Naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym

Pustynia: Naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM

Zrobiłem naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym po dość zabawnym incydencie, jeśli mogę tak to ująć. Byłem z moimi w kuchni, każdy z „przepisem mamy” w głowie. Oczywiście, każdy wie najlepiej, jak robić naleśniki. Ja, z jedną ręką na misce, a drugą na tel, dodałem więcej wody mineralnej, niż trzeba (czyli butelka mi się wyślizgnęła, myślałem o czymś innym) i obudziłem się z ciastem… myślę, że nawet nie mogę go nazwać ciastem, było bardziej jak mleko. Trochę się zdenerwowałem, ale potem zrozumiałem, że tak właśnie wychodzą cienkie i elastyczne naleśniki, a nie grube jak omlet, jak mi się to zdarzyło wcześniej, gdy dodałem mąki zbyt dużo. Uspokoiłem się i postanowiłem zrobić poważną turę, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie. Wyszło, co tu dużo mówić, na końcu nie zostały mi nawet dwa naleśniki.

Powiem tak, na szybko, ile czasu tracisz na to wszystko: ja, w normalnym tempie i bez biegania, robię 20 naleśników w około 45-50 minut, licząc mieszanie, smażenie, nadziewanie i robienie sosu. Jeśli nie robisz sam, a ktoś ci pomaga w nadziewaniu, idzie to jeszcze szybciej. Jest to praca, nie mówię, że nie, ale to nie jest taki przepis, przy którym stracisz apetyt, zanim skończysz. Z ilości, które podam poniżej, wychodzi dokładnie 18-22 naleśników, zależy jak grube je robisz i jak duża jest patelnia. Trudne? Wcale nie, ale nie da się zadzwonić i robić naleśników w tym samym czasie, bo szybko je przypalisz. Poza tym, nic skomplikowanego.

Robię te naleśniki z orzechami i czekoladą prawie za każdym razem, gdy zabieram się za większą turę – zarówno dla moich, jak i dlatego, że nie musisz się martwić o skomplikowane nadzienia. To coś pomiędzy deserem a przekąską z dzieciństwa, idealne do zjedzenia nawet o 11 w nocy, gdy masz ochotę na coś słodkiego, ale nie chcesz włączać piekarnika. Poza tym, szczerze mówiąc, nie wiem, czy jest ktoś, kto odmówiłby naleśników z orzechami, bez względu na to, jak wybredny jest w jedzeniu. Jeśli masz ochotę na zabawę, możesz je zrobić z dżemem lub konfiturą, ale u nas klasyka to mielone orzechy i sos czekoladowy na wierzchu. Raz użyłem Nutelli i było ok, ale wracam zawsze do tej wersji.

Więc, do naleśników potrzebujesz tak (ja nie ważę na gram, ale jak najbliżej):
- Mleko – 400 ml. Daje smak, sprawia, że naleśniki są bardziej miękkie.
- Woda mineralna – 500 ml. Niezbędna, tutaj nie oszukuj, naprawdę musisz – daje tę elastyczność i „bąbelki” w cieście.
- Szczypta soli – ja dodaję około pół łyżeczki, dodaje smaku, nie zostawiaj bez.
- Jaja – 2 sztuki. Łączą wszystko, nie dodawaj więcej, bo ciasto będzie za ciężkie.
- Cukier – 2 lub 3 łyżki, zależy jak słodkie chcesz (ja dodaję 3, jeśli mam ochotę na coś słodkiego, w przeciwnym razie 2).
- Mąka – 8-9 dużych łyżek, tak aby mieć ciasto płynne, ale nie czystą wodę. Możesz dodać trochę w trakcie, nie ma problemu, jeśli dodasz trochę więcej.
- Cukier waniliowy – 2 saszetki, żeby był aromat.
- Ekstrakt waniliowy – mała fiolka. Nie jest obowiązkowy, ale jakoś inaczej pachną naleśniki z nim.
- Olej – około dwóch łyżek do smażenia, nie wlewaj za dużo, tylko żeby natłuścić patelnię.

Do nadzienia:
- Mielone orzechy – na oko, powiedzmy około 200 g na wszystkie naleśniki.
- Cukier – około 3-4 łyżki (ja robię według smaku; można dodać więcej lub mniej). Mieszam orzechy z cukrem i gotowe.
- Trochę cynamonu, jeśli lubisz, pasuje bardzo dobrze (ja dodaję tylko do połowy, bo nie wszyscy są fanami).

Sos czekoladowy – tutaj improwizuję, ale najczęściej robię z:
- 100 g ciemnej czekolady (lub mlecznej, jeśli chcesz coś słodszego)
- 50 ml mleka
- Łyżeczka masła

Jeśli nie masz ochoty na robienie sosu, może być też rozpuszczony krem do smarowania, żeby spływał.

Teraz powiem, jak je robię, krok po kroku, i co jeszcze nauczyłem się po drodze.

