Zupa fasolowa
Bawi mnie, gdy wspominam pierwszy raz, kiedy zabrałem się za tę zupę fasolową. To był taki dzień, kiedy myślałem, że skończę w maksymalnie godzinę, ale całkowicie zapomniałem namoczyć fasolę na noc. I oczywiście stałem przy kuchence jak przy pracy, mając nadzieję, że te cudowne ziarenka zmiękną. W międzyczasie zjadłem pół bochenka chleba z cebulą. Teraz się śmieję, ale wtedy trochę mnie to zdenerwowało. Od tamtej pory nauczyłem się, żeby nie iść na kompromis z fasolą: albo świeża z zamrażarki, albo z puszki, albo, jeśli jest sucha, moczę ją wieczorem. Nie mam cierpliwości do eksperymentów typu „niech się gotuje, jakoś to będzie”.
Spośród wszystkich zup, ta jest jedną, do której zawsze wracam. To rodzaj jedzenia bez zbędnych fajerwerków, ale tak satysfakcjonującego. Czasami nawet nie zdąży się ostygnąć, zwłaszcza jeśli są ludzie wokół mnie. Nie wiem, jak to się dzieje, ale za każdym razem, gdy ją robię, pachnie w całym domu i wszyscy budzą się z chęcią na porcję.
Krótko mówiąc: około godziny, jeśli masz świeżą lub już ugotowaną fasolę, maksymalnie dwie, jeśli zapomniałeś jej przygotować i jest sucha, ale to wszystko z przygotowaniem warzyw i lataniem po kuchni. Wychodzi około 6-8 solidnych porcji, więc masz co dzielić. Nie jest trudno, ale musisz poświęcić czas na czyszczenie, krojenie, mieszanie. Nic skomplikowanego, ale też nie coś, co zostawiasz i idziesz do sklepu.
Prawda jest taka, że robię tę zupę z pewnego rodzaju lenistwa, z apetytu i dlatego, że pasuje do każdej pory roku. Wiosną, gdy znajdę świeżą fasolę, oczywiście ją używam. Zimą wyjmuję słoik z zamrażarki (nie chwalę się, ale zeszłej zimy przygotowałem tyle, że mam na pół roku), a latem, nie wiem czemu, ciągle mam ochotę ją robić. Lubię ją też za to, że jest sycąca, ale nie ciężka. I to rodzaj zupy, która smakuje jeszcze lepiej następnego dnia, jeśli coś zostanie. Nie dodaję klasycznego zasmażki, bo nie lubię smaku smażonej mąki i tego ciężkiego zapachu, który po niej zostaje. Dlatego znalazłem tę lżejszą wersję, z „rozpuszczoną” mąką – i nie przywiera do garnka.
Składniki – na dużą garnek, około 6-8 solidnych porcji:
– 800 g fasoli (świeżej, z zamrażarki, lub duży słoik, około 800 g; jeśli jest sucha, namocz ją na noc)
– 1 duża cebula (lub dwie małe, dodają aromatu i słodyczy, w zupie ich nie widać, tylko smak)
– 1 papryka (zwykle mam pół kapii i jedną słodką, jeśli nie masz, użyj co masz w lodówce)
– 2 średnie marchewki (dla smaku i odrobiny koloru)
– 1 korzeń pietruszki (nie jest konieczny, ale bez niej nie jest to samo; daje subtelny aromat, ale na pewno czujesz, gdy jej brakuje)
– 1 łodyga selera naciowego z liśćmi (tu każdy ma swoje szczęście – jeśli masz, wrzuć, jeśli nie, też będzie dobra)
– 3 duże, dojrzałe pomidory (lub 400 g pomidorów z puszki, ale nie tych z grubą skórką)
– 2 łyżki mąki (do zagęszczenia, ale nie wyjdzie kleista, tylko bardziej zwarta)
– 1 łyżeczka octu (lub więcej, jeśli lubisz kwaśne – ja dodaję na końcu, bezpośrednio na talerz)
– Sól, do smaku (nie oszczędzaj, zupa potrzebuje dużo)
– 2 kostki warzywne (lub 1 łyżka domowej vegety, jeśli masz)
– Olej, żeby pokryć dno garnka (około 2-3 łyżki)
– Cebula czerwona do podania (opcjonalnie, ale u mnie nie jemy bez niej)
Sposób przygotowania
1. Zacznij od fasoli, bo to ona jest gwiazdą – jeśli masz świeżą lub mrożoną, tylko ją opłucz pod bieżącą wodą i odstaw do odsączenia. Jeśli jest sucha, nie bądź leniwy: wrzuć ją do wody na noc, w przeciwnym razie możesz na nią patrzeć, ile chcesz, nigdy nie ugotuje się jak trzeba. Rano dobrze ją opłucz, odcedź i jest gotowa do pracy.
