesz dać mniej.
Esencja rumowa lub waniliowa – ja dodaję łyżeczkę, można też bez niej, ale daje ładny zapach. Czasami zapominam dodać i też wychodzą dobre, ale z nią mają inny smak.
Olej – do smażenia, minimum pół litra, jeśli chcesz je zanurzyć, ale może być też mniej, jeśli często je obracasz. Olej powinien być bez zapachu, nie używaj oliwy z oliwek ani oleju kokosowego, bo psuje smak.
Opcjonalnie: szczypta soli, nie zawsze dodaję, ale podobno wydobywa smak. Choć wydaje się to dziwne, słodkie bez soli jest mdłe.
Cukier puder – do posypania, dodaj tyle, ile lubisz.
Mój sposób przygotowania, ze wszystkimi krokami, bo inaczej zawsze znajdę wymówkę, żeby pominąć jakiś. Jeśli będziesz przestrzegać kolejności i nie będziesz się spieszyć, nie ma szans, żebyś to zepsuł.
1. Podgrzej mleko. Uważaj, żeby go nie zagotować. Zawsze testuję małym palcem, powinno być ciepłe, ale znośne – jeśli jest za gorące, drożdże umierają i do widzenia pączki. Około 40 sekund w mikrofalówce wystarczy. Z tego mleka wlewam połowę do małej miski.
2. Rozpuszczam świeże drożdże (rozgniatam widelcem) w połowie ilości mleka, dodaję też łyżkę cukru, żeby rozpocząć fermentację. Zostawiam na 10 minut, aż zobaczę, że się pienią i lekko podnosi – jeśli nic się nie dzieje, wyrzucam i biorę inne drożdże, nie ma sensu psuć reszty składników.
3. W dużej misce (lub w jakiejkolwiek misce, którą masz pod ręką), wsypuję mąkę, pozostały cukier, cukier waniliowy, skórkę cytrynową i szczyptę soli. Mieszam drewnianą łyżką, nie ma sensu brudzić miksera, bo i tak na końcu zagniatasz ręcznie. Robię dziurę na środku, jak krater.
4. Wlewam tam pozostałe mleko, esencję rumową/waniliową, zaczyn (czyli drożdże z mlekiem z kroku 2). Powoli zbieram mąkę z brzegów do środka, robię pastę, nie naciskam zbyt mocno na początku. Kiedy już nie mogę mieszać, przechodzę do zagniatania ręcznie. Na początku jest lepkie i dziwne, ale po 5 minutach już się zbiera. Jeśli czujesz, że jest za suche, dodaj łyżkę-dwie ciepłego mleka. Jeśli jest za wilgotne, posyp więcej mąki, ale nie przesadzaj, bo wyjdą twarde.
5. Zagniatam przez około 15-20 minut, dłużej, jeśli mam ochotę na sport. Kiedy czuję, że nie klei się do rąk i jest elastyczne, kończę. Chodzi o to, żeby mieć ciasto miękkie, ale które nie klei się do blatu. Niektórzy dodają masło na tym etapie, ale ja w ogóle nie dodaję – nie ma sensu, jeśli chcesz, żeby były proste i puszyste.
6. Przykrywam czystym ręcznikiem, kładę w miejscu osłoniętym od przeciągów (zazwyczaj na krześle, obok grzejnika lub piekarnika, jeśli jest zima) i czekam, aż urośnie. Potrzebuje około godziny, czasami dłużej, jeśli w kuchni jest zimno. Nie panikuj, jeśli nie rośnie od razu, miej cierpliwość. W tym czasie robię kawę i podgrzewam olej.
7. Kiedy jest gotowe, posypuję blat roboczy mąką, przewracam ciasto, lekko je zagniatam, a następnie wałkuję (lub używam butelki z wodą, jeśli nie masz nic innego) na grubość około 1,5-2 cm. Nie cieńsze, bo wtedy nie urosną ładnie, i nie grubsze niż 2 cm, bo będą surowe w środku.
8. Wycinam krążki szklanką z szerokim otworem, przedtem obtaczam ją w mące, żeby się nie kleiła. Resztki zbieram i wykorzystuję do momentu, aż skończę całe ciasto. Zostawiam je na stole, przykryte ręcznikiem, jeszcze na 10-15 minut, żeby się zrelaksowały.
9. Podgrzewam olej w głębokim garnku, żeby miały miejsce do pływania. Sprawdzam temperaturę kroplą ciasta: jeśli robi bąbelki i unosi się, jest gotowe. Nie może być zbyt gorący, bo się przypalą na zewnątrz i będą surowe w środku, to też mi się zdarzyło. Idealna temperatura to 170°C, ale nie mam termometru, więc polegam na oku.