1. W dużej misce ubijam jaja z cukrem i solą. Używam trzepaczki lub miksera ręcznego, nie ma znaczenia, ważne, żeby cukier się rozpuścił.
2. Dodaję mleko i wodę mineralną do jajek, a potem wanilię i cukier waniliowy. Mieszam dobrze, żeby wszystko było jednolite.
3. Teraz przychodzi trudna część – mąka. Nie dodaję jej od razu, żeby nie powstały grudki. Zaczynam od około 6 łyżek, włączam je, a potem dodaję więcej w miarę potrzeby, aż zobaczę, że mieszanka jest płynna jak cienka śmietana. Jeśli włożysz łyżkę i lekko spływa, jest gotowe. Nie panikuj, jeśli jest zbyt płynne, i tak naleśniki ładnie się smażą. Jeśli jest zbyt gęste, dodaj jeszcze trochę wody mineralnej.
4. Pozwalam ciastu odpocząć przez około 10-15 minut. Nie wiem dokładnie, dlaczego, tak to złapałem, tak robię – wydaje się, że mąka się osiada, wychodzi lepsza tekstura.
5. W międzyczasie przygotowuję nadzienie: mieszam mielone orzechy z cukrem i, jeśli mam ochotę, odrobinę cynamonu. Nie mielę ich na pył, żeby ktoś poczuł, co tam jest, nie na drobny piasek.
6. Patelnię teflonową to podstawa, żeby nie musieć szorować po przypalonych naleśnikach. Ustawiam patelnię na średnim ogniu, kroplę 2-3 krople oleju i, za pomocą pędzelka lub papierowego ręcznika, równomiernie natłuszczam. Pierwszy naleśnik robię na próbę – jeśli wyjdzie źle, zostawiam go sobie, drugi na pewno wyjdzie dobrze.
7. Wlewam małą chochelkę ciasta, obracam patelnię, żeby się rozłożyło jak najcieniej. Nie przesadzaj z grubością, bo to nie jest placek.
8. Smażę każdy naleśnik przez około 1-2 minuty z każdej strony, aż nabierze złotego koloru. Przy pierwszym musisz zobaczyć, jak idzie z ogniem, żeby ich nie spalić. Nie dodaję oleju za każdym razem, tylko przy dwóch-trzech naleśnikach, jeśli się kleją, dodaję trochę oleju na patelnię.
9. Wyciągam naleśniki jeden po drugim na talerz i przykrywam, żeby nie wyschły.
10. Kiedy skończę smażyć, nadziewam każdy z mieszanką orzechów i cukru – około dużej łyżki, nie przeładowuj, żeby można było je zwinąć.
11. Zwijam naleśniki (ja je zwijam, nie składam w kwadrat), układam jeden na drugim na półmisku.
12. Do sosu czekoladowego – topię czekoladę z mlekiem i masłem na kąpieli wodnej lub bezpośrednio na małym ogniu (uważaj, żeby jej nie spalić!). Mieszam, żeby była płynna.
13. Wlewam sos czekoladowy łyżką lub, jeśli czuję się artystycznie, robię smugi widelcem, żeby ładnie wyglądało.

Nigdy nie zostawiam ich, żeby całkowicie ostygły, zanim spróbuję. Zawsze jeden wychodzi brzydko, a ten jest mój, to jasne.

Przydatne wskazówki (z tego, co przeżyłem i nauczyłem się):

1. Nie próbuj „ratować” gęstego ciasta, dodając mleko po tym, jak za długo je zostawiłeś – nadal będzie ciężkie, a naleśniki będą grube, a nie elastyczne.
2. Zmień patelnię, jeśli widzisz, że się strasznie klei – nie upieraj się, tylko niepotrzebnie się stresujesz.
3. Natłuść patelnię bardzo mało, za dużo oleju i będą się źle smażyć, będą pachnieć fryturą.
4. Jeśli lubisz naleśniki trochę bardziej chrupiące na brzegach, smaż je dłużej na średnim do dużego ognia i nie przykrywaj ich na końcu.

Zamienniki składników:

- Bezglutenowe: możesz użyć mąki bezglutenowej, ale ciasto jest bardziej kapryśne; dodaj więcej wody mineralnej i ewentualnie trochę skrobi.
- Bez nabiału: mleko można zastąpić mlekiem migdałowym lub owsianym. Masło w sosie, również może być margaryna lub olej kokosowy, czekolada musi być bezmleczna.
- Bez cukru: cukier można zastąpić miodem w nadzieniu lub stewią/erytrytolem w cieście, ale zauważyłem, że naleśniki nie rumienią się tak ładnie. W nadzieniu można również dodać suszone owoce pokrojone, jeśli nie chcesz cukru wcale.

Warianty, które testowałem:

- Orzechy + rodzynki namoczone w rumie (to bardziej dekadenckie, ale świetne na okazje)
- Dżem morelowy z orzechami lub dżem wiśniowy, jeśli chcesz coś kwaśnego
- Nadzienie z twarogu i rodzynek, ale tam zmieniasz całkowicie deser.
- Możesz dodać bitą śmietanę lub jogurt na wierzchu przy podawaniu, jeśli masz ochotę na coś ekstra.
- Zamiast sosu czekoladowego – sos karmelowy (ja nie zawsze mam cierpliwość, ale jest świetny, jeśli masz czas, żeby go zrobić).

