Ciastka pomarańczowe
Przypomniałem sobie, kiedy po raz pierwszy robiłem te ciasteczka z pomarańczą, że nie wiedziałem nawet, jak je prawidłowo wyjąć z form. Śpieszyłem się, przewróciłem je, gdy były jeszcze zbyt gorące i, jak to zwykle bywa, połowa się połamała. Jadłem kawałki ciasteczek prosto ze stołu, nie przeszkadzało mi to, smak był wciąż obecny. Potem postanowiłem nie spieszyć się, zostawić je w blaszce, żeby mogły się spokojnie upiec. Tak nauczyłem się: cierpliwości trzeba się nauczyć, nie jest dziedziczona.
Te ciasteczka nie są takie chrupiące, że można w nie zęby złamać, ani też nie są bardzo miękkie, ale mają sympatyczną konsystencję, trochę ciągnącą się w środku, z lekko złotawymi brzegami. Nie zdążą się schłodzić, bo znikają jeden po drugim, z rękami brudnymi od cukru na stole. Próbowałem z masłem, z margaryną, z więcej lub mniej mąki. Są bardzo wybaczające, niezależnie od tego, jakie figle z nimi robisz.
Czas: 10-15 minut na wymieszanie wszystkiego (jeśli nie dzwoni telefon), około 15 minut na pieczenie, plus jeszcze 15 minut, żeby ciasto odpoczęło. Myślę, że godzina wystarczy.
Porcje: 16-20 sztuk, w zależności od tego, jak dużych kawałków chcesz, a także od tego, jak bardzo pozwala ci serce, żeby je łamać na mniejsze lub większe.
Trudność: nie potrzebujesz studiów, tylko pamiętaj, żeby piekarnik był włączony.
Dlaczego robię je znowu i znowu? Szczerze mówiąc, gdy jest sezon na pomarańcze i dopada mnie ochota na coś słodkiego, nie przyciągają mnie skomplikowane desery. Poza tym zawsze znajdę jakieś skórki po porannej pomarańczy. Te ciasteczka nie są zbyt słodkie, ani ciężkie, a wydaje mi się, że aromat pomarańczy przewyższa wszelkie dekoracje. Dzieci zabierają je do szkoły lub wkładają do torby na drogę, a nikt nie odmawia ich przy popołudniowej kawie. Najbardziej podoba mi się to, że niezależnie od tego, czy włożysz ten przepis do ładnych form, czy po prostu ułożysz małe kupki na blasze, nie możesz zrobić czegoś całkowicie nieudanego. Są tolerancyjne na błędy.
Składniki (z tym, co zazwyczaj używam):
- 125 g margaryny w kostce (można użyć masła, ale dla tego specyficznego smaku, margaryna nadaje im pewną miękkość, nie potrafię tego wyjaśnić. Jeśli chcesz, żeby były naprawdę wegańskie, użyj margaryny roślinnej, ale sprawdź, żeby była dobrej jakości, bez tłuszczów utwardzonych, jeśli ci na tym zależy).
- 3 łyżki cukru (nie upychaj, i nie używaj brązowego cukru, zmienia całkowicie aromat, ale jeśli chcesz, możesz zmniejszyć do 2 łyżek dla lżejszej wersji).
- 1 łyżka miodu (dodaje lekkości i zaokrągla słodycz, żeby nie wyszły suche).
- 1 łyżeczka cukru pudru z wanilią (zwykły cukier puder też się nada, ale jeśli masz cierpliwość i budżet, naturalny ekstrakt waniliowy jest jeszcze lepszy).
- 1 łyżeczka esencji migdałowej (nie jest obowiązkowa, ale naprawdę zmienia wszystko; jednak zbyt dużo może sprawić, że będą pachniały mydłem, więc nie przesadzaj).
- 3 łyżki świeżego soku z pomarańczy (z jednej pomarańczy, powinien być lekko kwaśny, nie z kartonu).
- skórka z jednej pomarańczy, drobno starta (nie zdzieraj białej części, bo jest gorzka).
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (dla odrobiny objętości, bez nadmiernego wyrastania).
- 10-11 łyżek mąki (zaczynam od 10, patrzę, czy potrzebuje więcej – zależy od wielkości pomarańczy, ile wilgoci ma margaryna itd. Ciasto powinno być miękkie, nie twarde jak plastelina, ani płynne).
- jakieś dekoracje – jeśli chcesz, cukier puder, roztopiona czekolada, rodzynki, orzechy, każdy ze swoimi ulubieńcami.
Sposób przygotowania (kroki, jak ja to robię):
1. Pierwsza rzecz: wyjmuję margarynę z lodówki z wyprzedzeniem, żeby była miękka, w przeciwnym razie marnuję czas. Od kiedy zepsułem mikser, wolę mieszać ręcznie. Tak czuję ciasto, wiem, kiedy jest gotowe.
2. W dużej misce umieszczam margarynę i cukier. Nie komplikuję sobie życia mikserem, używam drewnianej łyżki lub po prostu rąk, dobrze mieszam, aż powstanie krem. Cukier nie musi się całkowicie rozpuścić, ale nie powinno być dużych kawałków.
3. Dodaję miód, cukier puder waniliowy, esencję migdałową, sok z pomarańczy i startą skórkę z pomarańczy. Teraz zaczyna pachnieć w całej kuchni i to wcale nie jest złe.
4. Przesiewam mąkę i mieszam ją osobno z proszkiem do pieczenia, żeby nie powstały grudki ani nie pozostał nieprzesiana mąka. Zaczynam dodawać ją do kremu w misce, stopniowo, w 2-3 partiach. Na początku mieszam łyżką, a potem ręką. Ciasto powinno pozostać dość miękkie, lepkie, ale powinno dać się z nim pracować bez przyklejania wszystkiego do palców. Jeśli jest zbyt miękkie, dodaję łyżkę mąki, jeśli zbyt twarde, jeszcze odrobinę soku z pomarańczy.
5. Zostawiam ciasto na 15 minut na stole, przykryte folią lub czystym ręcznikiem, żeby gluten się zrelaksował. Nie w lodówce, bo stwardnieje i nie da się go formować.
6. W międzyczasie nagrzewam piekarnik do 180 stopni, żeby dobrze się rozgrzał. Nie działa to z zimnym piekarnikiem, bo ciasto nie rośnie ładnie.
7. Jeśli mam formy silikonowe lub metalowe, smaruję je lekko (zwłaszcza metalowe), potem łamię małe kawałki ciasta i wciskam je palcami w formy, nie za cienkie, bo inaczej wyjdą suche. Jeśli nie mam form, biorę łyżkę do lodów lub dwie łyżki i układam kupki na papierze do pieczenia, lekko je spłaszczam.
8. Wstawiam blachę do piekarnika i piekę przez 12-15 minut. Nie polegam na timerze, częściej otwieram drzwiczki po 10 minutach, żeby sprawdzić – powinny być lekko złote na brzegach, nie przypieczone z każdej strony, bo inaczej stwardnieją podczas chłodzenia.
9. Po wyjęciu zostawiam je do ostygnięcia w formach, jeśli mam cierpliwość. Nie wymuszam, bo inaczej się łamią. Jeśli wyjmuję je z blachy, przeciągam je od razu z papierem do pieczenia na drewniany spód i zostawiam do wystudzenia.
10. Dekoruję, jeśli mam ochotę – czasami posypuję cukrem pudrem, innym razem zanurzam połowę w roztopionej czekoladzie lub kładę na wierzchu trochę kandyzowanej skórki pomarańczowej. Dobrze się przechowują w hermetycznych pojemnikach lub słoikach z pokrywką, ale rzadko udaje mi się to sprawdzić.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Porady:
- Jeśli masz małe dzieci, pozwól im zagnieść ciasto; jest lepkie, ale nie uciążliwe, nic się nie stanie, jeśli zjedzą trochę surowego, ale niech nie zapomną umyć rąk przedtem.
- Nie przegrzewaj piekarnika. Powyżej 180 stopni brzegi się przypalają, a środek pozostaje surowy. Jeśli masz stary piekarnik, lepiej sprawdź w połowie czasu.
- Nie dodawaj białej skórki z pomarańczy, bo jest gorzka i nic już nie naprawisz. Jeśli masz pomarańcze bio, to idealnie, jeśli nie, dobrze je wymyj pod ciepłą wodą.
- Jeśli ciasto wydaje się zbyt miękkie, nie panikuj, dodaj po łyżeczce mąki, aż zobaczysz, że się zlepia, ale nie przesadzaj.
Zamienniki składników i adaptacje:
- Dla wersji bezglutenowej próbowałem z mąką ryżową + odrobiną skrobi (około 7 łyżek mąki ryżowej, 3 łyżki skrobi). Nie wychodzą tak puszyste, ale mają swój urok.
- Masło zamiast margaryny – sprawia, że są bardziej miękkie, ale tracisz trochę tej „plastikowej” tekstury, którą wielu chce w ciasteczkach.
- Bez migdałów? Możesz dodać esencję cytrynową lub nawet odrobinę cynamonu. Jeśli chcesz nadać im inny charakter, spróbuj z odrobiną mielonych orzechów w cieście.
- Jeśli chcesz, żeby były słodsze, dodaj jeszcze łyżkę cukru, ale mnie wydaje się, że wystarczy.
Wariacje:
- Możesz dodać do ciasta małe rodzynki, kandyzowane żurawiny lub kawałki czekolady.
- Dla bardziej świątecznego klimatu udekoruj lukrem z cukru pudru wymieszanego z odrobiną soku z pomarańczy.
- Możesz zrobić ciasteczka kanapki, z kremem czekoladowym lub dżemem między dwoma kawałkami.
Pomysły na podanie:
- Jem je do porannej lub popołudniowej kawy, ale również do mocnej czarnej herbaty.
- Dzieci uwielbiają je w torbie, w drodze lub w szkole, nie kruszą się zbytnio.
- Na imprezach lub zimowych spotkaniach stawiam na stole całą puszkę, szybko znikają.
- W połączeniu z kubkiem ciepłego mleka lub mleka roślinnego, robią cuda dla ochoty na słodkie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy mogę użyć soku z pomarańczy ze sklepu?
Szczerze mówiąc, nie polecam. Ma dodany cukier i dziwne aromaty. Lepiej wycisnąć jedną lub dwie pomarańcze, wyciągniesz to, co najlepsze z skórki i miąższu. Jeśli nie masz nic innego pod ręką, użyj, ale smak nie będzie ten sam.
Co robić, jeśli nie mam form silikonowych ani metalowych?
Po prostu kładź kupki ciasta bezpośrednio na blachę, łyżką, na papierze do pieczenia. Lekko je spłaszcz ręką. Nie muszą wychodzić idealnie, w tym tkwi ich urok.
Czy mogę użyć tylko masła?
Tak, i naprawdę są dobre w ten sposób, zwłaszcza jeśli lubisz smak prawdziwego masła. Ale tekstura jest trochę inna, bardziej krucha. Nie używaj margaryny o smaku masła, ta nigdy nie działa.
Jak zrobić, żeby nie przywierały do form?
Smaruj je odrobiną oleju lub masła, jeśli są metalowe. Jeśli są silikonowe, zazwyczaj nie przywierają, tylko nie wyjmuj ich, gdy są jeszcze zbyt gorące.
Jak grube powinny być ciasteczka, żeby się nie wysuszyły?
