Ciasto Trio
Pierwszy raz, kiedy zrobiłem to ciasto, miałem chyba 17 lat i pomyliłem proporcje na blaty. Wlałem całe mleko naraz, a potem wydawało mi się, że ciasto jest zbyt miękkie, więc dodałem jeszcze garść mąki i na końcu miałem grube, ciężkie blaty... na szczęście uratowałem to przy kremie, który wyszedł całkiem nieźle, dość waniliowy. Mama się ze mnie śmiała, ale prawda jest taka, że od tamtej pory cały czas próbowałem tej wersji Trio i wprowadzałem drobne zmiany, aby dostosować ją do swojego gustu. To taki deser, przy którym zawsze jest zamieszanie w kuchni, rodzaj, który robi się, gdy naprawdę ma się ochotę, aby inni także z apetytem jedli, a nie tylko ty skubiesz kawałek.
Ten przepis, z blatami, ciastkami kakaowymi i waniliowym kremem (który czasami psuję, szczerze mówiąc), to ten rodzaj ciasta „na spotkanie”, kiedy ktoś przychodzi w odwiedziny i chcesz czegoś bardziej świątecznego, ale bez spędzania całego dnia przy pieczeniu tarty. Nie robi się go szybko, jest pracochłonny, ale nie jest skomplikowany, potrzebujesz tylko cierpliwości i trochę uwagi przy kremach.
Na szybko, żebyś wiedział, czego się spodziewać: potrzebujesz około 1,5-2 godzin, łącznie z chłodzeniem i składaniem (no, nie licząc czasu w lodówce, więc miej to na uwadze, bo ciasto musi spędzić kilka godzin w chłodzie na końcu). Wychodzi około 10-12 porcji lub 16, jeśli pokroisz mniejsze kawałki, jest bogate. Poziom trudności jest średni, może to zrobić każdy, ale nie jest to deser do zrobienia w pośpiechu, bo możesz skończyć z jakimś ściętym kremem lub blatami, które nie chcą rosnąć.
Dlaczego robię to często? Cóż, to jasne, że to nie jest deser na co dzień, ale to rodzaj, który podoba się wielu, nie ma drogich składników, jest także dość sycący, by nie zniknął w 10 minut, jak babka. To także ciasto mojego dzieciństwa, które zawsze prosiłem na urodziny, i to jedyna kombinacja blatu + ciasta + kremu, której naprawdę nie nudzi mi się jeść. A najlepsza część: możesz je dostosować do tego, co masz w domu, a jeśli masz cierpliwość do dekoracji, wychodzi naprawdę ładne, bez konieczności posiadania idealnych zdjęć na Instagramie. Szczerze mówiąc, nigdy nie zrobiłem dwóch identycznych kawałków, ale smak pozostaje dobry.
Składniki (na formę 22x32 cm, standardową u mnie w domu):
BLAT
- 4 jajka (jajka trzymają skład, wiążą i nadają fajny smak, a białka dają „puszystość”)
- 4 łyżki cukru pudru (ja wolę puder, szybciej się rozpuszcza i lepiej się ubija z jajkami)
- 3 łyżki oleju (pomaga, aby blat nie wysychał i czyni go bardziej delikatnym)
- 3 łyżki wody (nie pytaj dlaczego, tak robi mama, sprawia, że blat jest bardziej puszysty)
- 4 łyżki mąki (dokładnie tyle, żeby się związało, więcej i się utwardza)
- 1 szczypta proszku do pieczenia (pomaga w wyrastaniu, oczywiście)
- 1 szczypta soli (wydobywa smak z innych składników)
- 1 łyżeczka octu (ja gaszę proszek do pieczenia z nim, żeby nie wyszedł gorzki blat)
CIASTKA KAKAOWE
- 2 jajka (tak samo, jajka trzymają ciasto razem)
- 8 łyżek oleju (tak, dużo, ale to sprawia, że ciastka są delikatne i lekko chrupiące)
- 8 łyżek mleka (żeby związać skład, w przeciwnym razie będzie suche)
- 8 łyżek cukru pudru (ja nie dodaję cukru kryształu, nie rozpuszcza się)
- 1 szczypta soli (bez soli każde ciasto jest mdłe, serio)
- 10 łyżek mąki (ale dodaję stopniowo, żeby nie dodać za dużo i mieć elastyczne ciasto, nie twarde)
- 2 łyżki kakao (nie oszczędzaj, tutaj smak się liczy)
- 1 szczypta proszku do pieczenia (pomaga, żeby ciasto nie było jak placki)
KREM WANILIOWY
- 500 ml mleka (większość idzie do kremu gotowanego)
- 2 żółtka (dają bogaty krem, nie mleczny jak budyń z torebki)
- 1 szklanka cukru (około 180 g, ale ja dodaję z umiarem, żeby nie był za słodki)
- 1 opakowanie cukru wanilinowego (dla zapachu, aromat wanilii jest tutaj niezbywalny)
- 2 krople esencji waniliowej (jeśli masz, jeśli nie, wrzuć laskę wanilii do zaparzenia)
- 5 łyżek mąki (to wiąże krem, zamiast skrobi)
- 200 g finetti (do dekoracji, może być też Nutella lub inny krem czekoladowy)
- cukierki do dekoracji (jeśli masz ochotę)
- wiórki kokosowe (opcjonalnie, ja dodaję dla wyglądu i lekko chrupiącej tekstury na wierzchu)
SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
1. BLAT – Zacznij od blatu, bo potrzebuje czasu na pieczenie i chłodzenie.
Pierwszą rzeczą jest oddzielenie jajek – białka do dużej miski, żółtka osobno. Proszek do pieczenia gaszę octem bezpośrednio na żółtkach, żeby nie było dziwnego smaku w blatach (nie wiem, dlaczego wielu tego nie robi, ale to naprawdę ma znaczenie). Dobrze mieszam żółtka z gaszonym proszkiem do pieczenia, nie musi być idealnie, tylko na tyle, żeby się połączyło.
Białka ubijam z solą, aż zaczną trzymać się trzepaczki. Następnie, stopniowo dodaję cukier puder, aż uzyskam lśniącą bezę. Jeśli masz mikser, tym lepiej. Dodaję olej, wodę, przygotowane żółtka, a na końcu, z cierpliwością, przesianą mąkę „w deszczu”. Mieszam szpatułką, nie trzepaczką, żeby nie stracić całego powietrza.
Wylewam masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Nie smaruję formy masłem, bo to nie ma sensu w tym cieście. Piekarnik musi być już nagrzany do 175°C, w przeciwnym razie opadnie. Piec około 40 minut, ale nie patrz na sekundę – wbij wykałaczkę po 35 minutach, jeśli wychodzi czysta, jest gotowe. Jeśli nie, zostaw na 5 minut, ale nie otwieraj drzwi zbyt często. Pozwól blatu całkowicie ostygnąć, żeby nie „opadł”, gdy go montujesz.
2. CIASTKA KAKAOWE – Nigdy nie udało mi się zrobić dwóch takich samych ciastek, ale próbowałem.
Wbij jajka do miski. Dobrze mieszam z cukrem pudrem, aż będzie kremowe. Wlewam olej (wszystkie 8 łyżek, nie oszczędzaj), mieszam dobrze, a potem mleko. Osobno mieszam mąkę, kakao i proszek do pieczenia, żeby nie było grudek kakao w ciastkach (to jest irytujące, więc naprawdę warto to zrobić osobno).
Stopniowo dodaję mieszankę mąki-kakao-proszku do pieczenia, aż uzyskam konsystencję, która leje się, ale nie jest płynna. Dzielę masę na dwie części – jeśli chcesz je zważyć, to twoja sprawa, ja wlewam „na oko”.
Piekę ciastka po kolei, w tej samej formie, w której piekłem blat, również z papierem do pieczenia (nie chcesz sprzątać formy za każdym razem, uwierz mi). Około 15 minut każde, w tej samej temperaturze 175°C. Ciastka muszą być jędrne, nie chrupiące.
3. KREM – Tutaj najczęściej psułem, bo się spieszyłem lub nie mieszałem dobrze.
Wlewam 400 ml mleka do gotowania w rondelku z grubym dnem. W innej misce ubijam żółtka z cukrem, cukrem wanilinowym i 5 łyżkami mąki. Wlewam pozostałe 100 ml mleka do mieszanki, żeby rozrzedzić (w przeciwnym razie zrobią się grube grudki). Dodaję też esencję waniliową.
Gdy mleko zaczyna wrzeć, zmniejszam ogień do minimum i powoli wlewam mieszankę z żółtkami, cały czas mieszając trzepaczką. Jeśli nie mieszam cały czas, przypala się na dnie lub, co gorsza, się tnie. Mieszam, aż dobrze zgęstnieje – nie powinno być płynne, ale też nie betonowe. Odstawiam i pozwalam ostygnąć całkowicie.