Pomysły na podanie:

- Dobrze pasują na śniadanie (tak, jadłem też tak), jako deser po lekkim daniu głównym lub na przekąskę.
- Pasują do mleka, kawy z mlekiem, a nawet do lampki słodkiego wina, jeśli chcesz być elegancki.
- Możesz zrobić dużą półmisek na przyjęcie, pokroić je na pół i włożyć na wykałaczki – znikają jako pierwsze!

Pytania, które zazwyczaj się pojawiają (nawet od przyjaciół):

1. Czy można zrobić naleśniki wieczorem wcześniej?
Tak, można je zrobić i dobrze się przechowują w lodówce, przykryte. Następnego dnia wciąż są dobre. Najlepiej podgrzać je trochę na patelni lub nawet 10-20 sekund w mikrofalówce, żeby wróciły do odpowiedniej tekstury.

2. Czy mogę użyć innego nadzienia, jeśli nie mam orzechów?
Oczywiście, może być cokolwiek – dżem, konfitura, krem serowy, pokrojone banany z miodem. Nawet krem do smarowania, jeśli nie chcesz sosu osobno.

3. Czy ciasto można zrobić wieczorem?
Tak, ciasto wytrzymuje w lodówce do rana. Dobrze wymieszaj przed użyciem, bo mąka się oddziela.

4. Co zrobić, jeśli naleśniki się kleją?
Zmień patelnię lub dokładnie ją wytrzyj i natłuść bardzo mało. Uważaj, żeby nie była zbyt rozgrzana ani zbyt zimna. Zła patelnia robi spustoszenie w naleśnikach, to nie twoja wina.

5. Czy można je zamrozić?
Tak, jeśli ich nie nadziewałeś, możesz zamrozić naleśniki. Oddziel je papierem do pieczenia, włóż do pudełka i dobrze się przechowują. Rozmrażaj je w temperaturze pokojowej lub bezpośrednio w mikrofalówce.

6. Czy mogę zrobić bez jajek?
Nie wyjdzie dokładnie tak samo, ale próbowałem z trochę skrobi i większą ilością wody mineralnej. Tekstura jest w porządku, ale bardziej krucha.

Wartości odżywcze (na porcję, około 2-3 naleśniki nadziewane orzechami i trochę sosu, nie z wierzchołkiem):

Kalorie: gdzieś około 300-350 (zależy, ile sosu i cukru dodasz do każdego).
Węglowodany: około 40-45 g.
Tłuszcze: 13-15 g, tutaj wchodzi też orzech, który ma dużo zdrowych tłuszczów.
Białko: około 7-8 g z jajek, mleka i orzechów.
Błonnik: nie za dużo, ale orzechy dają dodatkowe.
Są w porządku jako przyjemność, nie są koniecznie dietetyczne, ale też nie są „bombą”, jeśli nie obciążysz ich dużą ilością sosu lub cukru. Orzechy są dobre dla zdrowych tłuszczów, jajka i mleko dostarczają trochę białka. Cukier i czekolada… co tu dużo mówić, jeśli chcesz, żeby były „lżejsze”, dodaj mniej i do sosu, i do nadzienia.

Jak je przechowuję i podgrzewam:

Jeśli zostaną (rzadko, ale się zdarza), wkładam naleśniki do miski z pokrywką lub dobrze przykrywam folią spożywczą w lodówce. Wytrzymują 2-3 dni bez problemu, dłużej nie wiem, bo nigdy nie miałem takiego szczęścia. Do podgrzewania wkładam je na 15-20 sekund do mikrofalówki lub kładę na patelnię teflonową na małym ogniu, bez oleju, tylko żeby się podgrzały. Możesz je również podgrzać w piekarniku, jeśli masz ich więcej, przykryte folią, żeby nie wyschły. Sos czekoladowy, jeśli stwardnieje, podgrzewam jeszcze raz przez 10 sekund w mikrofalówce lub na kąpieli wodnej, żeby ładnie spływał. Jeśli wyschną (rzadko się zdarza, ale jeśli), możesz dodać odrobinę mleka, gdy je podgrzewasz, to trochę się ożywią.

Tak właśnie wychodzą naleśniki z orzechami i czekoladą, robione i testowane przeze mnie dziesiątki razy. Najtrudniej wydaje mi się zostawić je na półmisku, zanim je spróbuję, ale myślę, że nie tylko ja mam z tym problem.

 Składniki: 400 ml mleka 500 ml wody mineralnej 2 paczki cukru waniliowego 1 fiolka esencji waniliowej szczypta soli 2 jajka mąka 8-9 łyżek (tyle, ile uznasz za konieczne, aby masa była płynna) 2-3 łyżki cukru nadzienie: mielone orzechy i cukier smażone: olej dekoracja: sos czekoladowy

 Taginaleśniki z orzechami naleśniki z sosem sos czekoladowy

Naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym
Pustynia: Naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM
Pustynia: Naleśniki z orzechami i sosem czekoladowym | Odkryj proste, pyszne i łatwe rodzinne przepisy | YUM