Danie grzybowe z soją
Zdarzyło mi się to po raz pierwszy, kiedy próbowałem to zrobić w pośpiechu, zaraz po pracy, głodny i bez chęci do zmywania naczyń. Przez przypadek wylałem pół szklanki wody na stół, gdy wsypywałem granulki soi, a potem zapomniałem dodać soli do grzybów i zastanawiałem się, dlaczego nie mają smaku. Ale w mojej głowie została ta kombinacja – grzyby i soja, coś prostego, szybkiego, bez zbędnych wymagań. Zawsze, gdy chcę coś postnego, lekkiego i sycącego, to jedna z opcji, do której wracam, zwłaszcza jeśli mam resztki grzybów i tę wiecznie obecną paczkę granulowanej soi z szafki. To rodzaj przepisu, który robi się prawie sam, po tym jak zrobi się go dwa lub trzy razy, a jeśli zjesz go z kaszą, to wydaje się, że nic więcej nie potrzeba, przynajmniej na kilka godzin.
Cała sprawa trwa około 30-40 minut, jeśli nie zaczynasz czyścić grzybów jak w podręczniku, a tylko je wycierasz i kroisz na grube kawałki (ja wolę bardziej rustykalne, więc nie kroję ich cienko jak w restauracji). Uważam, że wychodzi około 3-4 dobre porcje, tak aby się najeść, a nie zostawić talerz w połowie. To wcale nie jest skomplikowane, trzeba tylko pamiętać, żeby nie zapomnieć grzybów na ogniu, bo mogą szybko się przypalić, jeśli zredukują się za bardzo.
Robię to ciągle, bo jest zbawienne na każdy post lub gdy chcę zredukować mięso przynajmniej na jeden dzień. Granulowana soja jest tania, nie ma smaku, gdy jest pusta, ale wchłania aromat od grzybów i sosu. Grzyby z kolei wnoszą tę „mięsistą” teksturę, której wielu szuka w pożywnych daniach bez mięsa. I, szczerze mówiąc, to jedno z niewielu postnych dań, które nie sprawia, że czuję, że „czegoś brakuje”. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że dobrze syci, może dlatego, że ma aromat, a nie tylko objętość. Poza tym, robi się to z tego, co zwykle masz w domu.
Składniki – u mnie wszystko na oko, ale spróbuję podać, co najczęściej używam:
500 gramów grzybów champignon (czyli duża paczka z supermarketu, lub jeśli kupujesz na targu – żeby były jędrne, nie pomarszczone)
4 łyżki oleju (ja używam słonecznikowego, możesz dać oliwę, ale nie extra virgin, bo gorzknieje przy smażeniu)
3 łyżki koncentratu pomidorowego (żeby był gęsty, nie wodnisty, w przeciwnym razie to nie sos, tylko czysta woda)
50 gramów granulowanej soi (mierzę około małej filiżanki, czasami dodaję trochę więcej, jeśli czuję, że jest za dużo płynów)
Sól i pieprz do smaku (nie pomijaj soli, soja nie ma smaku w przeciwnym razie, a pieprz dodaje tego „czegoś”)
Świeża pietruszka, mały pęczek (lub według tego, jak bardzo lubisz, przyznaję, czasami daję więcej)
Woda – filiżanka, około 250 ml (lepiej dodawać stopniowo, żeby sos nie był zbyt rzadki)
Grzyby są podstawą i dają teksturę – kiedy są dobrze ugotowane, mają prawie uczucie mięsa. Soja, jeśli nawilżysz ją bezpośrednio w sosie, wchłania aromaty i staje się miękka, sycąca. Koncentrat pomidorowy łączy wszystko, a pietruszka to ostatni detal – nie chciałbym go pominąć, bo w przeciwnym razie wszystko jest dość monotonne.
1. Na początku zajmuję się grzybami. Wycieram je wilgotnym ręcznikiem lub szybko spłukuję pod bieżącą wodą, ale nie zostawiam ich, bo wchłaniają wodę i nie lubię miękkiej, papkowatej tekstury. Kroję je dość grubo, żeby się nie smażyły i nie znikały na ogniu. Jeśli masz cierpliwość, wyjmij także nóżki, ja zazwyczaj zostawiam je w całości.
2. Wlewam olej na dużą patelnię lub niską garnuszek – żeby grzyby mogły się zrumienić, a nie dusić. Kiedy olej jest dobrze rozgrzany, wrzucam grzyby. Nie upychaj ich, pozwól im lekko zbrązowieć, a potem mieszam kilka razy. Wypuszczą wystarczająco dużo wody, zwłaszcza jeśli są świeże. To jest moment, w którym nie należy się spieszyć.
3. Po około 5-7 minutach, gdy płyn zaczyna się redukować, dodaję sól i pieprz – zazwyczaj próbuję i dodaję więcej, jeśli trzeba. Nie dodawaj wszystkiego na początku, można jeszcze dostosować na końcu.
