Tarta z mandarynkami
Kiedy zrobiłem to po raz pierwszy, prawie zalałem piekarnik – nie zdawałem sobie sprawy, że ciasto rośnie jak Chiny, a moja forma była, oczywiście, trochę za mała. Wiem, że i wy mieliście sytuację, w której wlałeś za dużo i obudziliście się z „wulkanem” na dnie piekarnika. Od tamtej pory nauczyłem się, żeby nie przepełniać form. Tak zaczęłem też robić kilka babeczek obok tarty – zawsze ratują, gdy masz za dużo masy i nie chcesz wyrzucać. A tak na marginesie: zobacz, jak szybko znikają te babeczki, gdy masz małe dzieci lub głodne sąsiadki pukanie do drzwi. W każdym razie, nie chcę się rozwlekać. To jeden z przepisów, do których zawsze wracam, zarówno dlatego, że jest łatwy do zaadaptowania, jak i dlatego, że za każdym razem wychodzi inaczej, w zależności od tego, co masz w domu.
Dobra, krótkie informacje, żeby było jasne: można zrobić około 10-12 porcji (duża forma na tartę i jeszcze 6-8 babeczek, jeśli nie napełnisz ich po brzegi), trwa to około dwóch godzin, łącznie z dekorowaniem, i nie jest to wielka filozofia techniczna, ale też nie jest to dla kogoś, kto nigdy nie ubijał białek. Jeśli masz dwie lewe ręce, schowaj cierpliwość do kieszeni, ale poza tym, nie jest trudno.
Robię to tak często nie dlatego, że to coś klasycznego lub jakiegoś wyjątkowego, ale dlatego, że ratuje sytuację, gdy masz za dużo jajek w lodówce, lub marchewki, które zaczynają więdnąć, lub owoce, które zaczynają gnić, jeśli ich nie użyjesz. Poza tym, to taki rodzaj ciasta, które możesz „zebrać” z tym, co masz pod ręką do dekoracji: owoce, cukierki, co tylko chcesz. I nie jestem perfekcjonistą, więc denerwują mnie przepisy, w których wszystko musi być dokładnie odważone. Tutaj wszystko idzie na oko, z poprawkami w trakcie. Myślę, że właśnie dlatego tak często mam ochotę się za to zabrać: odciąga od stresu, smakuje dobrze na ciepło, na zimno, na śniadanie, do kawy, z przyjaciółmi lub na wynos.
1. Łamię jajka, oddzielam: białka do głębokiej miski (dużej, żeby nie ochlapać całej kuchni, gdy je ubijam), żółtka osobno. Ważne jest, żeby nie wpuścić ani kropli żółtka do białek, inaczej nie ubiją się jak należy.
2. Do białek dodaję szczyptę soli – nie mam pojęcia dlaczego, ale mama zawsze mówiła, że pomaga lepiej się ubijać. Ubijam mikserem, aż będą sztywne. W połowie drogi dodaję dwie łyżki cukru, dobrze mieszam, żeby piana była błyszcząca. Czasami używam trzepaczki, jeśli nie jestem zbyt leniwy, ale z mikserem jest szybciej.
3. Żółtka ucieram z pozostałym cukrem – trzy łyżki. Ubijam, aż zmienią kolor, żeby cukier się rozpuścił. Nigdy się nie czasuję, robię to na oko: gdy przestają skrzypieć podczas ucierania, jest ok. Tutaj dodaję startą marchewkę – jak najdrobniej, żeby nie czuć jej jak wiórków w cieście. Marchewka nadaje ładny kolor, trochę słodyczy i, nie wiem, bardziej pełną teksturę.
4. Następnie dodaję proszek do pieczenia. Wiele osób dodaje proszek do pieczenia bezpośrednio i miesza, ale ja go gaszę w łyżce-dwóch soku z mandarynki. Próbowałem też z sokiem z cytryny, ale wydaje mi się, że aromat mandarynki sprawia, że jest bardziej „wesoło”. Nie wlewaj całego soku naraz, bo ryzykujesz, że zgasisz apetyt na ciasto – tylko tyle, żeby proszek lekko się spienił.
5. Dodaję do żółtek i marchewki olej (wlewam cienką strużką, jak do majonezu), a potem wodę mineralną. Robiłem to też z wodą stołową, ale nie rośnie tak dobrze. Ważne jest, żeby woda mineralna miała bąbelki, wtedy ciasto wychodzi puszyste, a nie kleiste.