2. Weź duży garnek, wlej olej i rozgrzej na średnim ogniu. Pokrój cebulę drobno, jak pozwala ci cierpliwość – ja nie mam cierpliwości na idealne kostki, więc robię mniejsze i większe, wszystko się rozpuści podczas gotowania. Paprykę pokrój w kostkę – nic nie mierzę, tylko tak, żeby było wystarczająco do dużej łyżki, żeby nie uciekła. Marchewki i korzeń pietruszki też w odpowiednie kawałki.
3. Wrzuć to wszystko do garnka i pozwól podsmażyć przez około 7-8 minut, mieszając od czasu do czasu. Nie chcesz, żeby się przypaliły, tylko żeby uwolniły swoje aromaty. W połowie dodaj pokrojoną łodygę selera, wraz z liśćmi. Jeśli masz wrażenie, że się przypalają, dodaj łyżkę wody.
4. Gdy warzywa lekko zmiękną i ładnie pachną (wiesz, ten moment, gdy nawet sąsiad zagląda przez okno), wlej około 2-2,5 litra wody. Jeśli wiesz, że masz fasolę, która długo się gotuje, dodaj więcej wody w trakcie. Ja nie wlewam zimnej wody od razu, tylko raczej wlewam trochę, mieszam, a potem resztę.
5. Gdy woda zacznie wrzeć, wrzuć fasolę do garnka, dodaj sól (nie wszystko na początku, ale trochę, żeby wciągnęła smak), kostki warzywne i zmniejsz ogień. Przykryj pokrywką, ale nie szczelnie – zostaw szczelinę, żeby nie wykipiało, jeśli się spieni. Nie spiesz się do usuwania piany, przy świeżej fasoli nie ma jej zbyt dużo, a przy suchej łatwo zbieram ją łyżką.
6. Teraz, jeśli jesteś leniwy (jak ja czasami), zapomnij o niej na 20-30 minut. Jeśli masz ochotę, mieszaj od czasu do czasu, dodaj trochę wody, jeśli wydaje się za gęsta. Świeża fasola gotuje się przez około 25-35 minut, sucha może potrzebować nawet godziny, w zależności od tego, jak bardzo jest stara.
7. W międzyczasie zajmij się pomidorami. Ja blanszuję je przez 1 minutę w wrzącej wodzie, obieram, a następnie ścieram na tarce. Nie masz ochoty? Wrzuć je od razu, ale ja nie znoszę czuć skórki pod zębami. Jeśli są z puszki, rozgniatam je widelcem, bez zbędnych ceregieli.
8. Gdy fasola jest miękka, a warzywa ugotowane, dodaj starte pomidory. Dobrze wymieszaj, pozostaw na 7-8 minut, żeby trochę odparowały i nabrały koloru.
9. Teraz przechodzimy do mąki. Ja nie znoszę smaku smażonej mąki w oleju (klasyczna zasmażka), więc biorę dwie łyżki mąki i mieszam je w kubku z 2-3 chochlami gorącego wywaru z zupy, ucieram, żeby nie powstały grudki i wlewam z powrotem do garnka, ciągle mieszając. Pozwól gotować przez 5-7 minut, żeby zupa zgęstniała. Jeśli widzisz, że jest za gęsta, dodaj więcej wody. Jeśli jest za rzadka, pozwól jej gotować się odkrytej.
10. Na końcu dodaj ocet, do smaku. Nie dodaję go bezpośrednio do garnka, bo są tacy przy stole, którzy wolą bardziej kwaśne, inni mniej. Raz już zepsułem zupę octem jabłkowym, nie było to, co trzeba. Najlepiej użyć prostego octu winnego lub spirytusowego, bez aromatów.
Gotowe, wyłącz ogień i zostaw zupę na 10-15 minut przed podaniem, żeby smaki się ułożyły. U nas w domu nie ma zupy fasolowej bez czerwonej cebuli obok – obieram cebulę, kroję w julienne, solę i gotowe.
Przydatne wskazówki, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne wskazówki:
– Sucha fasola wymaga czasu. Nie masz ochoty tracić czasu? Włóż ugotowaną fasolę w porcjach do zamrażarki i zawsze będziesz mieć pod ręką.
– Nie spiesz się z solą: na początku dodaj trochę, a potem poprawiaj na końcu, gdy smaki się ułożą. Za dużo soli psuje, a potem nic nie da się z tym zrobić.
– Jeśli dodasz za dużo mąki i zupa wyjdzie kleista, rozwodnij ją gorącą wodą, aż będzie taka, jak chcesz.
– Nie pozwól zupie gotować się na dużym ogniu po dodaniu mąki, bo się przypali i zrobi grudki.
– Staraj się nie oszczędzać na warzywach – dobra zupa nie wyjdzie z dwóch marchewek i niczego więcej.
Zamienniki składników i adaptacje:
– Możesz pominąć mąkę, jeśli chcesz lżejszą wersję lub bezglutenową. Nie będzie tak zwarta, ale nadal będzie dobra.
– Nie masz kostek warzywnych? Dodaj tylko sól, trochę pieprzu i, jeśli masz, szczyptę słodkiej papryki.
– Pomidory możesz zastąpić koncentratem pomidorowym, około dwóch łyżek, jeśli nie masz świeżych.
– Dla diety możesz pominąć olej i podsmażyć warzywa na wodzie; nie będzie to ten sam smak, ale da radę.
Wariacje:
– Niektórzy dodają trochę wędliny (kiełbasy, boczku), ale wtedy to już nie jest prosta zupa fasolowa. Ja nie próbowałem, ale słyszałem, że to działa.
– Jeśli chcesz gładszej tekstury, wyjmij kilka łyżek fasoli i warzyw, zmiksuj je i wrzuć z powrotem. Zupa zgęstnieje bez mąki.
– Na post, oczywiście, pomiń wszelkie pomysły na mięso lub wędliny.
Pomysły na podanie:
– Na stół podaj pokrojoną w julienne cebulę czerwoną i trochę soli, obok zupy. Pasuje doskonale.
– Czasami jem ją z ostrą papryką, jeśli naprawdę chcę się ożywić.
– Świeży chleb, jakikolwiek, jest obowiązkowy. Ktoś inny może jeść z polentą, ale w mojej rodzinie jeszcze tego nie próbowano.
Często zadawane pytania
1. Jeśli nie mam świeżej fasoli, mogę użyć tylko z puszki?
Tak, możesz spokojnie użyć fasoli z puszki. Dobrze odcedź płyn z puszki, opłucz ziarna i dodaj je po tym, jak warzywa zmiękną. Gotuj wszystko na koniec przez co najmniej 15 minut, żeby smaki się połączyły.