4. Kiedy grzyby nie mają już płynu na dnie patelni, lub jeśli jest tylko trochę, wrzucam granulki soi. Nie nawilżam ich osobno, wrzucam je bezpośrednio, tak wchłaniają smak. Następnie przygotowuję sos: rozpuszczam koncentrat pomidorowy w filiżance z wodą, dobrze mieszam, żeby nie było grudek, i wlewam na grzyby i soję.
5. Pozwalam wszystkiemu gotować się na umiarkowanym ogniu. Od czasu do czasu mieszam, żeby się nie przypaliło, soja wchłania sos i dobrze się nadyma. Jeśli widzisz, że redukuje się za szybko i granulki nie są gotowe, dodaj trochę wody. Kiedy cały płyn wyparuje i mieszanka jest kremowa, wyłączam ogień.
6. Na końcu dodaję posiekaną świeżą pietruszkę i, jeśli czuję, że czegoś brakuje, dodaję sól/pieprz do smaku. Lubię zostawić pietruszkę świeżą, więc dodaję ją tylko na końcu.
Nie zdziw się, jeśli na początku wydaje się zbyt płynna – po 10 minutach gotowania soja i grzyby wchłaniają prawie wszystko. Jeśli chcesz, żeby sos był bardziej zwarty, pozwól mu się bardziej zredukować. Często lubię zostawić go prawie suchym, zwłaszcza jeśli robię kaszę. A propos, do kaszy zazwyczaj daję 2-3 łyżki mąki kukurydzianej na filiżankę wody, trochę soli, i gotowe – świetnie pasuje do sosu grzybowego.
Praktyczne porady
Największy błąd, który ciągle widzę – ludzie nie czekają, aż wystarczająco zredukuje się płyn z grzybów i danie wychodzi wodniste, bez smaku. Musisz mieć cierpliwość, pozwolić im się zrumienić, nawet jeśli to trwa 10-15 minut. Jeśli używasz brązowych grzybów, będzie jeszcze bardziej aromatyczne, ale nie jest to obowiązkowe. Uważaj też na koncentrat pomidorowy – jeśli dodasz kwaśny lub tani, może zepsuć wszystko. Idealnie, jeśli jest bardziej skoncentrowany, nie bulion.
Co do soi, nie nawilżam jej osobno, chyba że chcesz być pewny, że dobrze napęczniała. Ja nie miałem problemów, gdy wrzucam ją bezpośrednio, ale nie zapomnij mieszać, w przeciwnym razie się przypali.
Nie przeładowuj garnka – jeśli jest zatłoczone, grzyby zmiękną, nie zrumienią się. Lepiej gotować w dwóch turach, jeśli to konieczne.
Zamienniki składników
Jeśli chcesz, żeby danie było bezglutenowe, jest w porządku, zazwyczaj nie zawiera. Uważaj tylko na koncentrat pomidorowy lub soję, niektóre mogą mieć śladowe ilości glutenu, jeśli jest to napisane na opakowaniu.
Możesz użyć innych rodzajów grzybów, jeśli masz – borowiki, boczniaki, nawet mieszankę. Borowiki mają intensywniejszy aromat i zachowują się inaczej podczas gotowania (nie zostawiają tyle wody), ale to inny budżet.
Jeśli nie masz granulowanej soi, spróbuj z gotowaną ciecierzycą lub nawet z już ugotowaną soczewicą – to nie to samo, ale doda konsystencji. Nie próbuj z tofu, nie pasuje do tej tekstury.
Dla tych, którzy nie znoszą smaku pietruszki, nadaje się również lubczyk lub nawet koper (choć to inna historia, osobiście go tutaj nie używam).
Wariacje
Niektórzy dodają szczyptę słodkiej lub nawet pikantnej papryki, jeśli chcesz, żeby było trochę ostre, pasuje doskonale. Czasami dodaję też posiekany czosnek do grzybów, pod koniec, nadaje inny aromat.
Jeśli chcesz, żeby było bardziej „sycące”, dodaj małego ziemniaka pokrojonego w kostkę, gdy dodasz koncentrat pomidorowy, tylko pozwól mu dobrze się ugotować. Rozpuszcza się w sosie i czyni go bardziej zwartym.
Niektórzy lubią też z domowym sosem pomidorowym, nie tylko koncentratem – tylko pamiętaj, że trzeba go bardziej zredukować, bo jest bardziej wodnisty.
Pomysły na podanie
Ja jem to prawie zawsze z ciepłą kaszą, pasuje też z chlebem, ale to nie to samo. Dla tych, którzy chcą, można podać również kiszonego ogórka w plasterkach obok. Pasuje też z sałatką z kapusty lub, jako dodatek, nawet z ryżem (jeśli masz cierpliwość).
Jeśli chcesz, żeby było bardziej elegancko, posyp świeżymi ziołami lub oliwą aromatyzowaną czosnkiem. Pasuje też trochę pokrojonej ostrej papryki, jeśli lubisz pikantne.
Najczęściej zadawane pytania
Czy muszę nawilżać granulowaną soję osobno?
Niekoniecznie. Jeśli wrzucisz ją bezpośrednio do sosu pomidorowego i grzybów, wchłonie cały płyn i aromaty, tylko pamiętaj, żeby często mieszać, żeby się nie przypaliła. Jeśli chcesz, możesz nawilżyć ją wcześniej w wodzie z odrobiną soli, a potem odcisnąć i wrzucić na grzyby, ale ja wolę wersję bezpośrednią, wychodzi smaczniej.
Jakie grzyby powinienem użyć? Czy inne rodzaje też pasują?
Najczęściej używam champignon, bo łatwo je znaleźć. Ale możesz dodać też boczniaki lub nawet mieszanki grzybów leśnych, jeśli masz pod ręką. Tylko dostosuj czas gotowania, niektóre (jak borowiki) nie zostawiają tyle wody i musisz uważać, żeby się nie przypaliły.
Jak mogę zrobić przepis bez oleju?
Możesz spróbować podsmażyć grzyby na patelni teflonowej, z odrobiną wody lub bulionu warzywnego. Nie będzie miało tego samego smaku, ale to bardziej dietetyczna opcja. Sos będzie trochę „rzadszy”, ale jeśli użyjesz gęstego koncentratu pomidorowego, wyjdzie ok.
Czy mogę zrobić to wcześniej i podgrzać następnego dnia?
Tak, naprawdę dobrze się przechowuje w lodówce przez 2-3 dni. Po podgrzaniu soja i grzyby stają się jeszcze bardziej aromatyczne. Jeśli wydaje się zbyt gęste po schłodzeniu, dodaj łyżkę-dwie wody przy podgrzewaniu.
Czym mogę zastąpić koncentrat pomidorowy?
Jeśli nie masz koncentratu pomidorowego, dobrze będzie też z gęstym sokiem pomidorowym lub przetartymi pomidorami z puszki, tylko pozwól im dłużej gotować, żeby woda wyparowała. Ważne, żeby miały intensywny smak pomidorów, w przeciwnym razie sos wyjdzie mdły.
Co mogę zrobić, jeśli danie jest zbyt kwaśne?
Jeśli trafiłeś na zbyt kwaśny koncentrat pomidorowy, możesz zrównoważyć to szczyptą cukru lub, jak ja, odrobiną słodkiej papryki. Nie przesadzaj, tylko żeby nie czuć tej nieprzyjemnej kwasowości.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Przeciętna porcja (około 300 g) ma około 120-160 kcal, w zależności od ilości oleju i tego, jak bardzo sos się zredukuje. Granulowana soja jest bogata w białko (około 25 g na 100 g, ale przy użyciu 50 g wychodzi około 12-13 g białka na całe danie), a grzyby mają też trochę białka i błonnika, ale nie za dużo. Tłuszcz pochodzi z oleju, oczywiście, ale jeśli nie dodasz dużo, nie jest to bomba kaloryczna. Węglowodany są niskie (bez kaszy), więc można to uznać za posiłek niskowęglowodanowy, jeśli uważasz na dodatek. Witaminy – sporo z grzybów i pietruszki, ale nie wyobrażajmy sobie, że zastępuje to surowe warzywa. To w porządku dla tych, którzy chcą białka bez mięsa, zawiera błonnik, jest sycące i nie czujesz się ciężko po jedzeniu.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli zostanie, wkładam to do pojemnika z pokrywką i trzymam w lodówce do 3 dni. Zauważyłem, że trochę gęstnieje, gdy stoi, więc przy podgrzewaniu dodaję łyżkę-dwie wody lub nawet bulionu warzywnego, mieszam i podgrzewam na małym ogniu, często mieszając. Nie wkładam do mikrofalówki, jeśli jest w plastikowym pojemniku, wolę podgrzewać na patelni, tak aromaty odświeżają się trochę. Nie polecam mrożenia, ponieważ tekstura grzybów staje się dziwna – miękka i wodnista. Jeśli zrobiłeś też kaszę, najlepiej przygotować ją świeżą na każde danie, bo inaczej stwardnieje.
Po dwóch-trzech dniach w lodówce nadal jest dobra, tylko upewnij się, że nie ma dziwnego zapachu – soja szczególnie, jeśli nie została dobrze ugotowana, może fermentować. Ale, szczerze mówiąc, rzadko wytrzymuje tak długo bez zjedzenia.
Czyścimy grzyby, myjemy je, a następnie kroimy w plastry. Doprawiamy solą i pieprzem, smażymy na oleju, aż puszczą wodę. Dodajemy granulki sojowe, a następnie szklankę wody, w której rozpuściliśmy 3 łyżki koncentratu pomidorowego. Gotujemy na średnim ogniu, aż cała woda odparuje. Dodajemy posiekany świeży pietruszkę i podajemy. Smacznego! Doskonale smakują z polentą!
Składniki: 500 g grzybów (pieczarki) 4 łyżki oleju 3 łyżki koncentratu pomidorowego 50 g soi granulowanej sól i pieprz do smaku posiekana świeża pietruszka
Tagi: jedzenie z grzybami