Makaron
Obudziłem się pewnego dnia, już nie pamiętam dlaczego, z szaloną ochotą na coś słodkiego i prostego. Przeszukałem szufladę z wspomnieniami i przypomniałem sobie ten smak dzieciństwa, od którego trudno mi uciec. Mama robiła nudli, ale w naszym domu nazywano je „vutale” (nie wiem, może to słowo tak się u nas przyjęło). Kiedy po raz pierwszy próbowałem je zrobić samodzielnie, wyszła mi mała chaotyczna masa. Dodałem za dużo mąki, zostawiłem ziemniaki, aż całkowicie ostygły, zapomniałem wymieszać bułkę tartą wystarczająco i cukier przywarł do patelni jak beton. Ale i tak były dobre, bo, szczerze mówiąc, to taki przepis, w którym nie da się bardzo pomylić, tylko może nie będą tak puszyste jak u mamy. To przepis, który wyciągam z rękawa za każdym razem, gdy mam ochotę na coś słodkiego, postnego, szybkiego i z tego, co mam w domu. Nie dyskutuję z nim, bo wiem, co wychodzi.
A propos, jeśli się zabierzesz, to wiedz, że całe to zajęcie zajmuje ci około godziny, maksymalnie godzinę i trochę, jeśli poruszasz się wolniej (jak ja, gdy oglądam seriale podczas gotowania). Wychodzi około 3-4 dużych porcji, dla normalnych ludzi, lub dwóch, jeśli masz przed sobą jakichś łakomczuchów, którzy niczego nie oszczędzają. Powiedzmy, że na poziomie trudności, to coś pomiędzy „wrzucam zupę do gotowania” a „kręcę makowiec” – czyli nie trudne, tylko brudzisz trochę kuchnię i masz mąkę na rękach.
Dlaczego upieram się, żeby je często robić? Bo są naprawdę proste. Można je wrzucić na stół, gdy masz ochotę na szybki deser bez jajek, bez sera, bez mleka. Potrzebujesz tylko kilku ziemniaków, mąki i trochę bułki tartej. Poza tym to nie jest przepis z kłopotami: nie ma znaczenia, czy masz mniejsze czy większe ziemniaki, czy bułka tarta jest grubsza czy drobniejsza. Tak czy inaczej, będą do zjedzenia. Są słodkie, ale nie za słodkie, jakoś sycące, a jeśli masz dzieci lub gości, nie martw się, że znikną natychmiast. Przyznaję, że jem je nawet, gdy nie ma postu, bo są równie dobre w każdej chwili.
Składniki, z ilościami, żebyś mnie o to nie pytał:
5-6 średnich ziemniaków (ja wybieram bardziej mączyste odmiany, takie jak czerwone lub „do puree”, bo nie lubię kleistych nudli). Ziemniaki zastępują jajka i nadają tę przyjemną, nie suchą teksturę. Szczypta sody (nie daj więcej, bo poczujesz smak w cieście, a uwierz mi, nie chcesz tego). To sprawia, że nudli są puszyste, a nie twarde jak kamień. 100 ml wody (dodawanej na oko, żeby wszystko się połączyło). Sól według uznania – pół łyżeczki wystarczy, żeby nadać smak ciastu, reszta według gustu. Trochę ekstraktu waniliowego, około łyżeczki (lub wcale, jeśli nie chcesz aromatu; niektórzy dodają też trochę skórki cytrynowej, ale ja nie lubię w nudlach). Mąka, ile wejdzie – tutaj nie mogę podać dokładnej ilości, ale weź ze sobą około 350-400 g i zobacz na bieżąco, dodawaj w zależności od tego, jak mokre są ziemniaki. Na „topping”: 150 g cukru, 200 g bułki tartej, trochę oleju (maksymalnie 2 łyżki, tylko tyle, żeby bułka tarta się nie przypaliła).
1. Najpierw gotuję ziemniaki. Dobrze je myję i wrzucam do garnka w skórce, bo inaczej wchłoną za dużo wody i nie lubię, gdy ciasto jest kleiste. Nie masz cierpliwości czekać, aż ostygną? Możesz je przepłukać zimną wodą, ale i tak muszą być zimne, żeby nie poparzyć ręki i żeby wszystko się nie kleiło. Po ostudzeniu, obieram je i ścieram na drobnej tarce. Dobrze je rozgniatam, żeby nie było grudek – jeśli masz ochotę, możesz użyć też praski do ziemniaków, ale tarka jest bardziej klasyczna.
2. Do startych ziemniaków dodaję szczyptę sody i trochę soli, wlewam wodę (nie wszystko na raz, zostaw trochę na później, bo to zależy, jak wilgotne są ziemniaki). Wanilię dodaję od razu, nie dyskutuję. Mieszam wszystko i zaczynam dodawać mąkę, po dużej garści na raz, cały czas mieszając ręką (nie masz szans, żeby to wymieszać łyżką). Potrzebujesz tyle mąki, żeby ciasto się związało, ale żeby nie stało się zbyt twarde – powinno pozostać miękkie, nie przyklejać się mocno do rąk, ale też nie powinno lecieć. Jeśli dodasz za dużo mąki, nudli wyjdą ciężkie i gumowate, więc nie przesadzaj. Jeśli jest zbyt miękkie, dodaj trochę mąki, aż będzie ok.
3. W międzyczasie stawiam dużą patelnię z wodą do gotowania, z solą jak do makaronu. Nie oszczędzaj wody, żeby nudli miały miejsce do tańca, bo inaczej się sklejają. Gdy woda się gotuje, biorę ciasto i formuję je w „sznurek” o średnicy około 3-4 cm, jak kiełbasa. Na lekko posypanym mąką blacie kroję kawałki o długości 1-2 cm. Każdy kawałek toczę między dłońmi, żeby były podłużne, nie muszą być idealne – szczerze mówiąc, nigdy nie wychodzą mi dwa takie same i nie ma potrzeby.
4. Gdy woda dobrze wrze, wrzucam nudli do środka w porcjach (nie wszystkie na raz, bo się sklejają i nie wyciągniesz ich jeden od drugiego nawet modlitwą). Pozwól im gotować się, nie dotykając ich, aż zaczną wypływać na powierzchnię – nie spiesz się, trwa to około 2-4 minut, w zależności od tego, jak duże je zrobiłeś. Po wypłynięciu zostawiam je jeszcze na około 30 sekund, nie dłużej, a potem wyciągam łyżką cedzakową bezpośrednio do durszlaka. Dobrze je odsączam i nie płuczę zimną wodą, żeby nie wchłonęły wody i nie ostygły.
5. Teraz następuje najlepsza część: bułka tarta z cukrem. Na dużej patelni (z wyższymi brzegami) rozgrzewam dwie łyżki oleju i wrzucam bułkę tartą. Smażę na średnim ogniu, ciągle mieszając, bo inaczej się przypali – a przypalona bułka tarta nie jest zbyt smaczna, popełniłem ten błąd. Bułka tarta powinna nabrać złotego koloru, nie brązowego, nie czarnego. Gdy jest gotowa, wyłączam ogień, zostawiam na dwie minuty do ostygnięcia i dodaję cukier. Nie stawiam na ogniu, bo inaczej skarmelizuje się i będziesz miał bułkę tartą przyklejoną do patelni jak beton. Dobrze mieszam, a potem wrzucam gorące nudli na patelnię i delikatnie mieszam drewnianą łyżką, żeby ich nie połamać. Możesz obrócić patelnię ręką, jeśli boisz się, że je zgnieciesz.
6. Pozwól im stać w bułce tartej przez 2-3 minuty, żeby wchłonęły trochę smaku i nie były zbyt suche. Podawaj, gdy są ciepłe, z obfitą ilością bułki tartej, a jeśli masz ochotę, dodaj jeszcze cukier wanilinowy lub trochę cynamonu na wierzch, ale to nie jest obowiązkowe.
Praktyczne porady, warianty, co działa, a co nie
Porady i częste błędy:
1. Jeśli wrzucisz gorące ziemniaki do ciasta, będziesz się męczyć, będą się kleić i dodasz za dużo mąki. Lepiej poczekaj, aż trochę ostygną, lub schłodź je w zimnej wodzie i dobrze odsącz.
2. Nie przesadzaj z sodą! Raz próbowałem dodać większą szczyptę i ciasto miało chemiczny posmak. Nie potrzeba dużo, tylko tyle, żeby były puszyste.
3. Jeśli bułka tarta się przypali, odłóż ją na bok. Nie próbuj jej ratować, bo jest gorzka i nie warto psuć nudli. Lepiej wyrzuć i zrób nową bułkę tartą, to i tak trwa 5 minut.
4. Ważne jest, aby nie zatykać garnka, gdy gotujesz nudli, inaczej się sklejają i nie rozdzielisz ich.
5. Jeśli chcesz, żeby były bardziej kolorowe lub miały specjalny aromat, możesz dodać trochę cynamonu do bułki tartej lub nawet trochę cukru wanilinowego.
Zamienniki i adaptacje:
- Dla wersji bezglutenowej użyj mąki ryżowej lub mieszanki bezglutenowej, ale wiedz, że nie będą miały tej samej tekstury. Wychodzą bardziej miękkie i łatwiej się łamią podczas gotowania, ale jeśli zrobisz je mniejsze, to przejdzie.
- Jeśli chcesz zdrowsze, użyj brązowego cukru zamiast białego lub nawet słodzika. Ale uwaga, brązowy cukier łatwiej się karamelizuje i może przyciemnić bułkę tartą.
- Zamiast klasycznej bułki tartej możesz spróbować zmielonych płatków owsianych – smażysz je tak samo jak bułkę tartą, wychodzą inaczej, ale smak jest interesujący, bardziej rustykalny.
- Niektórzy dodają mielone migdały do bułki tartej. Nie próbowałem, ale myślę, że może być dobrze.
Warianty przepisu:
- Jeśli nie ma postu, możesz dodać łyżkę masła do bułki tartej, będzie jeszcze bardziej aromatyczne.
- Możesz nadziać nudli dżemem (po prostu zwijając kawałek, wkładając odrobinę dżemu i zaciągając na końcach), ale to trochę pracochłonne i mogą się łatwo złamać, jeśli ciasto nie jest wystarczająco twarde.
- Jest też wersja z makiem zamiast bułki tartej – gotujesz nudli, obtaczasz w cukrze wymieszanym z mielonym makiem. To inna historia, ale też dobra.
Pomysły na podanie:
Najlepiej smakują ciepłe, prosto z ognia, ale też zimne są ok (choć bułka tarta nie jest już tak chrupiąca). Możesz je podać z dżemem śliwkowym lub konfiturą z wiśni, jeśli chcesz coś ekstra. Na śniadanie pasują z filiżanką czarnej kawy lub herbaty. Na deser, szklanka zimnego kompotu lub mleka migdałowego jest ok, jeśli jesteś na poście. W pełnym menu postnym podaj je po zupie warzywnej lub lekkim gulaszu.
Często zadawane pytania (nawet z moich błędów)
1. Czy mogę użyć ziemniaków ugotowanych dzień wcześniej?
Tak, ale muszą być trzymane w lodówce, żeby nie sfermentowały. Wydaje mi się, że łatwiej je obrać, ale nie mogą być zbyt suche, bo wtedy ciasto będzie się źle łączyć.
2. Dlaczego nudli mi się łamią podczas gotowania?
Albo dodałeś za mało mąki, albo pokroiłeś je za cienko, albo woda nie była wystarczająco wrząca. Pomaga też zostawić je na chwilę do wyschnięcia na blacie przed gotowaniem.
3. Czy mogę je zrobić bez bułki tartej?
Tak, możesz obtoczyć je bezpośrednio w cukrze, ale nie ma to tego samego uroku. Możesz też użyć mielonych orzechów lub maku z cukrem, jeśli nie chcesz bułki tartej.
4. Jak wiem, ile mąki dodać?
Nigdy nie ważyłem dokładnie. Dodaję stopniowo, aż nie klei się mocno do rąk, ale pozostaje jeszcze trochę miękkie. Jeśli jest zbyt twarde, wyjdzie jak plastikowa pasta.
5. Dlaczego bułka tarta przywiera do patelni?
Za gorąca patelnia, za mało oleju lub dodałeś cukier za szybko. Najpierw smaż bułkę tartą na sucho lub z odrobiną oleju, a dopiero po zdjęciu z ognia dodaj cukier.
6. Czy mogę je zamrozić?
Tak, ale zamrażam je surowe, na tacy, a potem wkładam do woreczków. Gdy potrzebuję, gotuję je bezpośrednio, nie rozmrażam.
Wartości odżywcze (na oko, bo nie jestem dietetykiem, ale obliczyłem orientacyjnie): na jedną porcję (czyli jedną czwartą przepisu powyżej) masz około 250-300 kcal, z czego większość pochodzi z węglowodanów (ziemniaki, mąka, cukier, bułka tarta). Tłuszcz jest bardzo mało (z oleju i ewentualnie z bułki tartej, jeśli jest bardziej tłusta), około 5-7 g. Białka jest minimalne, poniżej 5 g, ponieważ nie ma jaj ani nabiału. To jest postne, więc nadaje się również na dietę wegańską. Jeśli dodasz mniej cukru lub użyjesz lżejszej bułki tartej, zmniejszysz też kalorie. To dość sycący deser, właśnie dlatego, że masz ziemniaki, i nie powoduje tak gwałtownego wzrostu cukru jak ciasta tylko z mąki i cukru. Jeśli masz cukrzycę, jednak uważaj na porcję.
Jak je przechowuję i podgrzewam? Najlepiej je zjeść tego samego dnia, bo inaczej ciasto staje się twarde, a bułka tarta wilgotna i miękka. Ale jeśli zostaną, wkładam je do pojemnika w lodówce, dobrze przykryte, żeby nie przejęły zapachu. Wytrzymują około dwóch dni, potem nie są już takie dobre. Żeby je podgrzać, wkładam je do mikrofalówki, ale nie dłużej niż 30 sekund, bo inaczej stają się gumowate. Jeśli masz ochotę na pracę, możesz je podsmażyć na patelni, ale na małym ogniu, z odrobiną dodatkowej bułki tartej. Zwykle nie udaje mi się ich przechować dłużej niż jeden dzień.
To wszystko, tak je robię za każdym razem, z drobnymi improwizacjami w zależności od nastroju i tego, co mam w domu.
Gotuj ziemniaki w skórce. Pozwól im ostygnąć i obierz je. Zetrzyj ziemniaki na drobnej tarce. Do startych ziemniaków dodaj sodę, wodę, esencję waniliową i sól do smaku, a następnie wymieszaj. Stopniowo dodawaj mąkę, aż powstanie jednolite ciasto. W garnku zagotuj wodę z odrobiną soli. W międzyczasie uformuj kluski w następujący sposób: zwiń ciasto w wałek o średnicy 3-4 cm. Pokrój na kawałki o długości 1-2 cm i zwiń każdy kawałek w dłoniach (aż staną się wydłużone, zobacz zdjęcie). Dodaj kluski do wrzącej wody i gotuj, aż wypłyną na powierzchnię. Wyjmij je łyżką cedzakową, aby je odsączyć. Na patelni podsmaż cukier z bułką tartą, aż stanie się brązowy! Przełóż kluski do mieszanki bułki tartej i cukru, ale rób to ostrożnie, aby ich nie połamać!!! Smacznego!!!
Składniki: 5-6 średnich ziemniaków, szczypta sody oczyszczonej, 100 ml wody, sól do smaku, odrobina esencji waniliowej, mąka w razie potrzeby, 150 g cukru, 200 g bułki tartej, odrobina oleju
Tagi: makarony przepisy postne