Korona z dżemem i orzechami

Pustynia: Korona z dżemem i orzechami | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM

Pamiętam do teraz pierwszy raz, kiedy próbowałem zrobić te koronkowe ciasteczka – byłem przekonany, że to coś super skomplikowanego, ale miałem ochotę na coś słodkiego, ale nie przesłodzonego, i koniecznie chciałem użyć dżemu śliwkowego, który ledwo co nie miał daty ważności. Nie byłem pewien, czy ciasto mi wyjdzie, które się ładnie łamie, bałem się, że wszystko mi się przyklei do rąk. I w pewnym momencie zapomniałem, jak długo ma leżeć w chłodzie, wyciągnąłem za wcześnie i pierwsza warstwa przykleiła się do blatu. Naprawdę, nic poważnego, zdarza się, posypujesz mąką i naprawiasz. Od tego czasu robiłem przepis jakieś 4 razy, może i więcej, i przysięgam, to dokładnie ten rodzaj deseru, który robisz w kółko, bo nigdy się nie znudzi. To ciasto z wodą mineralną ma coś wyjątkowego, jest miękkie, nie denerwuje, a poza tym nadaje się na post. Szczerze mówiąc, najtrudniej jest nie zjeść wszystkiego od razu.

Szybko opowiem, o co chodzi w tym przepisie i ile to trwa, żeby nie złapała was noc w kuchni: przygotowanie zajmuje około 30-35 minut, w tym czas w lodówce i oczekiwanie. Pieczenie trwa jakieś 30-35 minut, w zależności od piekarnika. Więc w około godzinę i trochę, jeśli nie złapie cię lenistwo lub nie przykleisz się do ciasta. Wychodzi około 8-10 koronek, w zależności od tego, jak je zwijasz, jak duże chcesz, żeby były. Nie jest to trudne, ale musisz lubić bawić się ciastem, bo jest trochę zabawy z zwijaniem i smarowaniem. Uważam, że to średni poziom, może nawet łatwy, jeśli robiłeś kiedyś rogaliki, ale nie mów, że cię nie ostrzegałem.

Dlaczego ciągle się za nie biorę? Poza chęcią, ratują mnie za każdym razem, gdy chcę coś słodkiego bez mleka, jajek, masła i innych cudów z lodówki – nadają się na post, a są niesamowicie delikatne, nie twardnieją jak kamień następnego dnia. To ciasto z wodą mineralną i olejem nigdy mnie nie zawodzi. Poza tym nie są wcale drogie. Możesz do środka dodać prawie wszystko: dżem, powidła, orzechy, chałwę, co tylko przyjdzie ci do głowy. Szczerze mówiąc, najfajniej jest, gdy masz gości i chcesz, żeby wyglądało, jakbyś zrobił coś skomplikowanego, chociaż, mówiąc szczerze, to przepis dla leniwej gospodyni.

Teraz powiem dokładnie, co trzeba (żebyście mnie nie przeklinali, że nie podałem ilości). Zaczynam od ciasta, potem przechodzę do nadzienia.

Na ciasto:
- 150 ml wody mineralnej (sprawia, że ciasto jest lekkie, rośnie, nie potrafię tego wyjaśnić, ma bardziej napowietrzoną teksturę w porównaniu do zwykłej wody)
- 150 ml oleju (ja używam oleju słonecznikowego, może być też rzepakowy, ważne, żeby był neutralny w smaku)
- 400-450 g mąki (ja dodaję tyle, ile ciasto potrzebuje, zaczynam od 400 g i dodaję, jeśli jest zbyt lepkie, w zależności od mąki; mąka wszystko łączy, dlatego musi być dobra)
- 15 g świeżych drożdży lub około 5 g drożdży suchych (żeby ładnie wyrosły, nie pomijaj)
- 1 łyżka cukru (pomaga drożdżom wystartować, nie chodzi o to, żeby było słodkie)
- 2 łyżeczki cukru waniliowego (dla smaku, nie pomijaj, bo zmienia wszystko)
- szczypta soli (nie za dużo, żeby nie było mdłe)
- do smarowania: 50 ml oleju + 3-4 łyżki mąki (to staje się pastą, która sprawia, że warstwy lekko się rozdzielają, daje warstwowość, przypomina to, co robisz przy strudlu)