Gdy krem jest zimny (to naprawdę ma znaczenie, nie może być ciepły!), ucieram margarynę (lub masło, jeśli masz) na miękko, a następnie dodaję ją do kremu, łyżka po łyżce, mieszając, żeby się nie ścięło. Jeśli masz cierpliwość, wyjdzie gładki, jeśli nie, może się lekko zsiąść – to nie koniec świata, ale nie będzie jak w cukierni.
4. MONTAŻ
Teraz przychodzi fajna część: bierzesz jedno ciastko kakaowe, kładziesz je na dnie formy. Nakładasz połowę kremu, ładnie wyrównujesz. Na to biały blat, znów krem, a następnie drugie ciastko kakaowe. Na końcu smaruję na wierzchu finetti (w temperaturze pokojowej, żeby nie połamać ciastka). Ja jeszcze wrzucam kilka kolorowych cukierków i trochę wiórków kokosowych, ale to już według uznania.
Obowiązkowo do lodówki! Przynajmniej 4-5 godzin (ja zostawiam na całą noc, jeśli mam nerwy). Jeśli pokroisz na ciepło, krem się „rozmięknie” i nie będzie ładnie wyglądać. Po schłodzeniu można kroić cienkim nożem, ewentualnie przemywając go pod gorącą wodą.
WSKAZÓWKI, WARIACJE I POMYSŁY NA PODANIE
Przydatne wskazówki:
- Nie spiesz się z kremem, schłodź go całkowicie przed dodaniem margaryny/masła, w przeciwnym razie się zetnie i będzie wyglądać smutno.
- Mąkę do ciastek i blatu zawsze przesiewam, żeby nie było grudek i żeby wyszły puszyste.
- Nie pozwól blatom wyschnąć, przykryj je ręcznikiem, aż je złożysz, żeby nie popękały przy montażu.
- Gdy smarujesz finetti na wierzchu, powinno być miękkie, w przeciwnym razie złamiesz ciastko i będziesz się wkurzać.
- Forma powinna być prostokątna, w przeciwnym razie warstwy nie ułożą się jak należy.
Zamienniki składników:
- Mąkę możesz zamienić na mieszankę bezglutenową, jeśli masz alergików w domu. Próbowałem, nie było dużych różnic, ale wybierz dobrą, nie byle jaką.
- Masło sprawdza się równie dobrze jak margaryna, tylko że jest smaczniejsze, ale trudniej je wymieszać, jeśli nie jest w temperaturze pokojowej.
- Cukier można zmniejszyć o 10-15%, jeśli nie chcesz bardzo słodkiego, ale nie oszczędzaj za bardzo, bo stracisz urok ciasta.
- Finetti może być dowolnym kremem do smarowania czekoladowym, nawet takim o niższej zawartości cukru, jeśli masz pod ręką.
Wariacje:
- Możesz dodać skórkę z cytryny lub pomarańczy do kremu, jeśli chcesz czegoś świeższego w smaku.
- Widziałem kogoś, kto wkładał cienką warstwę dżemu wiśniowego między warstwy, ale nie próbowałem, wydaje się interesujące.
- Jeśli chcesz wersję dietetyczną, możesz użyć mleka odtłuszczonego, kremu do smarowania z mniejszą ilością cukru i lekkiej margaryny, ale szczerze mówiąc… traci to trochę z uroku.
- Możesz zrobić ciastka z łyżką kawy w kakao, jeśli chcesz intensywniejszego smaku, coś w stylu „dorośli przy kawie”.
Pomysły na podanie:
- Lubię kroić je na małe kwadraty i podawać obok kawy lub czarnej herbaty, pasuje też do szklanki zimnego mleka.
- Jeśli masz gości, możesz ozdobić każdy kawałek połówką kandyzowanej wiśni lub listkiem mięty, wygląda „cukierniczo”.
- Pasuje na talerzu z lodami waniliowymi, jeśli chcesz się rozpieszczać, ale już jest dość bogate.
CZĘSTO ZADAWANE PYTANIA
1. Co zrobić, jeśli krem się zetnie, gdy dodam masło/margarynę?
Jeśli widzisz, że krem się ścina, czyli staje się jak twaróg, najprościej jest delikatnie podgrzać miskę w kąpieli wodnej i szybko zmiksować, czasami „wiąże się” z powrotem. Krem nie powinien być ciepły, gdy dodajesz tłuszcz, stąd zwykle bierze się problem.
2. Czy mogę zrobić blat i ciastka dzień wcześniej?
Tak, piekę je wieczorem, przykrywam wilgotnym ręcznikiem lub folią, żeby nie wyschły. Następnego dnia łatwiej jest je złożyć i nie ma presji czasowej.
3. Czym mogę zastąpić finetti, jeśli nie mam?
Dowolny krem do smarowania czekoladowego. Możesz szybko zrobić też w domu, topiąc czekoladę z odrobiną masła, jeśli to pilne. Lub po prostu zostaw tylko z wiórkami kokosowymi na wierzchu, to nie zaszkodzi.
4. Czy ciasto wyjdzie tak samo delikatne, jeśli zmniejszę cukier?
Wyjdzie tak samo delikatne, ale nie tak aromatyczne – cukier odpowiada również za teksturę. Możesz zmniejszyć o 1-2 łyżki, nie więcej. Jeśli chcesz, żeby było jeszcze bardziej dietetyczne, użyj specjalnych słodzików do ciast.
5. Dlaczego musi stać w lodówce tak długo?
Dopóki nie ostygnie całkowicie i nie „zwiąże się” krem, nie będziesz mógł kroić czystych kawałków. Warstwy się układają, a ciasto „wiąże się” w chłodzie. Poza tym, smak jest lepszy po kilku godzinach.
6. Co zrobić, jeśli ciastka przyklejają się do papieru do pieczenia?
Pozwól im dobrze ostygnąć, zanim je odkryjesz. Jeśli nadal się nie odklejają, połóż wilgotny ręcznik na papierze i zostaw na 2-3 minuty, zmięknie i łatwiej będzie je odkleić.
WARTOŚCI ODŻYWCZE (PRZYBLIŻONE)
To nie jest deser na odchudzanie, mówię to od razu. W jednej porcji (około 100-110 g, czyli solidny kawałek) jest od 330 do 370 kcal, w zależności od tego, ile kremu do smarowania dodasz na wierzchu. Ma około 40-45 g węglowodanów, 16-18 g tłuszczy (z powodu masła/margaryny, oleju i kremu do smarowania) i 6-7 g białka na porcję. Jeśli zamienisz na wersje light, możesz zmniejszyć kalorie, ale nie drastycznie. Uważaj na diabetyków lub osoby na diecie, bo jest dość słodkie i sycące, nie jest to deser na każdy dzień. Zaletą jest to, że szybko syci, nie jest to ciasto, które zjesz w dwóch kęsach, więc może zastąpić deser przy głównym posiłku.
JAK PRZECHOWYWAĆ I PODGRZEWAĆ
Dobrze owinięte folią lub umieszczone w pojemniku z pokrywką, w lodówce wytrzymuje bez problemu 3-4 dni, nawet 5, jeśli nie włożysz brudnej widelca bezpośrednio do formy (jak ja, czasami…). Im dłużej stoi, tym bardziej mięknie, ale po 4 dniach zaczyna się zbytnio „rozmiękczać”. Nie polecam mrożenia, to nie jest rodzaj deseru, który znosi zamrażanie, psuje teksturę. Nie ma sensu go podgrzewać, ale jeśli chcesz podać w temperaturze pokojowej, wyjmij 20-30 minut przed posiłkiem, żeby krem był bardziej miękki, a smaki intensywniejsze. Jeśli masz kawałek, który pozostał i się wysuszył, możesz podgrzać w mikrofalówce przez 10 sekund, ale nie oczekuj cudów – to ciasto, które je się na zimno, nie na ciepło.
Składniki: Ciasto: 4 jajka, 4 łyżki cukru pudru, 3 łyżki oleju, 3 łyżki wody, 4 łyżki mąki, 1 szczypta proszku do pieczenia, 1 szczypta soli, 1 łyżeczka octu. Blaty: 2 jajka, 8 łyżek oleju, 8 łyżek mleka, 8 łyżek cukru pudru, 1 szczypta soli, 10 łyżek mąki, 2 łyżki kakao, 1 szczypta soli, 1 szczypta proszku do pieczenia. Krem: 500 ml mleka, 2 żółtka, 1 szklanka cukru, 1 cukier waniliowy, 2 krople esencji waniliowej, 5 łyżek mąki, 200 g Finetti do dekoracji, cukierki do dekoracji, wiórki kokosowe do dekoracji.