Około 7-8 mm, może nawet 1 cm. Jeśli zrobisz je zbyt cienkie, będą twarde; zbyt grube, pozostaną surowe w środku. Przetestuj jedno przy pierwszej turze i dostosuj według potrzeb.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Szczerze mówiąc, to nie jest deser dietetyczny, ale też nie bomba kaloryczna. Jedno ciasteczko o wadze około 25 g ma około 90-100 kalorii, z czego więcej niż połowa pochodzi z węglowodanów (cukier, mąka), reszta to tłuszcze z margaryny/masła i bardzo mało białka. Jeśli zrobisz je z margaryny roślinnej i zmniejszysz ilość cukru, mogą być również dla wegan, bez większych wyrzutów sumienia. Nie oczekuj, że znajdziesz w nich zbyt wiele witamin, ale przynajmniej masz trochę witaminy C z pomarańczy (jeśli nie upieczesz ich zbyt mocno), plus aromat. Jeśli dodasz orzechy lub migdały, dodasz trochę omega 3 i białka, ale w umiarkowanych ilościach. Dla dzieci to w porządku jako deser, dla dorosłych to nie jest coś, co wyśle cię na siłownię następnego dnia, ale też nie polecam zjeść ich wszystkich na raz.
Jak przechowywać i podgrzewać
Najlepiej trzymać je w dużym szklanym słoju z pokrywką lub metalowej puszce. Nie zostawiaj ich na powietrzu, stwardnieją i stracą swoją pierwotną kruchość. W temperaturze pokojowej wytrzymają około 4-5 dni bez problemów. Jeśli chcesz je przechować dłużej, możesz włożyć je do zamrażarki, w szczelnej torbie, ale gdy je wyjmiesz, pozwól im osiągnąć temperaturę pokojową, nie wkładaj ich do mikrofalówki, bo staną się gumowate. Jeśli chcesz je ciepłe, 1-2 minuty w tradycyjnym piekarniku, w temperaturze 120-140 stopni, ożywi je.
To moja historia z ciasteczkami z pomarańczą. Próbowałem, myliłem się, ale na końcu zawsze znikają z talerza. Uważam, że to najlepszy znak, że warto je robić znowu, niezależnie od sezonu czy okazji.
W misce wkładamy margarynę z cukrem i mieszamy je ręcznie, aż uzyskamy pastę. Włączamy sok i skórkę pomarańczową, następnie miód, cukier z laskami wanilii i esencję migdałową. Mąkę przesiewamy, mieszamy z proszkiem do pieczenia i stopniowo dodajemy do kremu margarynowego. Mieszamy ręcznie, aż uzyskamy miękkie i lekko lepkie ciasto, więc nie będzie to twarde ciasto. Pozostawiamy na 15 minut do odpoczynku, ale nie w lodówce, tylko w temperaturze pokojowej. Przygotowujemy kilka silikonowych form, łamiemy kawałki ciasta i wciskamy je palcami w formy. Nie robimy ciasteczek zbyt cienkimi, żeby po upieczeniu nie były zbyt chrupiące. Jeśli nie masz form, możesz umieścić małe stosy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Umieszczamy silikonowe formy na blasze i wkładamy je do nagrzanego piekarnika. Pieczemy ciasteczka, aż staną się lekko złote, około 12-15 minut. Gdy będą gotowe, wyjmujemy je z piekarnika, pozwalamy im ostygnąć, a następnie wyjmujemy z form. Dekorujemy je według własnego uznania i serwujemy. Z tej mieszanki wyszło mi 18 aromatycznych i pysznych ciasteczek!
Składniki: 125 g margaryny w opakowaniu, 3 łyżki cukru, 1 łyżka miodu, 1 łyżeczka cukru pudru z wanilią, 1 łyżeczka esencji migdałowej, 3 łyżki świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego, starta skórka pomarańczowa, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 10-11 łyżek mąki, różne dekoracje.