Nadzienie:
- 1 mały słoik (350-400 g) dżemu śliwkowego (lub innego gęstego dżemu, najlepiej, żeby nie był zbyt płynny, bo będzie się wylewał)
- 11-12 łyżek mielonych orzechów (dodaje tekstury i smaku, można i bez, ale nie będzie to samo)
- 1 łyżeczka esencji rumowej (aromat, nie jest obowiązkowe, ale czegoś brakuje bez tego)
- skórka otarta z jednej cytryny (dla świeżości, jeśli nie lubisz, nie dodawaj, ale ja zawsze dodaję)

Do smarowania na wierzchu:
- 1 łyżka miodu (można też syropu z agawy, jeśli chcesz wersję wegańską)
- 1-2 łyżki zimnej wody (żeby rozrzedzić miód, żeby ładnie smarować)
- trochę maku (do dekoracji, jeśli nie masz, może być bez, nie ma tragedii)

Kroki zapiszę jak najjaśniej, bo zawsze szukam krótkich i zwięzłych wersji.

1. W kubku mieszam drożdże z cukrem i 1-2 łyżkami wody mineralnej. Lekko mieszam i zostawiam na kilka minut – u mnie, jeśli stoi w cieple, szybko się spienia. Jeśli drożdże są stare, nie wyrosną i się zdenerwujesz. Więc muszą być dobre.

2. W większej misce mieszam resztę wody mineralnej, olej i cukier waniliowy. Nie dyskutuję, wlewam wszystko naraz i mieszam dwa razy trzepaczką.

3. Do płynów wrzucam wyrośnięte drożdże (jeśli nie wyrosły, zaczynaj od nowa, mówię serio). Teraz dodaję przesianą mąkę i szczyptę soli. Na początku dodaję około 400 g, a potem uzupełniam w miarę potrzeby, żeby ciasto nie było lepkie jak plastelina. Wyrabiam przez około 5-7 minut, żeby było jednolite, miękkie, ale nie przyklejało się całkowicie. Jeśli wyciągniesz kawałek i nie zostaje na ręce, jest idealne.

4. Teraz przychodzi spryt: w rondelku wrzucam 50 ml oleju i 3-4 łyżki mąki. Mieszam i stawiam na ogniu, nie za mocno, ciągle mieszając. Po 2-3 minutach robi się jak pasta, nie jak na paprykę, ale nie może być przypalone. Musi być gładkie. Zdejmuję z ognia i zostawiam do lekkiego ostygnięcia, nie może być gorące, bo ciasto się rozpuści, gdy je smarujesz.

5. Dzielę ciasto na dwie części (jeśli masz więcej cierpliwości, możesz zrobić cztery mniejsze wałki, ja robię dwa, bo tak jest prościej). Rozwałkowuję każdą część na cienkie placki, około pół centymetra, na blacie posypanym mąką. Smaruję każdy placek pastą z oleju i mąki, jak najrówniej. Zwijam ściśle, jak salami.

6. Wałki owijam w folię spożywczą i wkładam do lodówki na co najmniej godzinę. Jeśli się spieszę, wkładam na 30 minut do zamrażarki (ale nie zapomnij o nich!). Stwardnieją i będą łatwe do obróbki.

7. W międzyczasie robię nadzienie: mieszam dżem (jeśli jest za płynny, dodaję więcej orzechów, żeby wyszło jak gęsta pasta, nie jak zupa), mielone orzechy, esencję rumową i startą skórkę cytryny. Ja dodaję wszystko na oko, ale jeśli masz klasyczny słoik, wystarczy.

8. Wyciągam wałki z lodówki, delikatnie je rozwijam i wałkuję każdy znowu, żeby był prostokątem. Smaruję nadzieniem, nie ciągnąc za mocno, bo się łamie. Znowu zwijam, łączę końce, żeby wyszedł krąg/"koronka". Nie przejmuj się, jeśli nie wyjdzie idealnie okrągło, podczas pieczenia się ułoży.

9. Na dużą blachę kładę papier do pieczenia, smaruję lekko margaryną (lub olejem, jeśli jestem skąpy). Układam koronki w odstępach, bo jeszcze urosną.

10. Ostry nóż używam do nacięcia każdej koronki w odstępach dwóch palców, żeby ładnie wyglądały podczas pieczenia i żeby się nie pękały.