10. Ostrożnie wkładam pączki do oleju, nie za dużo na raz, bo temperatura spada i nie smażą się ładnie. Obracam je po minucie, żeby były złote z obu stron. Wyjmuję je łyżką i kładę na papierze absorbującym.
11. Kiedy lekko ostygną, obtaczam je w cukrze pudrze (lub posypuję przez sitko, wygląda lepiej). Nie układaj ich jedna na drugą, gdy są gorące, bo się spłaszczają.
Gotowe. Jada się od razu, ale wytrzymają też do następnego dnia, pod warunkiem, że zostawisz je w temperaturze pokojowej, przykryte ręcznikiem. Jeśli włożysz je do lodówki, stwardnieją, nie polecam.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne porady i częste błędy:
- Nie spiesz się z rośnięciem, jakkolwiek byś miał ochotę. Leniwe ciasto daje najbardziej puszyste pączki.
- Jeśli masz za mało oleju i smażysz po kolei, każda tura wyjdzie ciemniejsza – zmień olej w połowie, jeśli chcesz, żeby wyglądały tak samo.
- Nie dodawaj za dużo mąki podczas zagniatania, bo inaczej wyjdą pączki jak cegły, a nie do jedzenia.
- Sól jest opcjonalna, ale zawsze dodaję szczyptę, wydobywa słodycz.
- Jeśli chcesz pączki z dziurką (jak donut), zrób małą dziurkę na środku palcem, zanim je wrzucisz do smażenia. Lepiej się pieką, ale szybciej się wysuszają.
- Aby uzyskać więcej aromatów, dodaj trochę cynamonu do cukru pudru, ale nie do ciasta, bo popsuje smak, jeśli przesadzisz.
Zamienniki i adaptacje:
- Dla wersji wegańskiej, zamień mleko na ciepłą wodę (ta sama ilość). Nie wyjdą tak miękkie, ale też są dobre.
- Jeśli masz nietolerancję laktozy, użyj mleka roślinnego – owsianego lub sojowego, żeby nie miało zbyt intensywnego smaku.
- Dla osób z problemami z glutenem, można użyć mąki bezglutenowej, ale dodaj jajko, jeśli możesz, lub trochę więcej drożdży, w przeciwnym razie się kruszą.
- Jeśli nie masz świeżych drożdży, użyj suchych – około 7 gramów, i wymieszaj je od razu z mąką.
- Jeśli chcesz super puszyste pączki, możesz dodać małe jajko do ciasta, ale wtedy nie będą wegańskie.
Wariacje:
- Napełnij je dżemem śliwkowym lub morelowym, zaraz po smażeniu, za pomocą strzykawki lub końcówki noża.
- Dla dzieci, dodaj kawałki czekolady do ciasta przed wałkowaniem – każdemu przypadną do gustu.
- Próbowałem też z odrobiną skórki pomarańczowej – wychodzą bardzo aromatyczne, ale tylko jeśli masz nieprzetworzone pomarańcze.
- Zamiast cukru pudru, możesz stopić trochę czekolady i polać nią na wierzchu, jak w „donuts”.
Podanie:
- Pasują na śniadanie z zimnym mlekiem lub kawą z mlekiem, to nie dieta, ale też nie będziesz żałować.
- Na szybki deser na dużym stole, ułóż je na półmisku, posyp cukrem pudrem i podaj z dżemem wiśniowym obok.
- Jeśli masz ochotę na coś bardziej wyjątkowego, pokrój je i dodaj do lodów waniliowych, jako rodzaj kalorycznej bomby, ale warto spróbować przynajmniej raz.
- Czasami używam ich jako bazy do deserów – kładę świeże owoce na wierzchu i bitą śmietanę, jak improwizowany rolad.
Często zadawane pytania
1. Dlaczego moje ciasto nie rośnie?
Jest kilka powodów: drożdże są już nieświeże, mleko było za gorące i zabiło drożdże, lub kuchnia jest zbyt zimna. Zawsze sprawdzaj, czy zaczyn robi pianę, zanim dodasz go do ciasta. Jeśli nadal nie działa, zmień markę drożdży, miałem przypadki z złymi partiami.
2. Czy mogę użyć mąki pełnoziarnistej?
Możesz, ale nie 100%, bo nie urosną tak samo i będą gęstsze. Ja używam maksymalnie 30% pełnoziarnistej, reszta to mąka biała. Nie polecam próbować tylko z pełnoziarnistej, jeśli chcesz klasyczną teksturę pączków.
3. Ile oleju powinienem użyć?
To zależy od garnka – idealnie, żeby pączki unosiły się, przynajmniej 3 cm wysokości. Jeśli smażysz w małej ilości oleju, musisz je częściej obracać i nie będą tak równo usmażone. Zużyty olej można przefiltrować i ponownie użyć do innych smażeń, jeśli nie pachnie przypalonym.
4. Co zrobić, jeśli ciasto jest zbyt lepkie?
Nie panikuj i nie dodawaj od razu dużo mąki. Poczekaj 5 minut, zobacz, czy się zbierze. Jeśli nadal jest lepkie, dodaj łyżkę-dwie mąki, ale dobrze wymieszaj po każdym dodaniu. Lepiej mieć ciasto miękkie niż zbyt twarde.
5. Jak sprawić, by pozostały puszyste i następnego dnia?
Zostawiam je do ostygnięcia na kratce, a gdy nie są już ciepłe, wkładam do pojemnika z pokrywką lub przykrywam grubym ręcznikiem. Nie wkładam ich do lodówki, bo stwardnieją. Jeśli jednak stwardnieją, podgrzewam je przez 10 sekund w mikrofalówce lub wkładam na 2 minuty do piekarnika, przykryte folią.
6. Czy mogę je piec w piekarniku, zamiast smażyć?
Próbowałem, nie wychodzą tak samo, ale jeśli chcesz mniej oleju, włóż je na blachę z papierem do pieczenia, w temperaturze 180°C, na około 20-25 minut. Smaruję je odrobiną mleka na wierzchu, żeby się nie wysuszyły. I tak smażone są najlepsze, moim zdaniem.
Wartości odżywcze (przybliżone)
To nie jest deser dietetyczny, bądźmy szczerzy, ale też nie jest to bomba kaloryczna, jeśli jesz z umiarem. Jeden średni pączek (z tego przepisu) ma około 100-120 kalorii, około 20 g węglowodanów, 3-4 g tłuszczu (z smażenia) i 2-3 g białka (w zależności od mąki i tego, czy dodasz jajko). Cukru nie ma aż tak dużo, około 5 g na sztukę. Jeśli chcesz zmniejszyć kalorie, smaż je w mniejszej ilości oleju lub piecz, ale tekstura nie będzie taka sama. Dla dzieci jest w porządku po jednej-dwóch, nie daję im codziennie, ale też się nie martwię, jeśli proszą o 2-3 razy w miesiącu. Witamin to nie ma zbyt wiele, ale zapewniają gwarantowane dobre samopoczucie.
Jak przechowywać i podgrzewać
Te pączki wytrzymują w temperaturze pokojowej około 2 dni, jeśli włożysz je do pojemnika lub przykryjesz ręcznikiem. Jeśli włożysz je do lodówki, stwardnieją i stracą swój urok – lepiej tego nie robić. Aby je podgrzać, najszybciej jest w mikrofalówce, 10-15 sekund, lub w piekarniku, 3-4 minuty w 120°C, przykryte papierem do pieczenia, aby się nie wysuszyły. Nie polecam ponownego smażenia ich ani wrzucania do oleju, bo będą tłuste. Jeśli bardzo się zestarzeją, pokrój je i zrób z nich pudding chlebowy z mlekiem i jajkiem, lub użyj ich jako „bazy” do deserów z świeżymi owocami.
To wszystko, jeśli jest coś, czego nie omówiłem, pytaj śmiało, bo ja wciąż odkrywam coś nowego przy każdej turze.
Najpierw podgrzewamy mleko (nie za gorące); W połowie mleka rozpuszczamy drożdże; W misce łączymy mąkę, cukier, skórkę cytrynową, esencję, mleko i mieszankę drożdżową; dobrze wymieszaj składniki i wyrabiaj przez około 20 minut; Pozwól mu rosnąć, aż podwoi swoją objętość; Następnie rozwałkowujemy arkusz na blacie roboczym i wycinamy za pomocą formy (użyłem szklanki); Smażymy je na gorącym oleju, a gdy będą gotowe, posypujemy cukrem pudrem; Smacznego! Możesz również dodać esencję rumową (do smaku) Aby uzyskać idealny deser postny, zastąp mleko wodą.
Składniki: 500 g mąki, 25 g świeżych drożdży, 150 ml ciepłego mleka, 100 g cukru, skórka cytrynowa, 1 opakowanie cukru waniliowego, olej
Tagi: puszyste pączki