Ciasto z Jabłkami i Orzechami
Zdarzyło mi się to po raz pierwszy, gdy próbowałem zrobić ten chlebek: zapomniałem o tym, żeby zalać sodę oczyszczoną sokiem z cytryny, nie miałem wtedy pojęcia, jaką różnicę to może zrobić, i obudziłem się z chlebkiem o dziwnym, mydlanym smaku, którego dzieci nawet nie chciały spróbować. Teraz się śmieję, ale wtedy wyrzuciłem połowę, nie mówię, jak bardzo byłem zdenerwowany. Od tamtej pory nie pomijam tego kroku, a szczerze mówiąc, stało się to moim nawykiem, żeby zawsze powąchać paczkę sody oczyszczonej, gdy ją otwieram – wiem, że jeśli wrzucę ją bezpośrednio, to pachnie kłopotem.
Mówiąc wprost: ten chlebek robię, gdy mam ochotę na coś słodkiego, ale nie chcę tracić pół dnia ani zmywać dwudziestu naczyń po tym. To klasyczny chlebek postny, który możesz zrobić zarówno dla gości, jak i na śniadanie, a także na popołudnie, gdy ciągle wąchasz szafkę, żeby zobaczyć, czy znajdziesz coś dobrego. Jeśli robisz taki chlebek po raz pierwszy, nie stresuj się – jest prosty, ale wymaga zwrócenia uwagi na kilka drobnych szczegółów. Nie przesadzaj z mąką „na oko”, bo może się zapaść w środku, a z jabłkami… uważaj, jak soczyste są, bo mogą cię zmylić pod względem tekstury.
Szybkie informacje, żeby nie tracić czasu: przygotowanie zajmuje około 15 minut, a pieczenie od 45 do 60 minut, w zależności od piekarnika – w moim starym piecu może to zająć nawet godzinę. Wychodzi dość duży chlebek, dobry na 8 solidnych kawałków, więc dla 4-6 głodnych osób. Nic skomplikowanego, ale wymaga cierpliwości – nie spiesz się z chłodzeniem, bo kruszy się, gdy jest gorący. Uważam, że to poziom dla początkujących plus: musisz tylko nie pomijać podstawowych kroków.
Szczerze mówiąc, często go robię, bo to taki deser, który sprawdza się, gdy nie masz jajek w domu, gdy masz resztki owoców, i gdy chcesz oszukać chęć na słodkie bez dodawania masła i innych dziwactw. Robiłem go, gdy rodzice odwiedzili mnie, gdy zabrakło ciastek rano, i gdy miałem ochotę na coś dobrego do kawy. Nie wiem, to jak siatka bezpieczeństwa na „puste” dni w lodówce. Co więcej, możesz dodać to, co masz pod ręką: jabłka, gruszki, banany, a nawet marchew. Orzechy mogą być pominięte, jeśli nie chcesz, chociaż ja ich nie pomijam, bo dodają tej dobrej chrupkości.
Co potrzebujesz, na serio i w miarę (nie eksperymentuj z gramaturą, szczególnie z mąką):
1 duże jabłko (ja biorę twarde, złote lub nawet jonatan) – to dodaje wilgoci, naturalnej słodyczy i odrobiny smaku, nie kosztując tyle co tort na święta.
200 g cukru – ani za dużo, ani za mało; jeśli lubisz bardzo słodkie desery, możesz dodać do 220, ale nie polecam, wychodzi mdłe.
100 ml oleju – olej jest podstawą, utrzymuje chlebek miękkim, nie zastępuj go masłem, jeśli jest postny; ja używam oleju słonecznikowego.
100 ml wody mineralnej – nie używaj wody niegazowanej, bo woda mineralna pomaga uzyskać puszystą teksturę, nie pytaj mnie dlaczego, tak jest w tym przepisie.
350 g białej mąki – nie używaj mąki do wypieków z proszkiem do pieczenia, wychodzi zbyt gęsto.
sok i skórka z dużej pomarańczy – skórka dodaje subtelnego aromatu, sok pomaga aktywować proszek do pieczenia i wpływa na smak.
1 paczka proszku do pieczenia (10 g) – nie zmniejszaj ilości, inaczej nie wyrośnie jak należy.
½ łyżeczki sody oczyszczonej, zalanej około 1 łyżką soku z cytryny – jeśli jej nie zalasz, zobacz moją przygodę na początku.
1 paczka cukru wanilinowego (lub 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, jeśli masz).
1 łyżeczka cynamonu (lub według smaku, ale nie przesadzaj, bo zakryje smak jabłka).
50 g rodzynek – możesz je namoczyć trochę wcześniej, jeśli chcesz, żeby były bardziej „wilgotne”; dodają słodyczy i trochę tekstury.
100 g orzechów, łuskanych ręcznie – nie siekaj w robocie kuchennym, to nie to samo, potrzebne są większe kawałki.
Potrzebujesz także formy do pieczenia chlebka, 28-30 cm, oraz papieru do pieczenia (lub oleju i mąki, jeśli nie masz ochoty na papier, ale może się trochę przykleić).
Oto jak się organizuję, krok po kroku (nawet jeśli czasem odbiegam, to jest wersja bez nerwów):
1. Pierwsza rzecz – nagrzewam piekarnik do 160°C, bo w przepisach postnych nie ma czasu na czekanie, aż się nagrzeje później. Na gazie, mały do średniego ognia, żeby nie obudzić się z przypaloną skórką i surowym środkiem.
2. W dużej misce z wysokimi ściankami wlewam cukier, olej, wodę mineralną, sok i skórkę z pomarańczy, cukier wanilinowy i cynamon. Mieszam trzepaczką lub mikserem na niskich obrotach. Próbowałem też łyżką, ale trudniej się łączy.
3. Jabłko ścieram na drobnej tarce, ze skórką (jeśli nie jest pryskane), i wrzucam bezpośrednio do płynnej mieszanki. Nie zostawiaj go na utlenienie, bo stanie się brązowe i chlebek wyjdzie w ciemniejszym kolorze.
4. Osobno mieszam mąkę z proszkiem do pieczenia. Ważne, żeby nie wrzucać wszystkiego naraz, żeby nie zrobić grudek. Stopniowo wlewam ją do miski z pozostałymi składnikami, miksując po każdej porcji. Na końcu mieszanka powinna być dość gęsta, trudno spływająca z łyżki, nie jak na naleśniki. Jeśli jest zbyt płynna, dodaj trochę mąki (maksymalnie 1 łyżkę), ale nie więcej, inaczej wyjdzie cegła.
5. Sodę oczyszczoną zalewam osobno sokiem z cytryny (bezpośrednio w małej filiżance), spieni się trochę, wrzucam ją natychmiast do mieszanki i mieszam. Jeśli zapomnisz jej zalać, nie mówię ci jeszcze raz, co wyjdzie.
6. Połowę ciasta wlewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia (lub nasmarowanej olejem i mąką, jeśli jesteś old-school). Posypuję rodzynkami pierwszą połowę (nie zakopuj ich, bo opadną na dno). Wlewam też resztę ciasta na wierzch, wyrównuję szpatułką.
7. Orzechy kładę na wierzchu, tak, trochę chaotycznie, nie poukładane w niemiecki sposób, bo i tak przy krojeniu się łamią. Czasami kładę też kilka rodzynek na wierzchu, żeby ładnie się zrumieniły.
8. Wstawiam formę do piekarnika na środkowy poziom. U mnie jest gotowy po około 50 minutach, ale po 45 robię test wykałaczką: jeśli wychodzi czysta, jest gotowy. Nie otwieraj piekarnika w pierwszych 30-35 minutach, bo ryzykujesz, że opadnie.
9. Po wyjęciu zostawiam go minimum 20 minut w formie. Dopiero potem odwracam, ściągam z papieru i zostawiam do całkowitego ostygnięcia na kratce. Jeśli pokroisz go, gdy jest gorący, się kruszy, to szkoda.
10. Gdy jest zimny, posypuję go odrobiną cukru i kroję. Szczerze mówiąc, często nie mam cierpliwości i próbuję go na ciepło, ale nie mów, że nie ostrzegałem.
Porady i wariacje – nauczyłem się na własnej skórze (lub od przyjaciół):
Przydatne porady:
- Jeśli jabłka są bardzo soczyste, możesz dodać tylko 80 ml wody mineralnej i zobaczyć na końcu, czy potrzebuje więcej mąki.
- Jeśli masz piekarnik z wentylacją, ustaw go na 150°C, żeby nie wysuszyć chlebka zbyt mocno na zewnątrz.
- Nie pomijaj całkowitego ostygnięcia, inaczej przykleja się do noża i się kruszy.
- Nie próbuj podwajać przepisu w małej formie. Próbowałem, nie urosło, wyszło półpłynne w środku.
Zamienniki i adaptacje:
- Dla wersji bezglutenowej: białą mąkę można zastąpić mieszanką mąk bezglutenowych (mąka ryżowa + skrobia + trochę psyllium, żeby związać). Nie będzie tak puszyste, ale da radę.
- Cukier możesz zastąpić cukrem kokosowym lub mieszanką ze stewią, jeśli chcesz, żeby było bardziej dietetyczne, ale zmienia to smak dość mocno.
- Orzechy można zastąpić orzeszkami, migdałami lub, jeśli masz jakieś alergie, możesz je całkowicie pominąć. Jest dobry i bez nich.
- Owoce kandyzowane można dodać zamiast rodzynek, ale uważaj, bo są znacznie słodsze.
Wariacje:
- Zamiast jabłka, używałem też startych gruszek. Tekstura jest bardziej miękka, ale jest dobra, szczególnie z kardamonem zamiast cynamonu.
- Można dodać łyżkę kakao do mieszanki (mieszasz osobno z odrobiną ciasta, a potem wlewasz na warstwy, żeby wyszedł rodzaj marmurkowego chlebka).
- Jeśli nie chcesz chlebka postnego, można dodać dwa jajka i zmniejszyć ilość wody (pomaga w strukturze, ale nie jest to konieczne).
Pomysły na podanie:
- Pasuje do jogurtu roślinnego lub nawet lodów waniliowych, jeśli chcesz być bardziej ekstrawagancki.
- Idealny do kawy lub popołudniowej herbaty, zwłaszcza jeśli pokroisz go cienko i zostawisz na chwilę do wyschnięcia.
- Możesz zrobić mini śniadanie z dwóch kromek posmarowanych odrobiną dżemu (śliwkowego lub morelowego, to, co lubię).
- Jeśli masz gości, pokrój go w małe kostki, ułóż na talerzu z świeżymi owocami i kilkoma orzechami obok – wygląda, jakbyś się bardziej postarał.
Często zadawane pytania:
1. Czy mogę zrobić chlebek bez owoców?
Tak, ale wyjdzie dość suchy i będzie się bardziej kruszył. Jabłko dodaje wilgoci. Jeśli nie chcesz owoców, przynajmniej zastąp je dwiema-trzema łyżkami kompotu jabłkowego lub gruszkowego, żeby nie był suchy.
2. Czy mogę zastąpić cukier miodem?
Teoretycznie tak, ale nie będzie to już chlebek postny i wyjdzie z delikatnym karmelizowanym smakiem, a ponadto musisz zmniejszyć nieco płyn (wodę mineralną). Ja bym dał maksymalnie 150 g miodu i zobaczył, czy jeszcze potrzebuje płynów.
3. Nie mam pomarańczy, czy mogę użyć cytryny?
Możesz, ale smak jest bardziej agresywny i trochę bardziej kwaśny. Użyj tylko skórki startej z połowy cytryny i uzupełnij wodą zamiast soku z pomarańczy.
4. Jeśli mam tylko wodę niegazowaną, mogę użyć?
Możesz, ale wyjdzie bardziej gęsto i nie tak puszyście. Różnica nie jest ogromna, ale jeśli masz wodę mineralną, użyj jej.
5. Nie mam miksera, czy mogę zrobić tylko trzepaczką?
Pewnie, ale zajmie więcej czasu, żeby dobrze wymieszać mąkę i ryzyko grudek jest większe. Mieszaj dokładnie i upewnij się, że nie zostawiasz „kul”.
6. Mogę dodać suszone owoce, takie jak morele lub śliwki?
Tak, ale pokrój je drobno i najlepiej namocz je przez 10 minut w gorącej wodzie lub soku pomarańczowym. W przeciwnym razie mogą pozostać twarde w chlebku.
Wartości odżywcze (przybliżone, na plasterek z 8 – to nie laboratoria, ale mam mniej więcej pojęcie):
Jeden plasterek ma około 230-250 kcal, w zależności od tego, jak hojnie kroisz. Węglowodany – około 35 g, tłuszcze 7-8 g (więcej, jeśli dodasz więcej orzechów), białka około 3 g. Jest dość „lekki” w porównaniu do chlebków z jajkami i masłem, a ponadto nie ma cholesterolu, więc nadaje się także dla osób dbających o serce. Cukier jest głównym „winowajcą” kalorii, ale ogólnie to deser na co dzień, a nie na specjalne okazje. Włókna dostajesz około 2-3 g na plasterek, głównie z orzechów i jabłka – to nie dużo, ale też nie zero.
Jak przechowywać i podgrzewać:
Zazwyczaj trzymam go w plastikowym pojemniku z pokrywką, w temperaturze pokojowej (jeśli nie jest zbyt gorąco w domu). Wytrzymuje 3-4 dni bez problemu, ale po drugim dniu zaczyna się nieco twardnieć. Jeśli chcesz go przechować dłużej, pokrój go na plastry i włóż do zamrażarki, z papierem do pieczenia między plastrami – wyciągnij, włóż bezpośrednio do tosteru lub piekarnika na 2-3 minuty, i jest jak nowy. Nie polecam lodówki, wchłania wilgoć, staje się kleisty. Przy podgrzewaniu, albo w piekarniku przez 5 minut w 120°C, albo w tosterze – nie w mikrofalówce, bo zmięknie za bardzo i nie poczujesz już jego tekstury.
To cała historia. Zobacz, jaki zapach jest w kuchni potem, zwłaszcza jeśli nic się nie przypali na dnie.
W misce do miksowania połącz cukier, olej, wodę gazowaną, sok i skórkę pomarańczową, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną aktywowaną sokiem z cytryny (około łyżki), cukier waniliowy, startą jabłko i mąkę. Wszystko dobrze wymieszaj mikserem, aby składniki się połączyły. Weź formę na chleb, wyłóż ją papierem do pieczenia i wlej połowę mieszanki, dodaj rodzynki, a następnie wlej resztę mieszanki. Na wierzchu posyp orzechami i włóż formę do nagrzanego piekarnika na 160 stopni Celsjusza. Piecz, aż patyczek wyjdzie czysty. Wyjmij, gdy jest upieczone, pozostaw do ostygnięcia i posyp cukrem pudrem. Pokrój, gdy jest zimne. Ina powiedziała, aby mieć cierpliwość, ale my jej nie mieliśmy. Możesz także dodać inne suszone owoce do mieszanki.
Składniki: 1 duża jabłko, 200 g cukru, 100 ml oleju, 100 ml wody gazowanej, 350 g mąki, sok i skórka z jednej dużej pomarańczy, 1 opakowanie proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej rozpuszczonej w soku z cytryny, 1 opakowanie cukru waniliowego, 1 łyżeczka cynamonu, 50 g rodzynek, 100 g orzechów włoskich