11. Szybko robię mieszankę miodu z wodą (na oko, żeby była rzadka, jak syrop). Smaruję każdą, nie za dużo, żeby nie spływało na dno blachy, a potem posypuję makiem, nie za dużo, żeby nie było za gorzkie.

12. Wkładam blachę do nagrzanego piekarnika (180 stopni, u mnie około 35 minut, ale sprawdzam po 25 minutach, żeby się nie spaliły). Powinny być złote, nie ciemno brązowe, bo szybko wysychają.

13. Wyciągam blachę, zostawiam na 10 minut do ostygnięcia, potem przykrywam czystym ręcznikiem, żeby nie wyschły (jeśli nie przykryję, skórka staje się za twarda). Zostawiam tak, aż ostygną.

14. Możesz je jeść proste, lub posypać cukrem pudrem, jeśli chcesz słodsze. Ja jem je tak, na ciepło, z herbatą lub kawą.

Praktyczne porady (nie filozofie z internetu, tylko z moich błędów):

Porady i triki
- Jeśli ciasto jest za lepkie, nie panikuj, dodaj więcej mąki, ale nie rób z niego betonu, bo nie wyrośnie. Musi odchodzić od ręki, ale nie może być twarde.
- Pasta z oleju i mąki nie może być gorąca, bo inaczej rozpuści ciasto i zepsuje je, będzie się strasznie łamać przy zwijaniu.
- Do nadzienia nie dodawaj zbyt płynnego lub syropowatego dżemu, bo wypłynie podczas pieczenia i zostaniesz tylko z orzechami. Lepiej, żeby było gęstsze.
- Jeśli chcesz, żeby wyszło więcej, podziel ciasto na cztery i zrób mniejsze koronki, położysz na dwóch blachach i upieczesz na zmianę.

Zamienniki i adaptacje
- Mąka bezglutenowa – nie próbowałem, ale myślę, że działa, chociaż musisz dodać trochę gumy ksantanowej lub innego spoiwa, inaczej się kruszy.
- Na post (wegańskie, bez miodu): smaruj syropem z agawy lub syropem klonowym, albo po prostu wodą z odrobiną cukru.
- Dżem może być morelowy, jabłkowy, wiśniowy, cokolwiek gęstego. Unikaj dżemu, bo jest za płynny i nie trzyma się podczas pieczenia.
- Jeśli chcesz bez orzechów (na przykład, jeśli masz alergie), możesz dodać mielone migdały lub orzeszki ziemne, albo po prostu dodać dżem i skórkę cytryny.

Wariacje i pomysły na podanie
- Możesz zmienić nadzienie: pokrojona chałwa, wegańska czekolada, rodzynki z tartymi jabłkami i cynamonem.
- Podawane na ciepło są wspaniałe z czarną herbatą lub zimnym kompotem jabłkowym.
- Jeśli lubisz z mlekiem, spróbuj z mlekiem migdałowym lub sojowym, dobrze pasuje na śniadanie.
- Są też dobre jako deser na wynos, nie wypływają, nie robią się papką.

Pytania, które mi zadawano, i odpowiadam szczerze:

1. Czy mogę użyć drożdży suchych?
Tak, możesz. Dodajesz około 5 gramów (lub małą paczkę), mieszając bezpośrednio w mące. Mimo to wolę świeże drożdże, wydaje mi się, że są bardziej puszyste.

2. Dlaczego ciasto musi leżeć w lodówce?
Pomaga to stwardnieć tłuszczowi, a podczas krojenia nie przykleja się całkowicie. Jeśli pominiesz ten krok, podczas pieczenia rozlewa się dość chaotycznie.

3. Co jeśli nie mam maku lub mi się nie podoba?
Nie ma problemu, pomiń to lub możesz dodać sezam lub nawet mielone orzechy do dekoracji. Lub zostaw proste.

4. Czy ciasto można zamrozić?
Tak, po zwinięciu i owinięciu w folię. Wyciągasz kilka godzin przed pieczeniem, zostawiasz w temperaturze pokojowej, a potem pracujesz dalej.

5. Co zrobić, jeśli chcę, żeby były jeszcze bardziej delikatne?
Niektórzy dodają odrobinę octu do ciasta (1 łyżeczka), mówią, że sprawia, że są bardziej kruchę. Ja nie zauważyłem dużej różnicy, ale warto spróbować, jeśli chcesz.