6. Teraz zaczyna się taniec: na przemian dodaję łyżkę ubitych białek, delikatnie mieszam szpatułką, potem łyżkę mąki, w deszczu. Ta naprzemienność utrzymuje ciasto puszyste, nie zabijajcie całej magii piany z jajek mieszając w mikserze lub trzepaczką, bo cała magia z piany z jajek zniknie. Kontynuuj, aż skończysz zarówno z pianą, jak i z mąką.
7. Biorę formę na tartę, dobrze smaruję olejem, nie masłem – mam wrażenie, że wychodzi lepiej. Posypuję mąką, żeby się nie przykleiło. Jeśli zostanie ci masa po wlaniu do formy, szybko zrób kilka babeczek – każda forma się nada, również smaruję je olejem i posypuję mąką.
8. Wkładam formę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Nigdy nie mam cierpliwości, żeby zbytnio nagrzewać, więc trzymam około 30-35 minut. Robię test wykałaczką – jeśli wyjdzie czysta z środka, jest gotowe. Jeśli nie, zostawiam jeszcze na 5-7 minut. Zdarzyło mi się wyjąć za wcześnie, żeby ciecz się wylewała, więc lepiej bądźcie uważni na końcu.
9. Kiedy wyjmuję, przewracam na talerz, na którym posypałem trochę cukru. Nie wiem, czy to jakaś zasada, ale tak nigdy nie przykleiło mi się ciasto do talerza, a poza tym nadaje mu ładny blask od spodu.
10. Gdy ciasto się chłodzi, stawiam mleko na ogniu z cukrem. Nie dopuszczam do wrzenia, tylko ma być ciepłe, żeby się nie przypaliło na dnie. Proszek budyniowy rozpuszczam w zimnym mleku (można też z każdym rodzajem budyniu, ale ja używam wanilii, bo wydaje mi się, że dobrze komponuje się z cytrusami w dekoracji).
11. Gdy mleko jest prawie wrzące, dodaję rozpuszczony budyń, mieszam non-stop. Nie patrzcie na nic innego, bo szybko się przypali na dnie. Gdy jest gęsty (nie rzadki, ani betonowy), wlewam gorący na ciasto.
12. Potem, część artystyczna: obieram mandarynki i układam je na wierzchu. Nigdy mi nie wychodzi tak samo – czasami układam je w spiralę, innym razem rzucam, jak wypadną. Dodaję też kolorowe cukierki dla dzieci. Jeśli ich nie masz, może być i bez, ale dzieci i tak będą bombardować cię pytaniami.
13. Do glazury: woda z cukrem do zagotowania, osobno rozpuszczam żelatynę w zimnej wodzie (w przeciwnym razie tworzy grudki). Gdy woda z cukrem zaczyna wrzeć, ściągam z ognia i dodaję rozpuszczoną żelatynę. Nie dodawaj żelatyny bezpośrednio do wrzącej wody, bo się zetnie. Dokładnie mieszam i wlewam gorące na tartę, aby przykryć owoce. Jest trochę płynna, ale w miarę chłodzenia wszystko się zwiąże.
14. Zostawiam tartę w chłodnym miejscu na kilka godzin (najlepiej na noc, ale u nas nigdy nie zdąży). Jeśli się nie spieszycie, jest jeszcze lepsza następnego dnia, gdy glazura całkowicie stężeje.
15. Kiedy mam nadmiar masy, babeczki dekoruję osobno: miałem dżem z pigwy i polewę truskawkową pod ręką. Nakładasz na każdą według gustu – i znikają, zanim zdążysz zrobić zdjęcia.
Jeśli nie masz marchewki, dodaj drobno startą jabłko, ale nie wyjdzie tak wilgotne. Próbowałem raz z cukinią, nie podobało mi się, wyszło zbyt wodniste. Jeśli nie masz mandarynek, może być pomarańcza lub nawet cytryna, ale nie za kwaśna – dostosuj do tego, co masz. Budyń może być karmelowy, czekoladowy, cokolwiek jest w promocji na półce. Glazurę możesz pominąć i po prostu nałożyć trochę dżemu, jeśli nie masz ochoty na żelatynę. Do menu, świetnie pasuje do mocnej kawy lub czarnej herbaty z mlekiem. Jeśli chcesz świąteczny deser, zrób też mini tarty lub dodatkowe babeczki, z dżemem lub bardziej specjalnymi konfiturami (pigwa jest moją ulubioną, ale każdy ma swoje).
Na coś bardziej sycącego, obok tarty możesz podać sałatkę owocową lub po prostu lody. Jeśli chcesz mieć pełne menu, zacznij od prostej zupy, a na koniec podaj tę tartę – moim zdaniem najlepiej pasuje na niedzielny stół, gdzie każdy przynosi coś i zawsze znajdzie się ktoś, kto urwie kawałek. Jeśli kuszą cię inne desery na tej samej zasadzie, spróbuj ciasta z owocami i kaszą manną lub tarty z jabłkami i budyniem, działają na podobnej zasadzie – puszyste, lekko wilgotne, z chrupiącą górą.
Wariacje? Bez końca. Możesz zrobić ciasto z kakao (dodaj dwie łyżki kakao i zmniejsz ilość mąki), możesz dodać cynamon, jeśli lubisz, lub dodać posiekane orzechy – raz dodałem też namoczone rodzynki w soku pomarańczowym, wyszło pysznie. Jeśli masz ochotę, zmień owoce na wierzchu: kiwi, banany, cienkie plasterki gruszek lub jabłek. Dla tych, którzy są na diecie wegańskiej lub postnej, spróbuj zastąpić jajka rozgniecionymi bananami, a tradycyjną mąkę mąką bezglutenową – nie wyjdzie tak wysoka, ale jest ok na szybką ochotę na słodkie.
Z czym najlepiej pasuje? Myślę, że świetnie smakuje z kawą, herbatą, lemoniadą lub, jeśli jest impreza, nawet z prosecco lub białym winem, nie za słodkim. Dzieci wolą z ciepłym mlekiem lub zimnym kompotem, a dorośli zawsze dodają kawałek obok espresso. Próbowałem też z lodami waniliowymi, jest pyszne, ale może być trochę za słodkie razem – zależy, jak długo wytrzymasz.
Często zadawane pytania – z tego, co otrzymałem i na co się natknąłem:
– Dlaczego moje ciasto nie rośnie? Albo nie ubiłeś dobrze białek, albo za mocno wymieszałeś na końcu i „zabiłeś” powietrze w masie. Uważaj na temperaturę piekarnika, jeśli jest za niska, nie rośnie, jeśli za wysoka, przypala się na brzegach i zostaje surowe w środku.
– Czym mogę zastąpić marchewkę? Jak mówiłem wcześniej, najlepiej drobno startym jabłkiem lub, jeśli chcesz, trochę startą dynią, ale musisz ją odcisnąć z wody przed dodaniem.
– Jeśli nie mam budyniu, mogę zrobić inną kremę? Możesz użyć jakiejkolwiek lekkiej kremy, nawet uproszczonego „crème patissière” lub kremu z serka twarogowego, ale dostosuj ilość cukru, żeby nie wyszło zbyt słodkie.
– Czy muszę dodawać glazurę z żelatyną? Nie, ale pomaga w wyglądzie i dłużej utrzymuje owoce świeże. Jeśli pomijasz, posyp tylko cukrem pudrem lub polej odrobiną dżemu rozcieńczonego wodą.
– Czy można to zrobić z mąką bezglutenową? Tak, próbowałem z uniwersalną mieszanką ze sklepu, ale nie wychodzi tak puszyste. Niemniej jednak, dla tych, którzy nie tolerują glutenu, to ok opcja.
Przybliżone wartości odżywcze na porcję (jeśli podzielisz na 12 kawałków): około 200-220 kcal/kawałek, 4-5g białka (pochodzi głównie z jajek i mleka), węglowodany 35-38g (są z cukru, mąki i marchewki), tłuszcz około 6-7g (głównie z oleju i żółtek). To nie jest najbardziej dietetyczny deser, zdecydowanie, ale jeśli nie zjesz trzech kawałków na raz, nie będziesz miał wyrzutów sumienia. Marchewka, mandarynka i owoce na wierzchu dostarczają trochę witamin, nie kłamię, ale to nie tak, jakbyś jadł sałatkę. Plus jest taki, że nie ma ton masła ani śmietany, więc nie jest zbyt „ciężkie” na żołądek – naprawdę dobrze mi leży, zarówno na śniadanie, jak i jako przekąska.
Przechowuje się dobrze w lodówce, przykryte folią lub w pojemniku z pokrywką. Trzy dni wytrzymuje bez problemu, ale rzadko u nas tyle przetrwało. Jeśli krem lub glazura stwardnieją, możesz pokroić na kawałki i zostawić na 10 minut w temperaturze pokojowej, nie trzeba podgrzewać. Babeczki można włożyć na 20 sekund do mikrofalówki, jeśli chcesz je jeść na ciepło. Nie polecam mrożenia tarty – glazura i budyń stają się wodniste po rozmrożeniu.
Składniki:
jajka – dla struktury, wzrostu i puszystości, oddzielam je, żeby ciasto wyszło jak chmurka
sól – żeby białka lepiej się ubiły
cukier – zarówno dla słodyczy, jak i dla tekstury
proszek do pieczenia – pomaga ciastu rosnąć, gaszę go w soku, żeby nie było chemicznego smaku
sok z mandarynki – nadaje aromat i gasi proszek do pieczenia, może być też z pomarańczy
starta marchewka – dla koloru, wilgotności i odrobiny naturalnej słodyczy, nie tylko dla dekoracji
woda mineralna – napowietrzenie, nadaje ciastu puszystość, żeby nie było kleiste
olej – sprawia, że ciasto jest miękkie, nie suche jak kamień, wolę olej słonecznikowy, żeby nie dawał mocnego smaku
mąka – trzyma wszystko razem, jeśli przesiewasz, wychodzi jeszcze bardziej napowietrzone
budyń waniliowy (lub inny) – dla kremowej, lekkiej warstwy, nie potrzeba drogiego proszku, wszystko, co znajdziesz, się nada
mleko – baza dla kremu, nie zastępuj wodą, nie ma uroku
żelatyna przezroczysta – trzyma owoce na wierzchu i nadaje blask, jeśli nie masz, można i bez
cukierki/gwiazdeczki kolorowe – tylko dla przyjemności i koloru, dzieci je uwielbiają
(jeśli robisz babeczki, dżem lub konfiturę do dekoracji – tutaj pełna dowolność, cokolwiek masz pod ręką)
Oddzielamy białka od żółtek. Ubijamy białka z szczyptą soli i 2 łyżkami cukru. Żółtka mieszamy z 3 łyżkami cukru, drobno startą marchewką, proszkiem do pieczenia rozpuszczonym w soku z 1 mandarynki, olejem i wodą gazowaną. Do uzyskanej mieszanki stopniowo dodajemy 1 łyżkę piany z białek, a następnie 1 łyżkę mąki, aż do wyczerpania składników. Smarujemy formę do tarty olejem, oprószamy mąką i wlewamy mieszankę. Wydawało mi się to trochę za dużo, więc napełniłem również 4 formy na muffiny. Pieczemy blachy przez 30-35 minut w umiarkowanej temperaturze (180 stopni). Wyjmujemy spód z piekarnika, odwracamy go gorącego na talerz posypany 1 łyżką cukru (aby gorący spód nie przykleił się do talerza) i pozostawiamy do ostygnięcia. Wstawiamy 400 ml mleka na mały ogień, dodajemy 3 łyżki cukru. Rozpuszczamy proszek budyniowy w 50 ml zimnego mleka, gdy mleko na ogniu zaczyna wrzeć, dodajemy rozpuszczony budyń i ciągle mieszamy, aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Wlewamy go gorącego na spód. Obieramy mandarynki i używamy ich do dekoracji tarty według inspiracji. Posypujemy kolorowymi cukierkami. Wlewamy 300 ml wody do małego garnka, dodajemy 3 łyżki cukru. Rozpuszczamy żelatynę w 50 ml zimnej wody. Gdy woda z cukrem w małym garnku zaczyna wrzeć, dodajemy rozpuszczoną żelatynę i mieszamy, aż uzyskamy pożądaną konsystencję. Wlewamy gorące na tartę owocową, pozostawiamy do ostygnięcia na kilka godzin i podajemy. Smacznego!
Składniki: 5 jajek, 1 szczypta soli, 5 łyżek cukru, 1/2 opakowania proszku do pieczenia rozpuszczonego w soku z 1 mandarynki, 1 starta marchewka, 5 łyżek wody gazowanej, 5 łyżek oleju, 10 łyżek świeżo przesianej mąki, 1 opakowanie budyniu waniliowego + 3 łyżki cukru, 450 ml mleka, 2 opakowania przezroczystej żelatyny do tart, 3 łyżki cukru, kolorowe cukierki/gwiazdy (dodatkowo, galaretka z pigwy i polewa truskawkowa do dekoracji muffinów)
Tagi: tarta z mandarynkami