2. Ile wody właściwie dodaję? Zawsze mam wrażenie, że wychodzi za gęsta lub za rzadka.
To zależy od tego, jak długo gotujesz. Ja na początku dodaję około 2 litry, a potem uzupełniam, jeśli widzę, że za dużo odparowało. Na koniec zupa powinna mieć płyn, ale nie być zupą, a jeśli zgęstnieje za bardzo od mąki, uzupełniam gorącą wodą.
3. Czy mąkę można zastąpić czymś innym? Nie jem glutenu.
Tak, możesz użyć skrobi kukurydzianej (jedna łyżka, tak samo, rozpuszczona w wodzie lub gorącym wywarze). Lub możesz nic nie dodawać i zmiksować część fasoli i warzyw, zupa zgęstnieje naturalnie.
4. Dlaczego czasami fasola w ogóle nie gotuje się, niezależnie od tego, jak długo siedzę?
To proste, jeśli jest stara lub nie namoczyłeś jej wystarczająco, może się gotować nawet przez trzy godziny bez efektu. Niektóre rodzaje wody (bardzo twarda) spowalniają gotowanie – szczypta sody oczyszczonej pomaga, ale nie przesadzaj, bo zmienia smak.
5. Mogę dodać pomidory na początku, razem z innymi warzywami?
Lepiej nie. Pomidory (lub wszystko kwaśne) spowalniają gotowanie fasoli. Najpierw ugotuj fasolę, potem dodaj pomidory, tak wychodzi najlepiej.
6. Dlaczego czasami zupa się ścina lub staje mętna?
Jeśli dodasz mąkę bezpośrednio do zupy bez wcześniejszego rozpuszczenia, powstaną grudki i nie zgęstnieje. Lub jeśli zostawisz ją na dużym ogniu po dodaniu mąki. Najlepiej jest wziąć wywar, wymieszać z mąką i wlać z powrotem, ciągle mieszając.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Zupa fasolowa to jedna z najprzyzwoitszych opcji, gdy chcesz jeść sycąco, ale nie przejadać się jak na święta. W jednej porcji 350 ml masz około 160-200 kcal, w zależności od ilości oleju i mąki. Węglowodany to około 30-35 g, z dużą ilością błonnika, białka około 9-10 g (fasola tu wygrywa), tłuszcze około 3-5 g. Zawiera wiele minerałów, fasola jest pełna żelaza, magnezu, witamin z grupy B, a jeśli dodasz dobrze warzywa, masz też beta-karoten, witaminę C i tak dalej. Jest sycąca, trzyma na głodzie, ale nie obciąża żołądka jak ciężkie jedzenie.
Jak przechowywać i podgrzewać
W lodówce wytrzyma bez problemu 3-4 dni, w garnku lub dobrze zamkniętym pojemniku. Trochę się odcedzi – fasola opada na dno, płyn na górze, więc delikatnie wymieszaj, gdy ją wyjmujesz. Gdy ją podgrzewasz, rób to na małym ogniu i dodaj trochę wody, jeśli zgęstniała za bardzo przez noc. Nie miałem problemów z ponownym podgrzewaniem, nie robi grudek, jeśli dobrze rozpuściłeś mąkę na początku. Ja dodaję trochę świeżego octu na talerz, żeby dodać jej życia po tym, jak postoi. Jeśli zostawisz ją dłużej, na przykład przez tydzień, już nie polecam – fermentowana fasola to nie żarty.
To wszystko, nic skomplikowanego, tylko cierpliwość i nie zapomnij namoczyć fasoli, jeśli myślisz o niej. Reszta idzie sama.
Składniki: Składniki: -1 słoik 800 g świeżej fasoli (mam trochę w zamrażarce) -1 cebula -1 papryka (użyłem pół kapia, pół słodkiej papryki) -2 marchewki -1 korzeń pietruszki -łodyga z liśćmi selera -3 pomidory -2 łyżki mąki -1 łyżeczka octu -sól do smaku -2 kostki warzywne -olej
Tagi: zupa fasolowa