Wartości odżywcze, krótko (bo wiem, że ludzie pytają):
Jedna koronka ma około 230-250 kcal, w zależności od wielkości i ilości dżemu. Węglowodany – około 35-40 g, tłuszcze około 9-10 g (większość z oleju i orzechów), białka niewiele, może 4-5 g. To nie są desery do jedzenia w setkach, ale też nie są bombą kaloryczną. Bez nabiału i jajek, więc dobre dla osób z alergiami lub na poście. Orzechy dostarczają trochę Omega 3 i minerałów, dżem wnosi błonnik i naturalny cukier. To nie jest dla surowych diet, ale nadaje się na przekąskę.

Jak przechowywać i podgrzewać:
Trzymają się dobrze w temperaturze pokojowej, w zamkniętym pojemniku, przez 2-3 dni. Nie zostawiaj ich odkrytych, bo stwardnieją. Jeśli zrobiłeś za dużo, włóż do lodówki, ale przed jedzeniem podgrzej przez 15-20 sekund w mikrofalówce lub 5-6 minut w piekarniku na funkcji podgrzewania. Nie polecam podgrzewać na dużym ogniu, bo stają się twarde. Są dobre i na zimno, ale bardziej delikatne, jeśli zostawisz je na chwilę, żeby „zmiękły” pod ręcznikiem po upieczeniu.

Tak to wygląda u mnie z tymi koronkami. Zawsze łapie mnie ochota, gdy widzę słoik z dżemem, który woła, żeby go użyć i, nie myśląc za dużo, zabieram się do wyrabiania. Nie potrzebujesz jakiegoś wielkiego doświadczenia, tylko odrobinę cierpliwości i nie panikować, jeśli nie wyjdzie idealnie za pierwszym razem. Bo u mnie na pewno nie wyszło.

Ciasto: Mieszamy wodę mineralną z olejem i cukrem waniliowym. Rozpuszczamy drożdże z cukrem i dodajemy je do płynu. W misce przesiewamy mąkę i mieszamy ją z solą. Stopniowo dodajemy mąkę, zagniatając ręcznie, aż uzyskamy jednolite, nieklejące się, ale łatwe do obróbki ciasto. Wlewamy 50 ml oleju z mąką do garnka, stawiamy na średnim ogniu, aż uzyskamy pastę. Dzielimy ciasto na dwie części i wałkujemy dwa cienkie arkusze. Smarujemy każdy arkusz pastą z oleju i mąki, zwijamy je, owijamy w folię i wkładamy do lodówki na 1 godzinę. Farsz: Mieszamy dżem z mielonymi orzechami, startą skórką cytryny i esencją rumu, aż uzyskamy pastę. Po tym, jak ciasto leżało w lodówce, rozwijamy każdy rulon i smarujemy je farszem. Dobrze je zwijamy, łącząc końce, aby utworzyć okrąg. Smarujemy blachę margaryną, wykładamy papierem do pieczenia i układamy na niej korony. Lekko nacinamy je nożem, następnie mieszamy miód z odrobiną wody i smarujemy je na wierzchu. Posypujemy trochę maku. Wkładamy blachę do nagrzanego piekarnika, aż korony lekko się zrumienią. Wyjmujemy je z piekarnika, pozostawiamy do ostygnięcia, a następnie przykrywamy czystą ściereczką. Można je podawać same lub posypane cukrem. Smacznego!

 Składniki: Na ciasto: 150 ml wody mineralnej, 150 ml oleju, 400-450 g mąki, 15 g drożdży, 1 łyżka cukru, szczypta soli, 2 łyżeczki cukru waniliowego, 50 ml oleju + 3-4 łyżki mąki. Farsz: 1 mały słoik dżemu śliwkowego, 11-12 łyżek mielonych orzechów, 1 łyżeczka esencji rumowej, skórka otarta z cytryny. Do smarowania: 1 łyżka miodu, 1-2 łyżki zimnej wody, mak.

 Tagiciasteczka w kształcie korony z dżemem i orzechami włoskimi

Korona z dżemem i orzechami
Pustynia: Korona z dżemem i orzechami | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM
Pustynia: Korona z dżemem i orzechami | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM